Dzisiaj obudził mnie kop prosto w facjatę. Nie plaskacz z dłoni, nie od damskiego boksera, nie od jakiegoś włamywacza. Kop z nogi od własnego dziecka. Przerabiałam już budzenie się z jej pupą na twarzy, z palcem w nosie, albo i z całą jej osobą na mnie. Ale tak „soczystego” kopa w fejs, to nie dostałam nigdy.

No i budzę się i już mam ochotę przekląć, wymordować pół świata. Bo nos mi pulsuje jak oszalały, a to tylko siła stopy w rozmiarze 23. No ale otwieram w końcu oczy – patrzę, a tu śmieje się ze mnie ONA. Potwór w ludzkiej skórze… i ma takie słodkie oczka, a ja do niej mówię „Kochaniutka Ty moja”. A ona jak rozpędu nie wzięła i z główki mi nie przywaliła w moją głowę. I amok. Córka się śmieje, nic jej nie boli, totalny luz, tyle śmiechu. Przecież to takie fajne wygłupy robić „tryk” bez wyczucia… I tak zaczął się nasz dzień. Dzień, w którym zadałam sobie jedno, zasadnicze pytanie ” Gdzie jest moja grzeczna córeczka?!”.

Kilka miesięcy temu dostawałam komentarze „Oj przytulaj, bo niedługo to będzie Ci uciekać”. Ale Ala zawsze wie lepiej. ZAWSZE. I pod nosem sobie odpowiadała „To, że Tobie ucieka teraz, to nie znaczy, że mi będzie”. AHA. No. Na pewno. I mimo, że jakoś tam sobie z Polą ze sobą dobrze żyjemy, umiemy się bawić i w miarę dogadywać. To ja jej czasem TAK CHOLERNIE NIE ROZUMIEM. I zazwyczaj w tych momentach jestem na skraju. Albo mam już dość/albo wybucham śmiechem choć nie powinnam. Dobra, przyznaje się. Są jeszcze dwa inne wyjścia. Albo biorę na ręce i przytulam jakby stała jej się jakaś krzywda, albo … USTĘPUJĘ i daję jej się pobawić tym pieprzonym masłem!

Tak, tak…masłem. Nigdy nie wiesz przecież jakie twoje dziecko będzie mieć marzenia, pragnienia i kaprysy. Ach – jakie kaprysy! Przecież to tylko wyrażanie swoich potrzeb. Tak denerwujące i tak słodkie zarazem… No ale dobra. Masło to pikuś. Bo sytuacji podobnych dziennie jest ostatnio od groma, a jak są dwie na dzień, to wieczorem jestem tak dumna, że w łazience odprawiam taniec radości pochodzenia niewiadomego. Ale zapewne od jakiś tubylców.

No ale… pewnie myślicie sobie. Co to są za sytuacje? A no fajne takie. Np.

1) Chce jeść masło palcem, ale nie chce pobrudzić palca – wsadza palec w masło, bierze do buzi, na palcu zostaje plamka. AFERA.

2) Chce wbić jeden klocek w drugi klocek, ale kiedy go wbija stwierdza, że nie było to idealne rozwiązanie – AFERA.

3) Chce iść do łóżka „Aaa” czyt. spać, ale kiedy się w nim kładzie, stwierdza, że chyba jednak nie chce – AFERA.

4) Chce założyć rajstopy, ale kiedy jej je zakładam i widzi na stopach myszki – AFERA.

5) Każe zdjąć sobie rajstopy z myszką, ale kiedy jej zdejmuję, rzuca się na ziemię, bo jednak chce myszki na stopach – AFERA.

6) Chce pić mleko, ale kiedy jej je podgrzeję, to stwierdza, że chce to z lodówki ( to samo ) podgrzane jeszcze raz. Mówię, że już jej podgrzałam i ma wypić TO. AFERA.

7) Mówi, że chce się kąpać, ale kiedy nalewam jej wody do kąpania i rozbieram stwierdzam, że nie chce. Bo nie. AFERA.

8) Chce iść spać, ale jej ramionko delikatnie styka się  z ramieniem F. – AFERA.

9) Ludzik DUPLO nie chodzi sam – AFERA.

10) Drewniana krowa nie ryczy – AFERA.

