Nadszedł taki czas, kiedy już nie czekam na to co będzie, nie rozpamiętuję tego co było i nie czekam aż będzie lepiej. Bo najważniejsza chwila jaką trzeba żyć, to ta tu i teraz. Nie ma żadnej innej, ważniejszej chwili. 

Kilka dni temu byłam na premierze nowych, interaktywnych gier… zrobiłam Poli małe wagary i … ruszyłyśmy. Kiedy wracałyśmy, nie spiesząc się nigdzie, przypatrywałam jej się z uwagą i … przypomniałam sobie, że jeszcze kilka miesięcy, całe dnie spędzane razem były codziennością. Mniej lub bardziej kolorową. Jakiekolwiek wyjścia, były wyprawą wymagającą sporo logicznego myślenia i sił, bo zawsze w najmniej oczekiwanym momencie „dzidzi” chciało się jeść, pić, siku, kupę… metro jechało za długo, na metro szło się za długo. Z wózkiem było ciężko, bez wózka też. Nie korzystałam więc za bardzo z uroków Warszawy, bo bezpieczniej było poruszać się po swojej dzielnicy, niż po całej stolicy. Mimo wszystkich trudności, chłonęłam każdą chwilę jak tylko mogłam. Nie zawsze mi to wychodziło, ale wiedziałam, że jakkolwiek nie jest – będę za tym tęsknić, a upływający czas pewnie kiedyś zacznę przeklinać.

Tych kilka dni temu, wstałyśmy z samego rana i na nóżkach poszłyśmy na metro. Prawie pół godziny jazdy, potem jeszcze tramwaj, trochę na nóżkach i oto jesteśmy. Ponad dwie godziny dobrej zabawy. W międzyczasie przerwa na sok, przerwa na ciacho. I znów…  na nóżkach na metro, olałyśmy tramwaj… z metra na plac zabaw, z placu zabaw w stronę do domu, po drodze zatrzymując się co chwilę, a to obejrzeć kamyk, a to rzucić liściem, a to po prostu … pożyć chwilą. Pod domem kupuje Poli rurkę z bitą śmietaną – taką prawdziwą rurę z ciasta, które rozpływa się z ustach, ze śmietaną, której smak można kojarzyć tylko z dzieciństwa. Kupuję ją Poli, prawie codziennie kiedy wracamy z przedszkola. Wchodzimy do domu, otwieramy nowe gry, na zegarku godzina 16. Nie było żadnego płaczu, zmęczenia, a ja nie byłam umęczoną matką, która już nie wie czy ma pchać wózek, czy nieść dziecko pod pachą, czy łapać upadające zakupy. Pomyślałam: teraz jest idealnie. Nie chodzi oto, że wcześniej nie było dobrze. Po prostu, kiedy dopada nas codzienność i rutyna, a my jesteśmy przemęczone, ciężko czasem cieszyć się z tych „małych” rzeczy. Brak snu, brak czasu dla siebie, często odbiera nam zdrowy rozsądek i wpędza nas w frustrację. I nawet ja, która od zawsze zarażała na tym blogu optymizmem, nawet ja miałam chwile, kiedy WSZYSTKO mnie przerastało, zwłaszcza, że pracowałam w domu i nie miałam żadnej pomocy, żadnej babci, która choć na chwilę wzięłaby dziecko na spacer.

Ten czas minął. Nie wiem już jak to możliwe, że niedawno dziewczynka, która mieściła mi się w dwóch dłoniach, dzisiaj spaceruje ze mną za rączkę, a o swoich potrzebach informuje mnie słowami, nie płaczem. Nie wiem czemu wszyscy straszyli mnie, że będzie coraz ciężej. Dla mnie najcięższy etap jest już za mną. Teraz mam obok siebie małego człowieka, z którym umiem się porozumieć. Ten mały człowiek ma oczywiście swoje humory, które potrafi pokazać nawet na środku ulicy, ale… ja już potrafię je zrozumieć, odczytać, przeczekać. Nauczyłyśmy się siebie nawzajem i czas, który nastąpił jest dla nas NAJLEPSZYM. I nie chcę skupiać się na tym, że będzie jeszcze lepiej, bo to oznaczałoby, że teraz nie wszystko gra w 100 %. Niech więc zatem po prostu zawsze będzie tak dobrze jak jest teraz. Pięknie, spokojnie, z unoszącą się miłością w powietrzu. Zapamiętam tą jesień wyjątkowo wyraźnie. Chociaż pochmurne dni przeważały w ostatnich dniach, ja zapamiętam tą jesień taką jak tych kilak dni temu. Słoneczną, żółtą od liści i o tak pięknej aurze, jaką nadałyśmy jej swoimi uśmiechami, swoimi krokami i swoją miłością.

Nie zrobiłam tamtego dnia zbyt wielu zdjęć, bo już tak mam, że pragnę skupiać się na emocjach tu i teraz, bez chwytania co chwilę za aparat czy telefon. Ale kilka kadrów udało się złapać, kilka emocji i uśmiechów mniejszych i większych. Do takiego zatrzymania emocji w klatce czasu, pragnę zachęcić dzisiaj również Was. Zwłaszcza, że jeśli pochwalicie się nimi w odpowiednim miejscu… macie szansę na super nagrody. Więc tak Wam na szybko jeszcze przybliżę, o co mi chodzi.

