Od momentu, w którym zostałam mamą, ani razu z F. nie wyjechaliśmy nigdzie tylko we dwoje. Owszem – był wyjazd do Holandii, ale patrząc na liczbę pasażerów, raczej nie mogłam tego nazwać romantycznym wypadem, podczas którego moglibyśmy na nowo wskrzesić nasze uczucia. A przecież to właśnie o to w tym wszystkim chodzi…

Hotel w Warszawie, który dzisiaj Wam pokażemy, tak naprawdę będzie trochę na drugim planie… dzisiaj też trochę o dbaniu o relacje. By pielęgnować swój związek, potrzeba bardzo wielu rzeczy. Zrozumienia, zaufania, kompromisów. Potrzeba też czasu tylko we dwoje. I wbrew pozorom wcale nie chodzi tutaj o czas, kiedy dziecko śpi w pokoju za ścianą. Odkąd z F. zawzięliśmy się w sobie i zaczęliśmy ratować nasz związek, wydawać się mogło, że z dnia na dzień jest coraz lepiej. Jednak okrutnie brakowało nam jakiegoś elementu, który każdy z nas dobitnie odczuwał. Pewnego wieczoru usiedliśmy i przyznaliśmy, że brak nam bycia sam na sam. Wygłupów, drinków, beztroski – bez poczucia, że musimy być za kogoś odpowiedzialnym. Kochamy naszą córkę, ale przyznaliśmy jednak, że ten brak możliwości bycia tylko PARĄ chociaż przez chwilę nas niszczy.

Wspominając początki naszego związku, a nawet nie początki, a cały okres przed zajściem w ciąże, mogę śmiało powiedzieć, że podróże to było nasze drugie imię. Może podróże to zbyt duże słowo, bo nie ruszaliśmy się poza granice Polski, ale jednak kochaliśmy ten stan bycia na walizkach, hotele i bycie sam na sam w obcym mieście. Nie sądziłam, że to właśnie ta rzecz, tak bardzo umacniała nasz związek.

Kto czyta mój blog doskonale wie, jak źle było w moim związku w ostatnim czasie. I kto umie wyczuwać MNIE w moich wpisach, doskonale wyczuje w tym, jak wiele się zmieniło i jak bardzo znów mogę powiedzieć z ręką na sercu, że… LOVE IS IN THE AIR! A to wszystko dzięki JEDNEJ dobie…jednej dobie, spędzonej sam na sam w Warsaw Plaza Hotel.

To dobry moment, by zdradzić Wam, że jakiś czas temu wpadłam na pomysł urozmaicenia bloga o recenzje hoteli. Doskonale wiem jak ciężko jest zaufać internetowym opiniom, które nie wiadomo kto pisze. Sama jestem typem osoby, która albo musi sama coś sprawdzić, ale powołuje się na zaufane źródło. Stwierdziłam zatem, że zbliżająca się druga rocznica zaręczyn, będzie idealną okazją do zrobienia mojemu F. niespodzianki i zorganizowania romantycznego weekendu. Należało jedynie wybrać jakiś dobry hotel w Warszawie. Jak powiedziałam…tak zrobiłam.

Do ostatniego dnia, F. nie miał zielonego pojęcia o tym jakie mamy plany na weekend i gdzie mam zamiar z nim jechać. Wklepałam mu zatem adres hotelu w nawigację i zarządziłam „jedź”. Oczywiście zanim to nastapiło, wpakowałam mu do swojej torby jego koszule i sportowy strój. Wyruszyliśmy i… chwilę później byliśmy już na miejscu. Tak blisko dziecka, a jednak… osobno. Niesamowita ulga i złapanie oddechu. Wizja nocy bez płaczu i kopania po żebrach wydawała się być totalną abstrakcją! „Tutaj śpimy?” – zapytał z lekkim niedowierzaniem. Bywaliśmy w wielu hotelach, jednak ten z zewnątrz powalił nas na kolana swoim wyglądem. Idealnie wpasował się w nasze gusta. Elegancko i nowocześnie, ale zarazem prosto – bez wymysłów. To lubimy najbardziej! Hotel właściwie jest bardziej biznesowy niż wypoczynkowy, a właśnie takie hotele zazwyczaj przepełnione są w tygodniu, kiedy odbywają się w nim konferencje. Wybór zatem był oczywisty. Prawdopodobieństwo, że natkniemy się na dziesiątki rodzin z krzyczącymi dziećmi było bardzo małe – a ta wizja ciszy i spokoju była niesamowicie kusząca.

