Ajjj, machnąć ręką tylko teraz można na własną głupotę i ciążowe plany. Westchnąć tylko i ramionami wzruszyć. Taką matką miałam być genialną. Śpiewać cierpliwie kołysanki godzinami, nie narzekać, nie kląć pod nosem. Taka miałam być stanowcza, nie ulegać, tłumaczyć godzinami… coś mi kurcze nie wyszło.

I niby to normalne, bo jesteśmy tylko ludźmi, matkami zdolnymi do poświęceń, ale czasem bateria nam pada, motorek w tyłku przestaje furczeć… niby to normalne, że zaklniemy pod nosem, że spojrzymy się na dziecko krzywo, głos podniesiemy kiedy dostaniemy z klocka… a i tak kiedy ty fukniesz, kiedy się tak krzywo spojrzysz, choć słusznie – to i tak kiedy dziecko na twój sprzeciw wybuchnie płaczem, to Twoje serce się ściśnie, a w głowie wielkimi literami uaktywnią się… wyrzuty. I nic nie da tłumaczenie sobie, że musiałaś tak postąpić, że ten jej płacz to wymuszony. No nie da to nic, bo słuchasz tego płaczu, choć bez łez i myślisz sobie ” I po coś ty głupia jej to zabrałaś?”. Słuchamy tych opowieści matek, co to wszytko potrafią dziecku wytłumaczyć spokojną rozmową i myślimy sobie „Jejku, to może ze mną coś nie tak?”. Kiedyś była w sieci taka jedna… Krzyczała, wykłócała się, inne matki linczowała za wszystko. Wpajała innym, że jej dziecko nie słyszy słów: ” Nie wolno!”, bo ona tłumaczy mu godzinami… Linczowała za wszystko: za spanie osobno, za kolczyki, za mm. A potem widziała ją jedna z drugą już nie w sieci, a w realu i wyszło szydło z worka. Że te co najgłośniej szczekają, to tak naprawdę o wychowaniu gówno wiedzą. W sieci taką mądra, dziecku tłumaczy, a w realu jej córka popychała inne dzieci, biła, strzelała do nich – a matka nic! No bo przecież już w realu tłumaczyć nie trzeba, a tego, że nie wolno mówić „Nie wolno!” trzeba się twardo trzymać. Ale my tak czasem słuchamy tych matek i wierzymy naiwnie, że to coś z nami nie tak, że czasem rady nie dajemy, że cierpliwość nam się kończy. I rozmyślamy jakby mało nam obowiązków było, co powinnyśmy zmienić, jak powinnyśmy panować nad nerwami. I obieramy czasem taktykę tłumienia swoich emocji w sobie, wybuchając po miesiącu i mając ochotę wyjść i nie wrócić. I tak myślę sobie, że chyba pora się opamiętać i zrozumieć, że nigdy nie będzie w stu procentach tak jak założyłam. Już zawsze będą zdarzać się momenty, że skończy się moja cierpliwość, już zawsze zdarzą się momenty, że przy setnej pobudce w nocy, przeklnę cicho pod nosem. I pewnie już zawsze, gdy sił nie będę miała się z nią bawić szóstą godzinę z rzędu, a ona smutno na mnie spojrzy, będę mieć wyrzuty. Tylko tak sobie myślę, że przecież cholera mam do nich prawo. I co z tego, że czasem fuknę, czasem egoistycznie usiądę, czasem się skrzywię – jak kocham tą diablicę ponad całe życie moje. Ona złości się na mnie, ja na nią – choć chyba rzadziej… Ona czasem płacze, ja zaciskam zęby, szepcząc „Uspokoisz się czy nie…”. Ona biegnie do taty, pokazując na mnie palce, ja biegnę do F. pokazując na nią… ( no nie tak dosłownie, wiecie o co chodzi). A koniec końców, i tak ona dla mnie całym światem, i ja dla niej całym… ale my matki tak mamy. Nieważne jak bardzo kochać będziemy, jak bardzo będziemy się starać – zawsze będziemy mieć poczucie, że jednak coś w tym wychowaniu mogłybyśmy zrobić lepiej…

DSC_0722

DSC_0723

DSC_0726

DSC_0730

DSC_0732

DSC_0734

DSC_0735

DSC_0740

DSC_0741

DSC_0743

DSC_0746

kamizelka ( Boziu kocham taki futrzaste kamizelki <3) – tutaj

PS: Tak wiem, Pola jest bardzo zadowolona na tych zdjęciach. BARDZO.

