Tak się czasem dzieje, że ambicje dorosłych na dzieci są przelewane… gdyby tak nie było, nie widzielibyśmy w telewizji dwuletnich miss, które ze łzami w oczach mają prostowane włosy i chodzą po wybiegu… 

Nie byłoby gimnazjalistek, które choć bardzo pragnęły iść do klasy o profilu matematycznym, poszły do klasy teatralnej. Nie mielibyśmy dzieci lekarzy na studiach medycznych, a być może wcale na studia, by niektórzy nie poszli… W tym przypadku idealnie sprawdza się określenie, że dziecko to owoc egoizmu.

A dla mnie możesz być córko, cukiernikiem, który będzie robił mi pyszne torty na dzień matki. Możesz mieszkać w ciasnej kawalerce i malować obrazy, nawet jeśli nie będą się sprzedawały. Możesz rzucić studia, albo nie iść na nie wcale. Może w liceum nawet zwątpisz w całą tą naukę i napijesz się piwa, a ja się wścieknę, a potem z Tobą porozmawiam. Może powiesz mi, że chcesz jechać do Paryża stopem, albo, że w ogóle pieprzysz to wszystko i zaczniesz dawać innym, samemu mając nie wiele. Bo tylko pomaganie Cię uszczęśliwia. Może będziesz astronautą, a może kasjerką. Może będziesz lekarzem, a może będziesz sprzątać. O… kiedyś taki obrazek widziałam. Niby miał nieść przesłanie. A stekiem bzdur był tylko. Pan na obrazku sprzątał ulicę, a na chodniku dwie matki z dziećmi stały. Jedna pana wyśmiała i dziecku powiedziała, że jak się uczyć nie będzie to skończy tak jak ten pan. Ta druga na obrazku miała być chyba mądrzejsza, bo swojemu synowi powiedziała, coś o szacunku do „takich” ludzi. A ja tam powinnam być trzecia i spytać – takich czyli jakich? Tak się jakoś dziwnie utarło, że są prace lepsze i gorsze. Jakby to było takie niewiarygodne, że może chłopinie w tej pracy jest dobrze, a może i źle nie zarabia. Może tyle co w jakiejś marnej korpo, której by wcale nie lubił. Ale nie… bo dzisiaj to wszyscy muszą być super wykształceni, spełniać się i mieć własny biznes. Dodaj do tego coś z coacha, który krzyczy „możesz wszystko!” i masz przepis na sukces.

A pieprzyć co mówią inni. Będziesz robić córko to co będziesz chciała. Grunt, byś z uśmiechem na twarzy funkcjonowała jak najczęściej. Byś wiedziała, że ważniejsze jest być, a nie mieć i że do szczęścia starczają najczęściej bliscy, którzy Cię kochają i wspierają. Ktoś mi może zaraz powiedzieć: bo ja chcę dla dziecka jak najlepiej. Tak…każdy chce. Ale jeśli chce się najlepiej to pragnie się przede wszystkim szczęścia. I możesz nie rozumieć czemu córka Twoja w butiku z odzieżą pracuje, kiedy ty ją widziałaś w szkole baletowej. I możesz sobie myśleć, że ona taka biedna. Ale jedyną biedną jesteś Ty – bo to Twoje marzenie się nie spełnia, Twoje oczekiwania zostały zabite przez rzeczywistość.

Możesz dziecku podpowiadać, sugerować, ale nie wybierzesz za niego drogi. I smutne to, że nadal są tacy ludzie, co przemówić sobie nie dadzą, że dziecko wcale nie chce być kolejnym lekarzem w rodzinie. I smutne to, że są też tacy co jak dziecko pójdzie drogą swoją, to się odwrócą, obrażą na śmierć. Smutne to, że tych pieprzonych egoistów jest tyle, jak gdyby dzieci spłodzili w celu posiadania nowego „pracownika” za lat kilkanaście.

A w tym wszystkim to trzeba jeszcze pozwolić sobie na świadomość, że nie każde dziecko będzie skazane na sukces, a nawet jeśli będzie to może się potknąć, a i na dno upaść nawet. Pewnie za 10/15 lat Twoje, albo Twoje, albo Twoje, a może i moje dziecko zostanie wyrzucone ze szkoły. Jeszcze inna matka będzie odbierać swoje dziecko z komisariatu, bo na wagarach piło wino ( takie to przecież niesamowite wykroczenie i nikt z nas tego nie robił!). Pewnie łapiesz się teraz za głowę i mówisz… nie no? Moje? A życie to tylko życie, ludzie to tylko ludzie, którzy popełniają błędy. Niby wszystko zależy od wychowania, ale ileż ja błędów popełniałam mimo wpojonych wartości, rozmów z rodzicami i ich bliskości. I ileż to zawodu im sprawiłam, ile razy podchmielona do domu przyszłam, a w liceum to mnie częściej nie było niż byłam. A wyniki w nauce i tak zawsze jedne z lepszych, a teraz marzenia spełniam i szczęśliwa nade wszystko jestem. Ileż to ja razy zawiodłam jako córka, a jednak na ludzi wyszłam i mama może być dumna …

