Jeszcze kilka lat temu, jedzenie to było dla mnie…jedzenie. Nie było podziału na zdrowe czy chemiczne. Oczywiste było, że cukier szkodzi, a warzywa i owoce są już spoko. Ale nic poza tym. Zero świadomości, że to co jest na sklepowych półkach to w 90 % chemia. 

Doskonale pamiętam kiedy w liceum, raz na jakiś czas wpadałam na pomysł odchudzania. No to wtedy jazda! Kosz pełen sucharów, jogurtów, twarożków, ciemnego chleba, który na baaank jest zdrowy – przecież jest ciemny ;) – przecież to wszystko to samo zdrowie! Dziś wiem w jak wielkim żyłam błędzie i wiem niestety, że istnieje nadal całkiem sporo osób, dla których jedzenie to jedzenie.

Od kiedy więc zaczęłam być świadoma tego co jem? Odkąd kupiłam książkę Ewy Chodakowskiej. Początkowo sztywno chciałam trzymać się jadłospisów, ale potem zaczęłam to wszystko kumać i po prostu dania, które jadłam normalnie przekształcałam na zdrowsze. No właśnie. Ale jak to zrobić? Po pierwsze – nie od razu! Nie jestem zwolennikiem nagłych zmian żywieniowych, bo zazwyczaj kończy się to szybciej niż zaczyna. U mnie odbyło się to w następujący sposób: dużo czytałam o chlebach, zaczęłam czytać etykiety, składy i próbować. Z czasem więc w nawyk weszły mi zdrowe poranne śniadania, jak np. dwie kromki chleba razowego + omlet z brokułem. Kombinowałam : raz jajecznica, raz kanapki z łososiem, raz omlet – wszystko było tak pyszne, że stało się to przyjemną częścią dnia, a nie poczuciem, że MUSZĘ jeść zdrowo. Po prostu sięganie w markecie po to co zdrowsze na śniadanie: zdrowszy chleb, zdrowszy jogurt naturalny – zaczęło być odruchem bezwarunkowym. Potem przyszedł czas na przekąski, gdzie zazwyczaj był to baton. Odkryłam jak smaczna może być sałatka owocowa, więc po co miałam pakować w siebie czekoladę? Najgorzej było z obiadami, ale i to z czasem okazało się mieć zdrowsze i smaczne alternatywy dla tego co jadłam. Warzywa na parze, kurczak z pewnego źródła z sosem czosnkowym na bazie jogurtu naturalnego. Długi jednak czas zajęło mi to, by odżywiać się zdrowo również wieczorem – to wtedy szlag trafiał całodzienne zdrowe żarcie. Z czasem jednak nauczyłam się sprytnie łączyć rukolę np. z tuńczykiem w sosie własnym i odkrywać coraz to nowsze, lepsze smaki.

Jednak to wszystko kolorowo brzmi tylko w teorii. W praktyce zajęło to baaardzo długi czas. Jak to zrobić, żeby zrobić to dobrze? Przede wszystkim trzymaj się 3 podstawowych punktów:

1) Nie traktuj tego jak diety czy musu – po prostu wybieraj co zdrowsze, jakbyś robiła to od zawsze

2) Nie wybieraj rzeczy zdrowszych, które niekoniecznie Ci smakują – jeśli się zrazisz, znów zaczniesz wybierać to co gorsze i wrócisz do starych nawyków

3) Rób to stopniowo – zacznij zmieniać najpierw śniadania, potem przekąski itp.

Wszystko wszystkim, ale w całym tym zamieszaniu zapominamy często o takich rzeczach jak oleje, płatki, dżemy. Często rozmawiam z ludźmi, którzy już zamienili chleb na zdrowszy, już zamienili ziemniaki z sosem na ryż, a zapomnieli, że równie ważne jest to czym danie przyprawiamy, na czym je smażymy, jakich dodatków używamy.