Author

Jestem internetowym twórcą i właścicielką firmy marketingowej. Prowadzę autorskie warsztaty rozwojowo-relaksacyjne dla kobiet. Od 6 lat zajmuję się prowadzeniem strony internetowej, która całkiem niedawno zmieniła swoją nazwę. Przez ostatnie lata działałam pod nazwą MAMALA. Obecnie tworzę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszę o świadomym i zdrowym życiu, o jego blaskach i cieniach. Pomagam tysiącom kobiet odnajdować równowagę i harmonię w swoim życiu.

26 komentarzy

  1. Po prostu napiszę tyle: DZIĘKUJĘ… Potrzebowałam tego dzisiaj. Cudownie napisane…

  2. Super to napisałaś. To kolejna z chorób „matek”, na którą wszystkie cierpimy. Chociaż wiemy, że robimy słusznie, to i tak te słodkie oczęta sprawiają, że mamy wyrzuty sumienia. Cóż poradzić… pewnie już tak zawsze będzie. Dobrze jednak, że wśród tych wszystkich złych stron, są osoby jak Ty – które o tym piszą, a każde słowo w tym wpisie jest takie kojące… Ala u are the best! <3

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      My matki cierpimy na dużo chorób :D A ja tam zawsze piszę jak jest – jak Max Kolonko! :D

  3. A już myślałam że tylko Ja tak mam, wszędzie porady „Metoda xyz” „jak komunikować się z dzieckiem” w 3 dupy idealnych rad. I juz zaczynałam myśleć że Ja taka wyrodna, wstrętna i zła… Dziękuję za to ze pokazałaś mi że jednak nie :)

  4. Bożena Jędral Odpowiedz

    Już wiem z kim będę umawiała się na zakupy do FH, masz tak samo blisko, jak ja :) Pokaże ci, gdzie są zajebiste soki i koktajle oraz mega pyszne ciacha.

  5. Uff, a ja myślałam, że współczesne matki są idealne. Na szczęście nie i chwała Ci za to, za tą szczerość :)

  6. czasem sama cos przeczytam w sieci lub ktos cos opowie o swoim dziecku jakie on ma to juz zeby a ma 10 miesiecy chodzi itp a moja Zuzka ma 11 i dalej szczerbata i wtedy mysle czzy wszystko jest ok/ moze cos zle robie? ze te cholerne zeby nie chca wyjsc itp i wtedy wlancza mi sie czerwona lampka halooo stop!!!! kazde dziecko jest inne ma swoj indywidualny tok rozwoju i nauczlam sie puszczac przez palce informacje/newsy o innych zachwalanych dzieciach bo czesto sa podkoloryzowane :) o wychowywaniu a raczej metodach wychowawczych nie wspominajac :)

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      Z tym chodzeniem to czasem tak ciężko rozróżnić czy ktoś się chwali czy stwierdza po prostu fakty, bo np. moja Polka w wieku pół roku siedziała i raczkowała, a wiele osób w sieci śmieje się, że to niemożliwe O.o Ale za to teraz zwleka z mówieniem :P Tak jak mówisz, każde dziecko rozwija się w swoim tempie :)

  7. Czyli wszystko ze mną okej… ślicznie Alu wyglądasz w tych włosach, naprawdę, totalna odmiana! Pozdrawiam! :)

  8. Wychodzi na to, że każda z nas tak ma :) A może własnie to czyni z nas dobre mamy? :) Fajny wpis!

  9. Czytelniczka Nat. Odpowiedz

    Alicjo czytam od jakiegoś czasu blog i jestem…zafascynowana! To chyba najlepszy blog parentingowy jaki czytałam! :) Świetna treść, śliczne zdjęcia, a to wszystkie takie naturalne…serio mało takich stron :) Gratuluję i pisz dalej!

  10. Alu trafiłam na Twojego Bloga przypadkiem..już nawet nie wiem kiedy i gdzie, ale zaczarowałaś mnie … Mam podobnego Urwisa- prawie dwu i półletnią Ninkę… wszystko co piszesz jest takie prawdziwe..czasem czuje jakbym ja to pisała- tak trafiasz super w sedno Kochana!!! Mam te same odczucia..dziękuję… piszesz prosto z serca!!!

Napisz komentarz

Zapisz się na newsletter

Jeśli lubisz dostawać listy - to ten newsletter jest dla Ciebie! Zostaw swój e-mail, a ja raz na jakiś czas odezwę się do Ciebie z porcją przemyśleń, przepisów i inspiracji... może któraś z nich odmieni Twoje życie. Co Ty na to?