Po dotarciu na miejsce zostaliśmy oprowadzeni po wszystkich zakamarkach hotelu. Całość zrobiła na nas duże wrażenie, a to już coś znaczy patrząc na to jak ciężko nas zadowolić, zwłaszcza jeśli chodzi o miejsca, w których mamy się kąpąć, jeść i spać. Najmilszym jednak akcentem na początku pobytu, okazało się powitanie w pokoju. Nie ma chyba nic lepszego, niż przeczytanie swojego imienia na karteczce i ujrzenie całej tacy smakołyków i …wina. Coż więcej potrzeba rodzicom, którzy właśnie oderwali się od codziennych obowiązków? Zanim jednak przeszliśmy do konsumpcji, postanowiliśmy sie troszkę…spocić. Nie no ja Was proszę… siłownię miałam na myśli ;) Mała, przytulna salka, w której znajdziecie wszystko co do wytworzenia endorfin potrzebne. Piłki, hantle, orbitreki, rowerki … Wystarczyło tylko odpalić energiczną muzykę i…paść po 30 minutach ( wstyd!).

Po treningu, jak to po treningu. Trzeba się nieco odświeżyć i…odpocząć. A nie ma nic lepszego niż odpoczynek przy lampce wina. Jednej, dwóch, ewentualnie siedmiu. Pozwolę sobie jednak przejść do najlepszej części dnia pierwszego…kolacja. Serio kochani. Ja niby dużo rzeczy lubię, ale jest też masa, których nienawidzę. Ale ja to ja. Mi to nawet dania przyprawić nie trzeba, żeby mi smakowało. Za to z F. nie jest już tak łatwo. Zachowania jego przed zjedzeniem posiłku są lekko mówiąc irytujące. Musi obejrzeć z każdej strony, a nawet powąchać! Kucharz ma lekko mówiąc przerypane. F. wyczuje wszystko, dostrzeże każdy najmniejszy błąd. I właśnie dlatego, jedząc moje posiłki ma taką minę jaką ma… Miło więc było dla odmiany zobaczyć jego minę i słyszeć po każdym kęsie mniej więcej coś w tym stylu : ” O Boże…to jest mega!”. I wymienialiśmy się tak nawzajem wrażeniami, a nawet widelcami, jak gdybyśmy pierwszy raz widzieli na oczy jedzenie. Nie wspomnę już o podaniu. Ja naprawdę nie jestem zwolenniczką wymyślnie podanych dań, które tak jak są piękne, tak są w ilości, która byłaby za mała nawet dla dwuletniego niejadka. Rzadko kiedy można spotkać się z tak solidną porcją, która również robi wrażenie wizualne. Jedzenie musi smakować to fakt. Ale smakuje jeszcze bardziej, kiedy idzie w parze z estetyką. No i oczywiście kiedy jest zrobione przez kogoś innego, niż my. Obsługa ? Fantastyczna. Pełen profesjonalizm i elegancja, ale bez krępującej, spiętej atmosfery. Mogę wręcz śmiało powiedzieć, że po raz pierwszy spotkałam się z tym, że kolacja w luksusie z taką obsługą, była przepełniona mimo wszystko niesamowicie luźną atmosferą, bez sztucznych uśmiechów obsługi i co najważniejsze – bez nachalności.