I właśnie w tym momencie w moim domu pojawiła się…Slow Paczka – odkryłam tą stronę, kiedy szukałam sponsorów do 2 edycji mojego spotkania. Wtedy po raz 1 miałam przyjemność zobaczyć co ten cudowny karton w sobie skrywa. Obeszłam się jednak smakiem, zapakowałam produkt na loterię i dopiero po kilku miesiącach zdecydowałam się przetestować to cudo „na własnej skórze”. Ok. Wiem, że wygląd nie jest ważny, ale jeśli coś przychodzi tak cudownie zapakowane, to chyba nie jest to jakiś kicz prawda? No dobra, ale co to właściwie jest? Slow Paczka to comiesięczny zestaw 5 produktów. Od kogo? UWAGA! Od rodzinnych wytwórni i lokalnych producentów. Jedzenie to nie zawiera w sobie ŻADNEJ chemii i żadnych sztucznych dodatków. Zapewne wszystkich Was interesuje cena. Cena 1 paczki = 1 miesiąc to 89 zł – czy to dużo? Szczerze powiem, że nie. Wystarczy przejść się po dziale eko w markecie i spojrzeć na ceny. Mało tego są to produkty robione hurtem. Tutaj macie coś z rąk lokalnych dostawców, pojedynczych osób, które mają też swoje strony na facebooku. Fajną opcją jest to, że przecież po spożyciu wszystkich rzeczy: słoiczki itp. zostają w naszych rękach do dalszego użytku – możemy więc spróbować swoich sił i samemu podjąć się zrobienia np. syropu.

Kupowanie takiej paczki nawet raz na jakiś czas jest idealnym sposobem, na wypchnięcie z półek sztucznej żywności i zastąpienie jej właśnie tą. Mi się to udało i tym oto sposobem, w mojej kuchni rzadko kiedy już można znaleźć coś chemicznego. Genialnym uzupełnieniem wszystkiego jest strona Slow Your Life, na której jeśli brak Wam pomysłów na to jak zdrowo jeść – znajdziecie ich całe mnóstwo. Przepiękne zdjęcia i unikalne przepisy. Na tym jednak nie koniec. Na dokładkę grono kreatywnych twórców przygotowało dla nas Slow Torbę.

„Slow Torba jest wyjątkowa – ręcznie szyta z polskiego, dojrzewającego w słońcu organicznego lnu. Oversize (45 cm × 56 cm) — idealna na zakupy, na spacer, piknik czy jogę… Na każdą potrzebę i okazję. W spodniach i spódnicy. Slow life’owa, ekologiczna, trwała, praktyczna. Pomieści bardzo wiele, a drobiazgi ukryjesz w małej wewnętrznej kieszonce. Trwały nadruk (metodą sitodruku) i mocne uszy gwarantują, że będziesz cieszyć się nią bardzo długo. Pokochasz ją, jeśli tak jak jej twórcy kochasz naturę, swobodę i niezależny styl! ” – tutaj ogromny plus za wymiary – to bardzo ważne, zwłaszcza gdy jesteś mamą i na każdy spacer bierzesz ze sobą pół szafy.

Czy warto zmienić swoje nawyki żywieniowe na lepsze? Tak. I warto zapłacić za to każdą cenę. Dopóki nie zostałam mamą, nie patrzyłam na to w ten sposób, ale teraz ZDROWIE to na mojej drabinie wartości, jeden z najważniejszych punktów. Bez zdrowia nie ma niczego. I zwłaszcza teraz kiedy jestem odpowiedzialna nie tylko za siebie, skupiam się na tym bardziej niż zwykle. Nie popadam w skrajności. Wciąż podjadam słodycze, wciąż zdarza mi się w natłoku obowiązków z F. kupić coś niezdrowego, na szybko, ale…wszystko jest dla ludzi – w odpowiednich ilościach oczywiście i w granicach rozsądku.

