Instagram to bardzo fajny kanał, na którym szybko można wypromować swoją firmę, produkt. Niestety nie zawsze to co modne i to o czym głośno – jest rzeczywiście warte swojej ceny.

Tutaj z pomocą przychodzę Wam ja. Testuję i sprawdzam na własnej skórze – jeśli coś będzie rzeczywiście hitem, to na pewno znajdziecie o tym wpis na blogu. Jeśli coś będzie shitem – na pewno opowiem Wam o tym na InstaStories, tak jak o staniku FlyBra. O kiczu, nie warto tworzyć artykułów i poświęcać czasu na zdjęcia, tekst itp. Na tym blogu nigdy nie będzie ściemy. Tak jak napisałam w zakładce współpraca – polecam tylko to, co jest faktycznie dobre i godne polecenia!

Na pierwszy rzut, wzięłam kosmetyki Hello Body. Przypatrywałam się im od dawna, a ostatecznie dałam się namówić w momencie, kiedy Hello Body zmienili szatę graficzną. Proste logo i wygląd pudełek jakoś dużo bardziej przemówił do mojego minimalistycznego życia. No i te zapewnienia o cudownym, zniewalającym zapachu kokosa – nie mogłam dłużej czekać, sami rozumiecie. Asortyment Helo Body, to coś znacznie więcej, niż to co znalazło się w mojej przesyłce, ale od czegoś trzeba zacząć. Powinniście się domyślić, że skoro czytacie ten post – Hello Body na pewno nie należy do grupy produktów, których nie polecam. Choć muszę Wam powiedzieć, że jak na cztery lata blogowania, jeden przypadek beznadziejnego produktu, który miałam Wam zamiar polecić – to naprawdę dobre statystyki. A dodam, że stanik zakupiłam sama, nie była to żadna współpraca, ale łudziłam się, że jak zawsze „polecę” do Was i z entuzjazmem opowiem, jaką tą perełkę mam teraz w swojej szufladzie z bielizną. Ale nie rozpamiętujmy zbytnio tego incydentu zarówno ze stanikiem, który odpadł po 5 minutach noszenia jak i ze sprzedawczynią, która wsiadła na mnie, że niegrzecznie jest nie wystawiać opinii, jak się ma na pewno na to czas – taki cyrk! Było, minęło.

Kosmetyki Hello Body to nic innego jak kosmetyki do pielęgnacji włosów, skóry twarzy jak i całego ciała. Głównym składnikiem tych produktów jest… kokos. Wystarczy otworzyć np. piankę do mycia twarzy, by w moment poczuć ten obłędny zapach… oprócz kokosa, mamy do czynienia również z masłem Shea czy kawą. Wszystkie składniki są w 100 % naturalne.

Przetestowałam na własnej skórze trzy produkty. Piankę, peeling i maskę. Dopiero niedawno odważyłam się na to, by używać produktów w większości jednej firmy, a nie wklepywać setki kremów, codziennie z innego źródła. Obecnie trzymam się trio, które widzicie na powyższym zdjęciu + płyny micelarne z innej firmy. Oczywiście wciąż jestem otwarta na nowości i zawsze już chyba będę sprawdzać różne cudeńka, by wiedzieć czy służą one mojej cerze. Ale póki co… Hello Body powiesiło poprzeczkę naprawdę wysoko. I sądzę, że każdy kto wkrótce zainwestuje w te kosmetyki  – zgodzi się ze mną w 100%. Choć może nie warto przesadzać ze słowem każdy, bo jak wiadomo każdy z nas powinien indywidualnie dobierać kosmetyki, pod swój typ cery. To co na jednego działa zbawiennie, na innego podziała wręcz odwrotnie. Ale myślę, że mając do czynienia z kosmetykami na bazie naturalnych składników, w najgorszym przypadku możemy jedynie stwierdzić, że… szału nie ma! Dla mnie… jest szał, i to duży.

COCO CLEAR DETOX MASK

Maska ta ma za zadanie zrobić naszej skórze detoks – oczyścić ją z toksyn i zanieczyszczeń. I przyznam, że… radzi sobie z tym zadaniem naprawdę dobrze. Doskonale oczyszcza nasze pory i co dla mnie najważniejsze – nie „ściąga” twarzy tak jak inne maski, przy których zawsze miałam wrażenie, że własnie na twarzy zaschnął mi beton… Po zmyciu następuję naprawdę fajne uczucie świeżości, a cera jest miękka i promienna. Maskę zmywamy zimną wodą. Ja używam jej dwa razy w tygodniu. Konsystencja pozwala na fajne rozprowadzenie, a następnie na bardzo proste i sprawne zmycie. Maskę możecie kupić tutaj.

