Hello :) Trochę czasu zbierałam się do napisania tego postu. Ja, uwielbiająca szpachlę na twarzy na kilka centymetrów, z wiekiem coraz bardziej lubię swoją naturalną wersję.

I choć nadal uwielbiam siebie w wydaniu ze szminką, różem, rzęsami i ciemną brwią – to jednak jest to już dla mnie jedynie efekt wow, który lubię od czasu do czasu… nie na co dzień. Na co dzień polubiłam siebie z każdą zmarszczką, przebarwieniem, pieprzykiem i z opadającą powieką. Jestem jaka jestem – i taka jestem wystarczająca. Im bliżej mi do 30, tym bardziej zaczynam kochać siebie i godzić się z tym, że taką mnie Bóg stworzył. Mam taką, a nie inną twarz i albo ją pokocham, albo całe życie będę walczyć z czymś na co nie mam wpływu.

Dlatego praktykuję… dni bez makijażu. Zdjęcia bez makijażu. Wyjścia na spotkania bez makijażu. Postawą jest dla mnie bycie zadbaną. Zdrowe, czyste zęby. Umyte włosy. Schludny ubiór. Reszta to dodatki, które można, ale nie trzeba ich mieć.

Zastanawiałam się czy detoks od makijażu w jakikolwiek sposób wpłynie na stan mojej cery. Obiecałam sobie malować się tylko przy okazji sobotnich wyjść – jeśli takowe były. Kiedyś wydawało mi się, że żeby mieć naprawdę piękną cerę, trzeba nie wiadomo jakich cudów i specyfików. Okazało się jednak, że to co pomogło mi przywrócić cerze fajną kondycję – to podstawy.

I umówmy się – wciąż mam przebarwienia. Nie mam jednolitego kolorytu skóry. Ale cera jest w naprawdę dobrym stanie w porównaniu do tego co było. Jest odżywiona, nawilżona. Nie mam problemów z wypryskami, może czasem przed okresem.

I serio. Nie trzeba było wiele.

6 dni bez makijażu, jeden dzień make-up

To była moja pierwsza zasada. Maluję się tylko na piątkowe/sobotnie wyjście. W resztę dni – jestem no make up. Miałam tu trochę opory głównie ze względu na zaniżone poczucie własnej wartości. Przygoda z wychodzeniem bez makijażu zaczęła się od ćwiczenia zadanego przez moją terapeutkę. Miałam wyjść w makijażu np. do galerii i zapamiętać jak się czułam, jak szłam itp. I na drugi dzień iść w to samo miejsce, bez makijażu i iść tym samym krokiem, z tą samą pewnością, z tym samym uczuciem. I zobaczyć… mężczyźni patrzyli się na mnie nawet częściej niż 1 dnia. Na początku czułam się dziwnie, jakbym była naga. Później zapomniałam, że nie mam makijażu, kroczyłam pewnym krokiem i ściągałam na siebie spojrzenia. Mężczyzn nie przyciąga makijaż – przyciąga ich energia.

DEMAKIJAŻ, KREM NAWILŻAJĄCY, MASKA, PEELING, SERUM

Tak wygląda moja codzienna pielęgnacja. Oczyszczanie twarzy olejkiem bądź tonikiem, na to serum a potem krem nawilżający. Krem nakładam 3 razy dziennie. Maska i peeling – 2/3 razy w tygodniu. Firmy? Różne. Obecnie to Clochee, Koi i Hello Body.

SUPLEMENTY

Poza moimi suplami na hashimoto –  biorę suplementy na cerę. Od kilku miesięcy jest to Skingood Garden z którymi współpracuję. To wegańskie suplementy produkowane w Niemczech, które nie zawierają żadnych alergenów ani glutenu.

Zaczynałam od Pure Skin-seeds , które pomagają oczyścić tkankę skórną i regulują wydzielanie sebum. Chciałam trochę pomóc swojej skórze się oczyścić. W składzie jest łopian, cynk i kurkuma. Każdy taki słoiczek zawiera 60 kapsułek, bierzemy jedną dziennie. Czyli słoiczek starcza nam na dwa miesiące – cena jak za dwa miesiące kuracji jest naprawdę spoko.