Po kolacji i deserze postanowiliśmy z F. odtworzyć delikatnie wspomnienie tego jak się poznaliśmy. Zamówiliśmy więc w hotelowym barze…kamikadze. Tak. To ten trunek spijaliśmy, kiedy spotkaliśmy się po raz 1 na kręgielni. Po miksie wino, szampan, kamikadze ruszyliśmy na Warszawę. Miało być ostro! Duuużo alkoholu, świetna impreza… a tu ZONK! Jeden browar na polach mokotowskich i to wzajemne spojrzenie mówiące „Nie chce mi się tutaj siedzieć”. Szybkie wejście do monopolowego po materiał do drinków, metro i… hotel. I tutaj nastąpiło to czego tak mi brakowało. Muzyka rozbrzmiewająca w telewizorze, ja udająca barmana i polewająca nieudolnie drinki i niekończące się nasze rozmowy o wszystkim i o niczym. Atmosfera była na tyle gorąca, że przed snem zmniejszyłam tylko resztkami sił klimatyzację i najzwyczajniej w świecie poszłam spać. Nie obudził mnie żaden płacz, co było miłą niespodzianką. Obudzenie się w hotelowej pościeli, w jego objęciach było niczym cofnięcie się kilka lat wstecz.

Po raz kolejny, wzięliśmy szybki prysznic i zeszliśmy na śniadanie. Serio, nie raz, nie dwa jadłam śniadania w hotelach, w formie szwedzkiego stołu, jednak mam wrażenie, ze nigdy wybór nie powalił mnie tak jak tutaj. Sami zresztą zaraz zobaczycie…  Szybki sok i kawa na patio i przejście się po salach konferencyjnych. Najlepsze przecież zostawiłam na koniec…

Masaż dla par. Ciemne pomieszczenie, mnóstwo świec, relaksacyjna muzyka. Dwa łóżka do masażu i dwie sympatyczne masażystki. Do dzisiaj śmieję się z F. że 4 lata temu nie byłoby nawet mowy, żeby jakaś inna kobieta go dotknęła, a teraz proszę… czysta przyjemność. Dla mnie i dla niego ;) Zarówno dla mnie jak i dla F. był to pierwszy raz, kiedy wybraliśmy się na takie coś. Godzina zdawała sie być całą wiecznością, jednak kiedy masaż się rozpoczął, okazało się, że moglibyśmy leżeć tam o wiele dłużej. Masaż ten byl idealnym zwieńczeniem naszego weekendu. Niesamowicie nas odprężyl i naładował nam baterie. Wracając do domu przekrzykiwaliśmy się, mówiąc o nowych pomysłach na dalsze współprace i rozwój bloga. I to chyba najlepsze co mogło mnie ostatnio spotkać…F. z własnej, nieprzymuszonej woli wczuł się w role fotografa, z czasem sam nawet upominając, że jeszcze coś należy załapać na zdjęciach. Sam zaczął wkręcać się w moje dalsze pomysły związane z blogiem, co było dla mnie najlepszym prezentem rocznicowym. Na koniec usłyszałam szczere „Dziękuję” i moim oczom ukazał się bukiet kwiatów, którego nie kupował mi chyba odkąd urodziła się Pola…

To doskonały moment, by powiedzieć Wam, że ten weekend sprawił, że walka o której Wam pisałam, walka o związek – przestaje być walką, a zaczyna znów być naturalnym uczuciem, które nas wypełnia.

Wracając jednak do tematu hotelu. Czy polecam ten hotel w Warszawie? Tak. Jestem pewna, że zawitam tam jeszcze nie raz. Jedyne czego było mi brak to basenu… Wszystko inne – rewelacja. Wyposażenie pokoi, jakość serwowanych dań, obsługa – wszystko to na najwyższym poziomie. Sale konferencyjne – pierwsza klasa. To właśnie w nich wpadłam na pomysł genialnego przedsięwzięcia, które zapewne w nich zorganizuję za dobrych, kilka miesięcy.

Na koniec pozwolę sobie również dodać, co o samym hotelu pisze jego Marketing Manager:

” Jako hotel, oczywiście cieszymy się z obecności wszystkich gości, jednak z uwagi na spore zaplecze konferencyjno –bankietowe większość naszych gości to uczestnicy konferencji i szkoleń oraz tzw. gości CORPO – czyli pracownicy lub współpracownicy różnych firm, będący w tzw. podróży służbowej. Z miesiąca na miesiąc przybywa nam jednak gości indywidualych – ceniących jakość za stosunkowo niższą cenę niż hotele w centrum. Bliskość lotniska to również atut dla wielu z naszych gości.