COCO FRESH DETOX FACE FOAM

Rewelacyjna pianka oczyszczająca o obłęęęędnym zapachu kokosa, który unosi się w powietrzu zaraz po otworzeniu produktu. Jak zapewne się domyślacie, pianka ma za zadanie oczyścić naszą twarz z zanieczyszczeń, resztek makijażu, a także ją odświeżyć. Pianka jest mega lekka i bardzo delikatna, co jest ogromnym plusem przy jej rozprowadzaniu, a następnie spłukiwaniu. Stosuje ją ZAWSZE z produktem, który opiszę Wam już za moment, czyli z peelingiem. Dla mnie użycie tych dwóch produktów to taki poranny i wieczorny rytuał. Najpierw oczyszczenie za pomocą pianki, a następnie peeling, który jest wisienką na torcie. Lekkość pianki przemówi do każdego, kto nie lubi „babrać się” z ciężkimi, mega pieniącymi się produktami, które ciężko zmyć. Pianka zawiera oczyszczającą glinkę Moor oraz odżywczy ekstrakt z kokosa.

Na koniec zostawiłam dla Was swojego faworyta. I przyznam Wam szczerze, że nigdy nie sądziłabym, że z tego całego trio, najbardziej do gustu przypadnie mi właśnie on. Do tej pory niezbyt lubiłam bawić się z peelingami. Nie sprawiało mi to frajdy i nie dawało pożądanych rezultatów. Ale wiedzcie, że jeśli coś ma zapach, którego nie lubię, bo ma zapach kawy… a „katuję” to codziennie – to to po prostu musi działać!

COCO PURE FACE SCRUB

Moja wisienka na torcie. Zapach kawy, więc dla wszystkich kawoszy to będzie kosmetyk wymarzony. Ja niestety za kawą nie przepadam, ale w tym przypadku zapach mnie kompletnie nie obchodzi. Liczy się działanie, a ono jest rewelacyjne. Zresztą kto oglądał InstaStories, widział moją twarz bez makijażu po użyciu tych wszystkich trzech produktów. Żałujcie, że nie mogłyście jej również dotknąć! Coś jak pupka niemowlaka… taka wiecie… świeżutka ;) Peeling dzięki swoim drobinkom głęboko oczyszcza cerę, odblokowuje pory i co dla mnie mega ważne – nie sprawia, że nasza cera się świeci, wręcz przeciwnie. Wygładza ją i nadaje tak rewelacyjnej miękkości… cera jest gładka i co najważniejsze – nie na 5 czy 10 minut. Peeling działa znacznie dłużej, a przy jego regularnym stosowaniu cera będzie tak gładka NON STOP. Szczególnie podoba mi się fakt, że kiedy po takim peelingu, nałożymy makijaż – buźka przez cały dzień będzie mimo potu i zapychania się porów, mega gładka i promienna. Ja nie mogę się przestać miziać po swoich polikach. Serio O.o Zdecydowanie ten peeling to mój kosmetyczny faworyt i również dostaje ogromny plus za to, że nie trzeba go tak naprawdę wiele, by rozprowadzić go po całej buzi.

Podsumowując. Z ręką na sercu polecam produkty Hello Body i zdecydowanie będą one gościć na mojej półce przez najbliższe tygodnie, miesiące, lata. Nie mogę się już doczekać przeprowadzki na nowe mieszkanie, bo obiecałam sobie, że idąc tam mieszkać, nie wezmę żadnych starych i mało wartych ubrań, kosmetyków i innych rzeczy. Mam wejść do tego mieszkania ze świeżą, dobrą energią, a na półce w łazience położyć tylko to, co wiem, że jest dobre, pięknie na mnie działa i jest wysokiej jakości. Asortyment Hello Body, to nie tylko pianka, peeling czy maska, ale też olejki do ciała, maski do włosów czy na przykład masła do ciała. O nich Wam jednak nie opowiem, bo ich po prostu nie znam. Ale kuszą, kuszą bardzo!