Bo dziecko kocha się ponad wszystko, pozwala mu się na błędy, wybacza i kocha dalej. Nieważne kim będzie, nieważne jakich wyborów dokona – zawsze powinno zależeć nam tylko na jego szczęściu. Ale pamiętać też należy, że najbardziej dziecko potrzebuje wsparcia i miłości, właśnie w nieszczęściu – choć wtedy je najbardziej odrzuca…

Więc bądź córko kimkolwiek zechcesz, nawet jeśli ktoś Cię palcem wytknie, że nie chce skończyć jak Ty. Może nawet nic w życiu nie będziesz chciała robić, prócz wychowania dzieci, bo w roli matki odnajdziesz się najlepiej i pięcioro dzieci będziesz miała. A może zostaniesz fryzjerką, bo przecież już teraz kochasz się bawić moimi włosami. A może, może… a może już lepiej nie myślę wiesz? Bo jedno jest wiadome. Kimkolwiek nie będziesz, zawsze będziesz… dzieckiem. Moją małą, niewinną Polą, którą wydałam na świat po to, by dać jej szczęście. I Ty sama będziesz wiedzieć najlepiej, gdzie to szczęście odnajdziesz…

DSC_0249

DSC_0253

DSC_0254

DSC_0260

DSC_0266

DSC_0268

DSC_0270

DSC_0271

DSC_0272

DSC_0273

DSC_0274

DSC_0275

DSC_0276

DSC_0277

DSC_0278

DSC_0279

DSC_0281

DSC_0282

DSC_0283

DSC_0285

DSC_0287

DSC_0288

DSC_0291

DSC_0292

DSC_0293

DSC_0294

DSC_0295

DSC_0297

DSC_0298

DSC_0301

DSC_0305

DSC_0308

Author

Jestem internetowym twórcą i właścicielką firmy marketingowej. Prowadzę autorskie warsztaty rozwojowo-relaksacyjne dla kobiet. Od 6 lat zajmuję się prowadzeniem strony internetowej, która całkiem niedawno zmieniła swoją nazwę. Przez ostatnie lata działałam pod nazwą MAMALA. Obecnie tworzę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszę o świadomym i zdrowym życiu, o jego blaskach i cieniach. Pomagam tysiącom kobiet odnajdować równowagę i harmonię w swoim życiu.

20 komentarzy

  1. Nieeee no córki to ja Ci szczerze zazdroszczę! <3 Słodka! A tekst GENIALNY! Brawo!

  2. Zgadzam się. Szkoda, że nie wszyscy zdają sobie sprawę jak wielką krzywdę wyrządzają dziecku takim postępowaniem…”owoc egoizmu” – genialne i smutne określenie… :(

  3. ty mi lepiej powiedz jak się robi takie piękne córki :P :P piękna ona jest!

  4. Maria Woloszek Odpowiedz

    Świetny wpis, każdy powinien go przeczytać. Sama nie naciskam na swoje dzieci pod żadnym pozorem. Próbują nowych rzeczy, wybierają sobie zajęcia – a ja szanuję każdy wybór, kiedy chcą – podpowiadam, daję wskazówki :)

  5. Bo najważniejsze, żeby robiła to co kicha i nie utraciła przy tym siebie. Jestem tego samego zdania co ty. Ostatnio nawet mówiłam, że nieważne kim będzie chciała zostać moja córka albo co będzie chciała robić, ważne jest tylko to żeby przy tym miała szacunek do siebie i czuła się spełniona😊

  6. Basia Potocka Odpowiedz

    Ojj jak ja dużo bym mogła w tym temacie napisać o sobie, swoim dojrzewaniu..niestety bardzo zawiodłam tatusia, bo nie jestem taka jakby chciał..i okazuje mi to bardzooo często. Na szczęście już potrafię sobie z tym radzić.
    A mój syn zostanie tym, kim będzie chciał i będę go wspierać z całego serca (oczywiście mam nadzieję, że nie kryminalistą..w tym nie będę go wspierała, o niee ;-) hehe)
    Tekst, jak wiele innych bardzo mi bliski! <3

  7. Mam bardzo podobnie, właściwie identycznie. Szczęście dziecka ponad wszystko :)

  8. W moim domu był straszny nacisk na wykształcenie, mało tego kierunku narzucane przez rodziców kompletnie nie w moim guście… godziłam się do czasu. Kiedy przyszedł czas studiów postawiłam się im i poszłam swoją drogą. Ojjj zawiedzeni byli strasznie ;)

Napisz komentarz

Zapisz się na newsletter

Jeśli lubisz dostawać listy - to ten newsletter jest dla Ciebie! Zostaw swój e-mail, a ja raz na jakiś czas odezwę się do Ciebie z porcją przemyśleń, przepisów i inspiracji... może któraś z nich odmieni Twoje życie. Co Ty na to?