ilość osób chorujących na hashimoto w dzisiejszych czasach jest już tak powalająca, że zaczynamy to traktować jako jakiś wymysł.

Choroba wymysłem niestety nie jest. I o ile są osoby, które znoszą ją naprawdę lekko, to wiele z nas ma naprawdę szereg utrudniających życie objawów. Hashimoto wykryto u mnie w wieku 16 lat. Na początku mocno się przestraszyłam, zaczęłam brać tabletki. A potem zbagatelizowałam temat i wróciłam do niego dopiero po ciąży. Nie chciałam jednak wracać do tabletek. Zainteresowałam się zwalczaniem przyczyn choroby i holistycznym podejściem, aniżeli jedynie łagodzeniem objawów poprzez hormony. A objawy miałam praktycznie wszystkie z możliwych. W dodatku właściwie non stop byłam chora. Miałam tak obniżoną odporność, że łapałam wszelkie, możliwe infekcje. Dziś choruję (pff…przeziębiam się!) raz do roku… kiedyś raz w miesiącu był sukcesem.

CZYM JEST HASHIMOTO?

Hashimoto to krótko mówiąc zapalenie tarczycy. Jest to choroba autoimmunologiczna. Objawy są przeróżne. W moim przypadku była to senność, zmienne nastroje, skłonności  do stanów depresyjnych, wypadanie włosów, wieczne uczucie zimna w stopach oraz dłoniach, słaba kondycja paznokci, problemy z pamięcią, koncentracją, ciągłe infekcje i stany zapalne.

Nie ma leku na hashimoto. Jedyne co może zrobić endokrynolog, to leczyć skutek choroby czyli niedoczynność tarczycy. Leczenie polega jedynie na przeciwdziałaniu niedoborom hormonów tarczycy w organizmie. Jeśli jednak chcemy naprawdę czuć się dobrze pomimo choroby i wrócić do pełni sił i życia – musimy skupić się na czymś więcej niż tabletkach.

NA PRZEKÓR CHOROBIE

Zadałam sobie pewnego dnia pytanie: czy naprawdę chcę, żeby choroba rządziła moim życiem? Żeby dyktowała mi nastroje, odbierała radość i energię? No nie… nie mogłam zmienić tego, że choruję. To co mogłam zmienić – to swoje podejście do choroby i… styl życia. Wtedy wszystko zaczęło się zmieniać na lepsze.

Praktycznie non stop, dostaję od Was wiadomości z pytaniem: jak Ty to robisz, że chorujesz i masz tyle energii? Jesteś szczupła… w ogóle nie widać, że jesteś na coś chora!

Mało kto wie, jak wielką walką było dla mnie dotarcie do stanu, w którym naprawdę czuję się dobrze. I to samopoczucie wciąż wymaga ode mnie wielkiej dyscypliny i determinacji, ale… te wszystkie zmiany, które wprowadzałam krok po kroku dały mi w jakimś stopniu nową mnie. Dlatego często mówię, że znienawidzona z początku choroba, stała się dla mnie największym błogosławieństwem. Bo zmobilizowała mnie do zawalczenia o lepszą jakość życia.

Jak zatem wieść szczęśliwe, dobre życie pomimo choroby? Jak zminimalizować objawy, wrócić do sił i cieszyć się zdrowiem? Jest na to kilka sposobów. I żaden z nich nie działa „pojedynczo”. Musimy działać na wielu płaszczyznach. Ciężko zawrzeć wszystkie najważniejsze informacje w jednym artykule, jest to wręcz niemożliwe. Napiszę Wam jednak o najważniejszych (w moim przypadku) czynnikach, które odpowiadały i nadal odpowiadają za mój stan fizyczny jak i psychiczny.

JAK CZUĆ SIĘ DOBRZE POMIMO CHOROBY? 

PRZEDE WSZYSTKIM: OBSERWUJ SWÓJ ORGANIZM – CO CI SŁUŻY? CO CI SZKODZI?

Jedną z ważniejszych zmian jakie wprowadziłam w swoim życiu, było rozpoczęcie obserwowania siebie i swojego organizmu. Kiedy czuję się dobrze, a kiedy źle? Co ma na to wpływ? Jakie jedzenie sprawia, że mam ogrom energii, a jakie sprawia, że jestem wzdęta i czuję się ociężale? Jaka ilość snu sprawia, że budzę się wypoczęta i pełna energia, a jaka sprawia, że jestem poddenerwowana i senna? Jaki tryb życia daje mi siłę, a jaki go odbiera? Takie obserwacje pomagały i wciąż pomagają mi zmieniać i poprawiać swoje nawyki. Czasem świadomie wybieram coś co mi szkodzi, ale jestem gotowa ponieść za to cenę – np. złe samopoczucie po zjedzonej pizzy. Ale na co dzień staram się wybierać jednak te rzeczy, dzięki którym czuję się dobrze.