11) Nie pozwalam jej uderzyć siebie – ŚMIECH.

I ja się pytam – gdzie ta moja słodka Polka się podziała? Gdzie to moje dziecię, co nie uciekało przed buziakami, nie kładło się w markecie na podłodze. I NIE! Wcale nie z powodu buntu. Po prostu…nogi bolą.

I w sumie mnie to czasem tak cholernie śmieszy. Bo to żaden płacz prawdziwy, a istna furia udawana, krzyk bez łez i spoglądanie spod byka, co by reakcję matki sprawdzić. A matka w sobie tłumi albo wszechogarniającą kurwicę, bo AFERA dzisiaj setna, albo śmiech, bo to w sumie śmieszne, a nawet słodkie jest, no ale zasada jest żelazna – na furiozy śmiechem reagować nie można. A przynajmniej nie można dać po sobie tego poznać, bo by potwór mały na dobre już sobie mnie podporządkował.

No i mówią te matki znawczynie, że dzieci zachowują się tak jak je wychowujemy, że jak matka, by się starała, to by furii nie było – a ja tym matkom mówię – a dajcie Wy mi święty spokój z tymi ruskimi teoriami. Dziecko to dziecko. Wykrzyczeć się musi. Nawet jeśli chodzi tutaj o sprawę wielkiej wagi – jak myszki na rajstopach.

.

.

.

A tak w ogóle…czy to nie jest przypadkiem słynny bunt dwulatka? Plotki głoszą, że trwa on aż do…osiemnastki… i z roku na rok wcale nie jest łatwiej. W przeciwnym razie nie słyszałoby się ciągle od „wróżek” –  „Teraz to jest pikuś! Zobaczysz za rok!” ;)

PS: A teraz przebrnijcie przez zdjęcia, przypatrzcie się uważnie i jeszcze poszukajcie tekstu na samym dole, a co!

DSC_0237

DSC_0239

DSC_0240

DSC_0241

DSC_0244

DSC_0245

DSC_0247

DSC_0248

DSC_0249

DSC_0250

DSC_0251

DSC_0253

DSC_0254

DSC_0255

DSC_0258

DSC_0259

DSC_0260

DSC_0261

DSC_0263

DSC_0264

DSC_0265

DSC_0266

DSC_0268

DSC_0270

DSC_0271

DSC_0273

DSC_0278

DSC_0279

DSC_0280

DSC_0281

DSC_0282

DSC_0283

DSC_0286

DSC_0287

DSC_0288

DSC_0290

DSC_0291

DSC_0292

DSC_0293

DSC_0295

DSC_0297

DSC_0300

DSC_0301

DSC_0302

DSC_0303

DSC_0307

DSC_0311

DSC_0312

DSC_0313

DSC_0317

DSC_0318

DSC_0319

DSC_0320

Te wszystkie cudowności, które widzicie na zdjęciach to właśnie to co zapowiadałam na facebooku. Nowa kolekcja Lilu shop – jest to jedna z tych firm, które mogę polecać z ręką na sercu. Każdy kto skusił się na ich produkty potwierdzi, że tutaj NIESAMOWITA jakość broni się sama. To już kolejne produkty od Lilu w naszym domu i kolejne trafione. Czemu? A no bo myślałam, że mebelki dziecku radości nie sprawią. Ale już takie kolorowe, funkcjonalne i w wersji mini – OWSZEM! Totalnym wypasem jest dla mnie siedzisko z funkcją kufra na zabawki. W internecie jeśli mam być szczera nie prezentowało się aż tak super, ale w realu to jest mistrzostwo. Śliczne i funkcjonalne. Zamawiając te mebelki, miałam głównie w głowie założenie, by po salonie nie walały mi się zabawki. No i wyszło. Klocki LEGO są chowane do kuferka ( słooodki co?) , a maskotki i pierdołki do siedziska. No, a ten serwis do kawy stoi sobie ładnie na stoliczku i nie rzuca się w oczy. Pola chce tam robić wszystko. Jeść, rysować, odpoczywać :D A odkąd klocki lego są w kufrze to… jakoś tak bardziej nagle jej się podobają, bo wstaje z rykiem rano i prowadzi mnie za palec prosto niego. Obserwatorzy instagrama już się o tym przekonali! Lilu – czy wy te zabawki czymś nasączacie? :D Poza mebelkami – to co widać. Świetna przytulanka i MEGA, piękny, słodki i mięciutki kocyk w najpiękniejszy wzór EVER. Łapacze <3 Zresztą…co ja Wam będę tutaj pisać. Sami widzicie… ;)