Dajcie znać, który produkt przypadł Wam najbardziej do gustu :)

Author

Jestem internetowym twórcą i właścicielką firmy marketingowej. Prowadzę autorskie warsztaty rozwojowo-relaksacyjne dla kobiet. Od 6 lat zajmuję się prowadzeniem strony internetowej, która całkiem niedawno zmieniła swoją nazwę. Przez ostatnie lata działałam pod nazwą MAMALA. Obecnie tworzę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszę o świadomym i zdrowym życiu, o jego blaskach i cieniach. Pomagam tysiącom kobiet odnajdować równowagę i harmonię w swoim życiu.

24 komentarze

  1. za tydzień wypłata i zamawiam na 100% peeling i tą piankę :) nie za bardzo lubię maski, choć ta wydaje się fajna, ale nie wszystko od razu. dziękuję za kod i super post.

  2. Cześć! Zaglądam tutaj od długiego już czasu, ale jakoś nigdy się nie udzielałam. A jak tak widzę, jak dziewczyny dziękują w komentarzach i doceniają, to aż wstyd samemu się nie odezwać. No więc pominę kwestię postów życiowych, bo to jest dla mnie siła nie z tej ziemi i często wracam nawet do tych starych. Ale dziś, przy tym moim pierwszym komentarzu, chciałabym Ci powiedzieć właśnie o tych produktach, które polecasz. Pierwsza rzecz, którą kupiłam z Twojego polecenia to dieta na Vitalii. REWELACJA! Następnie z tego co pamiętam, zainwestowałam w produkty e-condimenta. Jak ja Cię za to kocham! Totalne ułatwienie dla dziołchy, która nie umie doprawiać potraw i brak jej pomysłów na dania. Pamiętam, że kupiłam też dla córki mojej przyjaciółki ciuszki, które kiedyś polecałaś i kilka zabawek, na przykład takiego pieska na smyczy drewnianego! No a ostatnio właśnie zaczęłam za Twoją namową kupować produkty Natural Mojo i wpadłam jak śliwka w kompot. Dobrze, że dałaś większą zniżkę, o! Wierzę więc całym sercem, że i te kosmetyki będą strzałem w dziesiątkę! Dziękuję Ci ogromnie za Twoją pracę i zaangażowanie jakie w to wszystko dajesz. W tym całym internecie, gdzie jak sama widzisz, jest masa kiczu, Ty jednak trzymasz fason i naprawdę wysoki poziom jeśli chodzi o teksty jak i o to co polecasz. Dzięki Ala! Rób tak dalej!

    • Monika, buzia nie przestaje mi się uśmiechać!!! No prze kochana jesteś! :* Jak mnie to raduje kiedy okazuje się, że moje posty, czy to życiowe czy takie rekomendujące coś – są komuś naprawdę przydatne! Staram się na blogu pokazywać tylko to co naprawdę warte polecenia, wysokiej jakości produkty, ale z różnych przedziałów cenowych. Cieszę się, że wszystko w co zainwestowałaś dzięki mojej recenzji okazało się dla Ciebie strzałem w dziesiątkę! Dziękuję za docenienie mojej pracy – to naprawdę budujące! Jesteś wspaniałym człowiekiem, że potrafisz napisać komuś coś takiego :* Ściskam Cię mocno i życzę wszystkiego co najlepsze!

  3. Zakupiłam peeling, jest RE WE LA CY JNY !!!! Coś pięknego, buziulka taka promienna !!! Dzięki Ala!

  4. Pingback: Moje listopadowe przyjemności – dla ciała i ducha

  5. kosmetyki okropnie uczylaja i wysuszaja skore , zero nawilzenia jak deklaruja producenci i blogerzy , w piance minimanie wyczuwalny zapach kokosa , bardzie wyczuwalny sztuczny i chemiczny zapach bardziej zjełczały zapach oleju, facial night lotion pod blizszym przyjzeniu zawiera jakby wlokna szklane, krem coco pod oczy w ogole nie pachnie i skladniki w tubce sie nie mieszja, coco daily face lotion po nalozeniu na twarz sie luszczy/zwjja/kruszy . Takie efekty zaobserowwalam po kilkudniowym stostowaniu produktow zgodnie jak zaleca producent. Skora jest niesamowicie podrazniona oczy spuchniete i skora wysuszona jak przy AZS ( atopowym zapaleniu skory) dodam ze nie mam zadnych uczulen na kokos i pochodne stosowalam inne kosmetyki na bazie kokosa i sam olej kokosowy nigdy nie mialam najmniejszych podraznien i wiem jaki zapach powinny posiadac kosmetyki a HELLO BODY w najmniejszej czesci nie pokrywa sie z opisem jak dektaruja. w skala 0-10 (minus )-5. niewarte wydanego najmniejszego grosz