DSC_1852

DSC_1853

DSC_1854

DSC_1855

DSC_1859

DSC_1861

DSC_1863

DSC_1864

DSC_1865

DSC_1866

DSC_1869

DSC_1871

DSC_1872

DSC_1874

DSC_1875

DSC_1877

DSC_1879

DSC_1880

DSC_1882

DSC_1883

DSC_1884

DSC_1886

DSC_1888

DSC_1889

DSC_1890

DSC_1891

DSC_1893

DSC_1894

Na koniec wstawiam pomysł na szybkie śniadanie, w którym wykorzystałam składniki z mojej slow paczki:

* jogurt naturalny ( bez mleka w proszku!!! )

* jabłko

* granola

* płatki owsiane

Wszystko to polane syropem z kwiatów czarnego bzu od Efka Spiżarnia .

 
DSC_1898

Author

Jestem internetowym twórcą i właścicielką firmy marketingowej. Prowadzę autorskie warsztaty rozwojowo-relaksacyjne dla kobiet. Od 6 lat zajmuję się prowadzeniem strony internetowej, która całkiem niedawno zmieniła swoją nazwę. Przez ostatnie lata działałam pod nazwą MAMALA. Obecnie tworzę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszę o świadomym i zdrowym życiu, o jego blaskach i cieniach. Pomagam tysiącom kobiet odnajdować równowagę i harmonię w swoim życiu.

30 komentarzy

  1. Bożena Jędral Odpowiedz

    Super paka, mega zdjęcia <3. W moim domu nawyki żywieniowe wciąż się zmieniają, przeważnie ze względu na moje ciąże, małe dzieci i nadwagę Marcina. Syrop z kwiatu czarnego bzu robię sama, uwielbiam kwiaty czarnego bzu z truskawkami, jako dżem lub dodatek do racuchów. Wiosna przyjedziesz to nazbieramy razem i sama zrobisz, zobaczysz jaka będziesz z siebie dumna maja własny syrop.

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      Oj Bożenka, chyba się skuszę, bo serio taki syrop to świetna sprawa. Butelkę już mam!

  2. Małgorzata Stryjecka Odpowiedz

    Wow ja chce taka paczkę, chce przejść na zdrowsze jedzenie ale bez wymyślnych owoców czy warzyw bo ja u siebie nie dostane nawet czarnego chleba czy mango, granulki itp.łososia tez nie ma.a ja zakupy w mieście robie szybko z dziećmi raz na 2 tyg. jaka książkę polecasz na początek? Ewę?

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      Mi pomogła książka Ewki „Przepis na sukces” ale ponoć świetna jest „Zamień chemię na jedzenie” – moja mama dzięki niej stała się mega świadoma tego co je i kompletnie zmieniła sposób żywienia! :)

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      O tak, jest cudowna! Pokażę wkrótce jak sprawdza się w praktyce, ale mega solidna !

  3. Alicja a czytałas może książki Pawlikowskiej? Ja właśnie skończyłam czytać „największe kłamstwa naszej cywilizacji”. Można się sporo dowiedzieć gdzie się ta cała chemia ukrywa i jak jesteśmy oszukiwani. Ja całkowicie zmieniłam styl odżywiania. Moje dzieci wogole nie chorują. Nie było łatwo się przestawic. Zaczęłam małymi kroczkami. Świetne zdjęcia i same pyszności o ile nie ma w nich cukru (nie mowie tu o naturalnie występującym w owocach).

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      Nie czytałam, ale zachęciłaś mnie i na pewno po nią sięgnę! :)

  4. Adriana Dominika Suchecka Odpowiedz

    Ostatnio w ręce wpadła mi książka Julity Bator pt. Zamień chemię na jedzenie. Otwiera oczy na to co znajduje się w produktach ze sklepowych półek. Tak jak napisałaś 90% to sama chemia. Bądźmy świadomi i dokonujmy właściwych wyborów. Masz bardzo przyjemnego bloga! Pozdrawiam :)

Napisz komentarz

Zapisz się na newsletter

Jeśli lubisz dostawać listy - to ten newsletter jest dla Ciebie! Zostaw swój e-mail, a ja raz na jakiś czas odezwę się do Ciebie z porcją przemyśleń, przepisów i inspiracji... może któraś z nich odmieni Twoje życie. Co Ty na to?