Author

Jestem internetowym twórcą i właścicielką firmy marketingowej. Prowadzę autorskie warsztaty rozwojowo-relaksacyjne dla kobiet. Od 6 lat zajmuję się prowadzeniem strony internetowej, która całkiem niedawno zmieniła swoją nazwę. Przez ostatnie lata działałam pod nazwą MAMALA. Obecnie tworzę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszę o świadomym i zdrowym życiu, o jego blaskach i cieniach. Pomagam tysiącom kobiet odnajdować równowagę i harmonię w swoim życiu.

33 komentarze

  1. Oj tak, znam to! A potem przychodzą, uśmiechają się i … zapominamy o fochach, rzucaniu na podłogę, krzykach :)

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      No bo ciężko się złościć, jak się widzi ten słodki uśmieszek… :)

  2. Bożena Jędral Odpowiedz

    Moje fotele również maja takie sprytne schowki :) Dzieci są słodkie, na niektórych zdjęciach, super kacik do zabawy :)))

  3. Małgorzata Stryjecka Odpowiedz

    Nie wiem co napisać ale pisze żebyś wiedziała że czytałam. ;) zdjęcia super a dziecko to dziecko

  4. Pocieszające jest tylko to, że im dziecko starsze i rozumne, to w kryzysowych sytuacjach można postraszyć „św. Mikołaj wszystko widzi…”, albo przekupić „jak zrobisz o co proszę to będziesz oglądać bajkę”. Może to mało pedagogiczne, ale czasami trzeba sobie jakoś pomóc.

  5. ona jest tak urocza, ze te fochy musisz jej szybko wybaczac :) rzeczy od lilu przecudne, tekst swietny. :*

  6. Piękna Polcia <3 Najbardziej zauroczył mnie kocyk i ten stoliczek :) Cudowna sprawa, ale siedzisko rzeczywiście i piękne i praktyczne.Jak zwykle świetnie to opisałaś, prosto i z humorem, coraz lepsze masz te wpisy, gratuluję!

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      Oj tak, w ogóle wszystkie rzeczy od Lilu są przecudowne :) Dziękuję, cieszę się, że teksty się tak podobają! :)

  7. I znowu poprawiłaś mi humor. Znowu dałaś siłę. … a myślałam, że to był ciężki dzień, a jednak. Dziękuję. No i cóż siły życzę, bo niestety do tej 18stki jeszcze trochę siły, na poskromienie tego buntu, musisz posiadać ♡😀😅

  8. drewniana krowa nie ryczy, ludzik nie chodzi sam – poplakalam sie! :D super wpis na wieczor jak zawsze, a Poldunek cudowniutki :*

  9. Natalia Kaczmarek Odpowiedz

    No my dzisiaj też taka akcja że mnie jeszcze nosi rozluźniłaś mnie tym wpisem 💋💋💋💋 takie jakie piękne te nasze dziewczyny tak charakterne 😄😄😄😄😄

  10. Och jak ja znam te humorki, ale czasem jak sama zauważyłaś są poprostu śmieszne i człowiek kryje się by śmiechem nie ryknąć głośno. Cudne zdjęcia a mebelki fantastyczne

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      No dokładnie, ja ostatnio aż wyszłam do 2 pokoju bo myślałam, że padnę ze śmiechu… ;) A mebelki cudo, polecam :)

  11. Paulina Talkowska Odpowiedz

    „potwór w ludzkiej skórze” – idealnie opisuje mojego dwulatka :)
    od dawna śledzę Twoje bloga ale jakos nigdy sie nie udzielałam :)

Napisz komentarz

Zapisz się na newsletter

Jeśli lubisz dostawać listy - to ten newsletter jest dla Ciebie! Zostaw swój e-mail, a ja raz na jakiś czas odezwę się do Ciebie z porcją przemyśleń, przepisów i inspiracji... może któraś z nich odmieni Twoje życie. Co Ty na to?