Takie kapsułki trzeba brać systematycznie przez min. 60 dni. Dopiero po miesiącu możemy mówić o jakichkolwiek zmianach. Nie mogę powiedzieć, że kapsułki są lekiem na całe zło, bo nie wiele da Wam ich łykanie jeśli nie zadbacie o cerę również na inne sposoby. Ja zawsze powtarzam, że trzeba działać na wielu płaszczyznach.

Obecnie zażywam 4 różne suplementy, cały uniwersalny zestaw czyli:

  • hydrating skin seeds – dla nawodnienia
  • glow skin seeds – żeby dostarczyć składniki odżywcze i nadać cerze blasku
  • pure skin seeds, o których pisałam
  • defense skin seeds – żeby chronić skórę przed czynnikami zewnętrznymi

Składniki, które są zawarte w tych suplach, to dla mnie totalny sztos. Nasiona lnu, słonecznika, witamina C, miedź, pestki winogron. Sama natura, a to do mnie zawsze przemawia.

Wysyłka na terenie Polski jest darmowa :) Na hasło MAMALA macie 25% zniżki – korzystajcie :* 

PICIE WODY

Bez tego nie ma co liczyć na to, że Wasza cera będzie w naprawdę fajnym stanie. Woda to podstawa – zdrowej cery, dobrego samopoczucia i ogólnie, normalnego funkcjonowania organizmu. Jestem trochę freakiem jeśli chodzi o picie wody :D I każdy kto mnie zna, przynajmniej raz w życiu usłyszał: może pijesz za mało wody? To naprawdę ważne! :D :P Nie jednego jednak takim gadaniem nawróciłam, więc było warto. Pijcie wodę! 2 litry dziennie to minimum. Buźka i ciało Wam podziękują :)

SEN

No i tutaj również kluczowy czynnik u mnie. Jak się nie wysypiam, od razu widzę to po buzi. Szara, zmęczona, nawet zmarszczki są bardziej widoczne. Czytałam kiedyś taką książkę o sesjach modelek – i tam sen odgrywa kluczową rolę, żeby cera modelki dobrze wyglądała na zdjęciach.

Sen, regeneracja, relaks przed snem. Zdrowa dieta, aktywność, filtry, masaż twarzy. Wciąż dopiero wchodzę w ten świat i na razie raczkuję.

Zniszczyłam sobie cerę malując się i nie dbając o buzię w wieku nastoletnim – pupki niemowlaka mieć już nie będę, ale mogę chociaż zatrzymać to na takim etapie jakim jest i zrobić co w mojej mocy, żeby za 5 lat nie wyglądać jak 60 letnia staruszka.

Detoks od makijażu zdecydowanie mi służy. Widzę co się dzieje, kiedy maluję sie kilka dni pod rząd, a widzę co się dzieje, kiedy kilka dni pod rząd nie maluję się wcale. Wkrótce mam zamiar zainwestować w nowoczesne technologie, dzięki którym będę mogła profesjonalnie dbać o swoją buzię w domowym zaciszu. Zobaczymy jaki będzie tego efekt… :)

Ściskam cieplutko,

Alicja

Author

Jestem internetowym twórcą i właścicielką firmy marketingowej. Prowadzę autorskie warsztaty rozwojowo-relaksacyjne dla kobiet. Od 6 lat zajmuję się prowadzeniem strony internetowej, która całkiem niedawno zmieniła swoją nazwę. Przez ostatnie lata działałam pod nazwą MAMALA. Obecnie tworzę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszę o świadomym i zdrowym życiu, o jego blaskach i cieniach. Pomagam tysiącom kobiet odnajdować równowagę i harmonię w swoim życiu.

Napisz komentarz

Zapisz się na newsletter

Jeśli lubisz dostawać listy - to ten newsletter jest dla Ciebie! Zostaw swój e-mail, a ja raz na jakiś czas odezwę się do Ciebie z porcją przemyśleń, przepisów i inspiracji... może któraś z nich odmieni Twoje życie. Co Ty na to?