Trwa właśnie konkurs… konkurs jesienny.

konkurss

Wystarczy, że pokażecie w nim jak Wy i Wasze dzieci spędzacie czas jesienią. Bo przecież to nie musi być czas spędzony tylko i wyłącznie w domu, prawda? Można jeszcze ciepło się ubrać i bawić w najlepsze! Dlatego pokażcie nam Wasze sposoby, Wasz wolny czas, Waszą zabawę! A jeśli o zabawie mowa – jeśli chodzą o tą w konkursie, nie będzie ona tak ekscytująca i fajna, jeśli nie zaprosi się do niej tak dobrych ludzi jak Wy, prawda? Zgłoszenia do konkursu, oraz więcej informacji o nim możecie zobaczyć tutaj. Do wygrania baaardzo fajne nagrody! Mata edukacyjna  Tiny Love i zabawki skip hop! :) POWODZENIA!

dsc_1400

dsc_1402

dsc_1403

dsc_1405

dsc_1406

dsc_1408

dsc_1420

dsc_1424

dsc_1425

dsc_1427

dsc_1434

dsc_1435

dsc_1437

dsc_1441

dsc_1445

dsc_1451

dsc_1452

dsc_1453

dsc_1454

dsc_1459

Author

Jestem internetowym twórcą i właścicielką firmy marketingowej. Prowadzę autorskie warsztaty rozwojowo-relaksacyjne dla kobiet. Od 6 lat zajmuję się prowadzeniem strony internetowej, która całkiem niedawno zmieniła swoją nazwę. Przez ostatnie lata działałam pod nazwą MAMALA. Obecnie tworzę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszę o świadomym i zdrowym życiu, o jego blaskach i cieniach. Pomagam tysiącom kobiet odnajdować równowagę i harmonię w swoim życiu.

12 komentarzy

  1. Zgadzam się z Tobą jak najbardziej – choć mój maluch za trzy miesiące kończy trzy lata – już teraz odczuwam pewną ulgę. Możemy się w lepszy bądź gorszy sposób dogadać, nawiazujemy nić porozumienia, można więcej wytłumaczyć. I też nie chciałabym być źle zroumiana, tamten czas był równie piękny, tyle że tak samo ciężki :)

    My teraz walczymy z poząbkowymi choróbskami, ale mam nadzieję, że uda nam się jeszcze załapać na te kolorowe, jesienne spacery!

    • Ooo moja też kończy trzy latka za .. no cztery miesiące :D Jeju jak ten czas szybko zleciał! Ale dokładnie… można więcej wytłumaczyć, lepiej się dogadać – bardzo fajna więź się tworzy z dnia na dzień! :) Trzymam kciuki za powrót do zdrówka :*

  2. Mam podobne odczucia. Im dalej, tym lepiej i nie chodzi wcale o fakt, że mniej się trzeba zajmować broń Boże, właśnie bardziej o fakt, że łączy nas z tymi dziećmi coraz więcej i coraz więcej można z nimi robić, tak jak nawet to opisujesz we wpisie. Także – brawo! A co do konkursu, to wczoraj właśnie robiliśmy takie zdjęcia, więc… spróbujemy :)

  3. Tak, tak, tak! To wszystko to, o czym ostatnio myślałam! Małe dzidzie są słodkie, ale kuuurcze! Rozmowy, tajemnicy z córą, to jest dopiero coś! Wypady do kina, wspólne zakupy, czytanie bajek – takie przyjaciółki !!! :) MAsz to samo, więc wiesz o czym pisze ! :P Naprawdę Cię rozumiem! PRZECUDNE zdjęcia jak zawsze zresztą :*

  4. ale ta Twoja córeńka rośnie, jejku! ten czas tak szybko leci! dobrze, że dostrzegasz piękno macierzyństwa i tak cudnie potrafisz o nim pisać… dziękuję !

  5. mam nadzieje, ze i u mnie nadejdzie taki czas, ale poki co postaram sie cieszyc tym co mam, zmieniac powoli podejscie, moze sie uda…

  6. Basia Potocka Odpowiedz

    Polcia już jest taka duża..szok.
    Mój (prawie) 15miesięczniak jest coraz bardziej samodzielny, uwielbiam patrzeć jak sam schodzi z łóżka, jak palcem pokazuje co chce, jak się buntuje..i te jego boskie histerie z byle powodu (boskie już nie będą jak się zacznie w sklepie rzucać na podłogę hehe) póki co bardzo mnie one bawią :P
    No i doczekałam się przytulasów i buziaków, które daje sam z siebie! Unoszę się wtedy nad ziemią z miłości hehe :)

Napisz komentarz

Zapisz się na newsletter

Jeśli lubisz dostawać listy - to ten newsletter jest dla Ciebie! Zostaw swój e-mail, a ja raz na jakiś czas odezwę się do Ciebie z porcją przemyśleń, przepisów i inspiracji... może któraś z nich odmieni Twoje życie. Co Ty na to?