 Co nas wyróżnia:

– nowoczesny design

– wewnętrzne patio z wyjściem z baru i Sali plenarnej

– własny ogród, w którym można zorganizować garden Party lub grilla

– taras widokowy, na którym można zorganizaować koktajl party

– Personal SPA System – to usługa zabiegów i masaży wykonywanych bezpośrednio w pokoju hotelowym gościa

Panie nie muszą chodzić po korytarzu w szlafroku i nieumalowane, by dojść na lub z zabiegu – nasze panie przychodzą do pokoi, które są przearanżowywane, tak, by móc przeprowadzić masaż lub zabieg kosmetyczny.

– kuchnia – dania serwowane w Restauracji Moments, stanowią ciekawe połączenia kuchni polskiej z kuchnią Wschodu i zachodu. Szef kuchni – Michał Mamorski bawi się smakiem i tworzy niespotykane połączenia smakowe.”

Hotel w Warszawie, o którym mowa zasłużenie posiada 4 gwiazdki. To widać, słychać i czuć. A jeśli nie wierzycie na słowo… przekonajcie się o tym sami. Z mojej strony to tyle. Zaprasza do obejrzenia cudownej fotorelacji i podzielenia się swoimi wrażeniami. A może i Wy chcielibyście polecić nam swoje miejsca, w których łapiecie oddech i odpoczywacie od codzienności?

Na koniec jeszcze raz serdecznie wraz z F. dziękujemy całej obsłudze z Warsaw Plaza Hotel za najpiękniejszy weekend, jaki mogliśmy sobie wymarzyć.

DSC_1238

DSC_1241

hotel w warszawie

kol2

DSC_1249

hotel w warszawie

DSC_1253

kol10

DSC_1258

DSC_1261

DSC_1267

DSC_1271

DSC_1274

DSC_1276

DSC_1279

DSC_1281

DSC_1291

DSC_1295

DSC_1296

DSC_1303

DSC_1304

DSC_1307

DSC_1309

DSC_1314

DSC_1315

DSC_1316

 buty: mohito

DSC_1318

DSC_1325

DSC_1330

DSC_1331

DSC_1335

kol3

kol4

 top: tutaj

DSC_1352

DSC_1359

DSC_1362

DSC_1363

DSC_1365

DSC_1368


DSC_1403

DSC_1404

DSC_1408

DSC_1409

DSC_1410

DSC_1412

DSC_1415

DSC_1417

DSC_1421

DSC_1422

DSC_1428

DSC_1433

kol5

DSC_1441

kol6

DSC_1456

DSC_1461

DSC_1464

 torebka: tutaj

DSC_1467

DSC_1468

DSC_1474

DSC_1482

DSC_1485

 kurtka: tutaj

DSC_1486

kol7

kol8

DSC_1500

DSC_1504

narzutka: tutaj

DSC_1512

DSC_1513

DSC_1514

DSC_1517

DSC_1518

DSC_1520

kol9

DSC_1559

DSC_1560

DSC_1563

DSC_1565

DSC_1569

DSC_1570

DSC_1572

DSC_1573

DSC_1574

DSC_1575

DSC_1583

DSC_1585

PS: Jeśli i wy zastanawiacie się jaki hotel w Warszawie wybrać i rozważacie wybór właśnie tego oraz macie więcej pytań – jestem do Waszej dyspozycji!

Author

Jestem internetowym twórcą i właścicielką firmy marketingowej. Prowadzę autorskie warsztaty rozwojowo-relaksacyjne dla kobiet. Od 6 lat zajmuję się prowadzeniem strony internetowej, która całkiem niedawno zmieniła swoją nazwę. Przez ostatnie lata działałam pod nazwą MAMALA. Obecnie tworzę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszę o świadomym i zdrowym życiu, o jego blaskach i cieniach. Pomagam tysiącom kobiet odnajdować równowagę i harmonię w swoim życiu.

35 komentarzy

  1. Świetny hotel i widać, że jesteści na dobrej drodze. Wierzę w Was! :) Powodzenia!