    • Prawda jest taka, że nie każdemu przypadną do gustu. Tak juz jest i będzie. Ale z tym chemicznym, zjełczałym zapachem oleju to już pojechałaś 😜. Te kosmetyki są w 99% naturalne, więc nie możesz tu mówić o żadnej chemii. Ja zakupiłam 3mies temu krem na noc Aloe Night oraz krem na dzień cara całe i jestem mega zadowolona, mimo, że też się obawiałam, ponieważ mam łojotokowe zapalenie skóry, a tu proszę od 3 mies ani kropki łuszczącej się na twarzy. Poleciłam mojej mamie i taki sam efekt. Więc ja będę polecać z całego serca. Pozdrawiam

  6. Uwielbiam każdy jeden kosmetyk! Świetnie nawilżają cerę i nie występuje żadne uczulenie. Ostatni produkt jaki zamówiłam to maska coco wow. Jaki ja mam po niej pyszczek to szok ! :D Na plus +

  7. Zamówiłam i sobie chwalę. Głównie piankę i te nowe produkty z serii aloesowej. Nie rozumiem oburzenia w poniższych komentarzach. Jest cała masa dużo droższych kosmetyków, które też skład mają podobny i wszyscy chętnie w sephorach czy rossmanach kupują. Irena Eris czy inne rzeczy w dodatku testowane na zwierzętach. A, że na kogoś nie podziała – nie każdy kosmetyk jest dla każdego no ludzie ;)

  8. Ja się dałam nabrać na te cudowne kosmetyki za kupę kasy. Przy pierwszych kilku użyciach wszystko ok, ale potem dostałam na nie uczulenia. Najpierw na ten peeling, a teraz na nawet na piankę do mycia. Twarz cała czerwona i piekąca.

    • Ja również stosuje te kosmetyki od tygodnia i na początku było super. Teraz czerwona boląca twarz. Masakra. Nigdy w życiu żaden kosmetyk mi nie zaszkodził a hello body tak:(

  9. Bzdura też jesteś opłacona przez hello body który jest zwykła firma znam tysiąc lepszych produktoe z witamins c

  10. Produkty dla nastolatek bez problemów ze skórą nie dla pań po, 30, które nie chcą tylko pachnieć kokosem, kosmetyki z witamina C to działa a to zwykła pielęgnacja Natali na raz przy reklamie ona mase zabiegów na skórę ludzie ogarnijcie się

  11. Karina Wolf-Gawrysiak Odpowiedz

    Szukając opinii na temat hello body trafilam na ten post i już myślę dobrze się zaczyna wreszcie przeczytam szczerą opinię ale niestety po pojawieniu się kodów rabatowych i wychwalaniu pod niebiosa stwierdzam że to kolejna reklama jakich pelno w Internecie.Utwierdziło mnie to tylko żeby hello body nie zamawiać!

  12. Witam, kupiłam produkty i uważam ze są dobre ale trochę przegięcie z cena. Jak dla mnie pianka do oczyszczania twarzy robi furorę, a maska strasznie podrażnia twarz. Fajny wpis ale autorka napisała ze stosuje peeling do twarzy codziennie po umyciu. Studiuje kosmetologię i z tego co mi wiadomo peeling powinien być stosowany tylko raz w tygodniu. Pozdrawiam

    • Zgadzam się , ja zrobiłam specjalizacje z kosmetologii i peeling używa się max 2 razy w tyg ,on służy tylko do starcia martwego naskórka raz w tygodniu, a tak tylko się ściera warstwy ochronne

  13. kosmetyki tej marki maja skład porównywalny do innych kosmetyków w cenie 15-30 zł

  14. To zwykła reklama owej firmy, a pani która pisała post zapłacono wysokie pieniądze aby tak pisała, olej kokosowy, który jest głównym składnikiem wszystkich produktów kosztuje 15-20 zł,a nie 200-450 jak te produkty, w dodatku ich „naturalny skład” nie zachwyca… można kupić produktu z duzo lepszym składem za niższe DUŻO niższe pieniądze…

Napisz komentarz

Zapisz się na newsletter

Jeśli lubisz dostawać listy - to ten newsletter jest dla Ciebie! Zostaw swój e-mail, a ja raz na jakiś czas odezwę się do Ciebie z porcją przemyśleń, przepisów i inspiracji... może któraś z nich odmieni Twoje życie. Co Ty na to?