    PS: A hotel chętnie odwiedzę :)

  2. o rany ale dania ! popcorn i kwiatki … wielkie WOW ! .. widać że cudowny weekend :) piekne zdjęcia. Dużo miłości życzę :*

  3. Uwielbiam takie miejsca, z chęcią sprawdzę. Fajnie, że jest opcja masaży, to bardzo relaksuje. Pozdrawiam.

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      Ja byłam 1 raz i rzeczywiście, wyszłam baaardzo zrelaksowana :)

  4. Kochana a jak to wygląda, jeśli chciałabym wziąć niemowlaczka wiesz może? :)

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      Ponoć wtedy sami wstawiają łóżeczko itp. W restauracji widziałam też krzesełka dla dzieci do jedzenia :)

  5. Baaaardzo mi się podoba, widać, że Wasza miłość odżyła! 3mam kicuki za Was!

  6. Super wyglądacie :) obłędne są te szpilki <3
    Każdemu związkowi przydaje się czasem takie 'odświeżenie', nie samym macierzyństwem żyje człowiek.

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      Dokładnie, ponoć niektórzy wręcz chcą żyć tylko samym macierzyństwem, ale wydaje mi się, że są to osoby, które po prostu nie mają innej możliwosci i sobie tka wmawiaja..

  7. No nie zachwyciło… A zapowiadałaś jako wielkie WOW. Hotel jak hotel. Te same bajery znajdziemy też w innych. Oczywiście to moje osobiste zdanie. Ty jakkolwiek możesz być dumna z tego wpisu…

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      Bardziej przekaz był jak to na nas wpłynęło, a nie jaki był sam hotel. Poza tym to co Ciebie nie zachwyca dla innych może być wielkim wow ;)

  8. Szanowna Pani Alicjo!
    Podziwiam Cię za wszystko co osiągnęłaś, jak się zmieniłaś. Namiętnie czytam Twojego bloga, każdy wpis! A gdy tylko tutaj trafiłam, miałam sporo do nadrobienia ;) i wszystko udało mi się nadgonić w kilka godzin… Motywujesz do zmiany swojego życia. To jest piękne, wielkie brawa!
    P.S. To mój pierwszy komentarz na tym blogu, chociaż już trochę jestem tutaj z Tobą ;) historyczna chwila :)

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      Aaaa cudownie! Fajnie, że wszystko nadrobiłaś, ogromnie mnie to cieszy no i fajnie, że skomentowałaś! Co jak co, ale bez Waszych komentarzy nie miałabym motywacji do pisania… :)

  9. Alu! Cudowne zdjęcia! :) Hotel cudo, sama bym się wybrała, ale dzidzia za mała… :) Pozdrawiam!

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      Całe szczęście, dzidzia kiedyś podrośnie! :) Pozdrówki! :*

  10. Kamila Piechczyk Odpowiedz

    jejku ale mi narobiłaś ochoty na taki weekend we dwoje. chyba sciagne tesciowa tak jak ty i sama wyrusze. rzeczywiscie brak tego…

  11. Chcę więcej! Taka seria będzie zdecydowanie moją ulubioną! :) Pozdrawiam.

  12. Uuu…no w takim wydaniu to Cię dawno nie widziałem… Kto, by pomyślał, że miałem kiedyś taką fajną dziewczynę… ;) A tak serio, to wszystkiego dobrego Alu… (still waiting ;) )

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      Podrzuciłabym w takie razie kawałek „what u waiting for…” ;) Dziękuję, mam się dobrze i tak pozostanie! ;) ruszaj naprzód.

  13. Hotel jest rzeczywiscie fajny, często w nim bywam na różnych spotkaniach. Hotel jest jednak oddalony od centrum, dlatego dla osób chcących połączyć pobyt w hotelu ze zwiedzaniem raczej bym go nie polecała.

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      Całkiem blisko jest metro, więc jest spoko, my w chwilę dojechaliśmy do centrum :) Ale fakt jak chce się zwiedzać to najlepiej mieć pod nosem. Hotel cenią właśnie sobie osoby zjeżdzające na konfernecje. Cisza, spokoj… :)

Napisz komentarz

Zapisz się na newsletter

Jeśli lubisz dostawać listy - to ten newsletter jest dla Ciebie! Zostaw swój e-mail, a ja raz na jakiś czas odezwę się do Ciebie z porcją przemyśleń, przepisów i inspiracji... może któraś z nich odmieni Twoje życie. Co Ty na to?