ODPOWIEDNIA ILOŚĆ I JAKOŚĆ SNU

Sen to kluczowy czynnik w chorobie hashimoto. Podczas snu, wytwarza się melatonina, która wpływa na procesy odpornościowe. W momencie, w którym śpimy nie wystarczającą ilość godzin, lub sen jest płytki przez co nie śpimy dobrze – nasz układ odpornościowy ulega rozregulowaniu. 

Staram się kłaść przed 22 i spać minimum 8 godzin. Pilnuję również czasu wstawania – tak żeby nie przekraczała godziny 7, bo wtedy czuję się bardziej zmęczona niż gdybym pospała do 5/6.

Ważne jest, żebyśmy zadbali o to, żeby sen był dobry. Na min. godzinę przed snem odkładam wszystkie sprzęty elektroniczne i wyciszam się w zaciemnionym, przewietrzonym pokoju. Więcej o moim zasypianiu możecie przeczytać w artykule: Jak dobrze zasypiać?

 ODPOWIEDNIA SUPLEMENTACJA

W chorobie hashimoto bardzo powszechne są niedobory witamin i minerałów. W większości przypadków nie da się ich uzupełnić jedynie prawidłowym odżywianiem – trzeba wtedy zarówno zdrowo się odżywiać jak i przyjmować suplementy.

Problem z niedoborami tkwi najczęściej w zaburzeniu wchłaniania czy niskim poziomie kwasu solnego w żołądku. 

Przez długi czas brałam dziennie niezliczoną ilość kapsułek: magnez, żelazo, cynk, witamina D, B… samopoczucie kiedy brałam suple, a kiedy ich nie brałam to niebo a ziemia. Jedyne co mnie martwiło to forma przyjmowanych witamin. Moją skarbnicą wiedzy w temacie choroby, była całe szczęście Gosia, która prowadzi stronę Hashimoto Plan. I to właśnie Gosia ze swoją ogromną wiedzą i chęcią pomagania ludziom w chorobie, stworzyła Nutrivimix HT#1, który jest pierwszym suplementem diety dla osób z chorobą Hashimoto i innymi zaburzeniami metabolicznymi. Celem spożywania tego produktu, jest spowolnienie procesu autoimmunologicznego i łagodzenie objawów niedoczynności. 

Nutrivimix ma formę proszku, który rozpuszcza się w wodzie. W jednej saszetce, mamy najwyższej jakości dostępne składniki odżywcze. To zestaw 13 substancji aktywnych w dawkach, które są odpowiednie dla osób, które choruję na hashimoto.

W składzie znajdziecie m.in: cynk, selen, inozytol, ekstrakt z korzenia kurkumy, witaminę D, witaminę K. Napój ma pomarańczowy kolor. Jeśli chodzi o smak – ja oceniam na neutralny. Nie jest to dla mnie pyszne, nie jest też niedobre. Przy takich rzeczach zresztą nigdy nie patrzę na zapach i smak – ma to przede wszystkim działać. I tutaj działa bez wątpienia :) Produkt rozpuszczamy w wodzie i pijemy, najlepiej po posiłku.

Jestem wdzięczna Gosi z całego serca i będę jej dziękować do końca życia. Nutrivimix biorę już dwa miesiące i to niesamowite, ile radości i szczęścia daje mi jeszcze lepsza forma, samopoczucie i zdrowie. Zaczęły odrastać mi włosy, polepszył mi się stan skóry. Szybciej się regeneruję. Wszelkie objawy jakie mi dokuczały, zostały złagodzone do minimum! 

Oczywiście to nie jest tak, że ten produkt to recepta na wszystko. Żaden, nawet najlepszy produkt, nie poprawi Waszego zdrowia i samopoczucia, jeśli będzie polegać tylko i wyłącznie na nim, lekceważąc pozostałe czynniki takie jak sen, aktywność fizyczna czy odżywianie. Ale jeśli to wszystko ze sobą połączycie… to taka właśnie suplementacja będzie wisienką na torcie!

Z całego serca polecam Wam zarówno stronę Gosi, która jest prawdziwym ekspertem, a Nutrivimix stworzyła z pasji, sprzedając nawet swój samochód. Z całego serca polecam ten produkt każdej osobie chorej na hashimoto – niektórym moim koleżankom, polecał go nawet endokrynolog, także ogromnie się cieszę, że wieść o czymś tak dobrym , roznosi się po świecie!

AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA

Ale tak jak powiedziałam – czynników odpowiadający za dobre samopoczucie jest więcej. Jednym z kluczowych w moim przypadku okazała się… aktywność fizyczna. I tutaj również warto wspomnieć, że nie każda aktywność będzie dla chorej osoby dobra. Był czas, kiedy katowałam się intensywnymi treningami i … co chwilę byłam chora. Okazuje się, że zbyt intensywny trening powoduje wzrost kortyzolu i insuliny. To z kolei zaburza konwersję hormonu T4 do T3. W efekcie otrzymujemy pogorszone samopoczucie, mniejszą odporność, ale także kontuzje i uwaga – przyrost wagi! 

Dla osób chorych na hashi, najlepsze są aktywności typu: bieganie (yaaaas!), basen, joga, rower, rolki…. 

Warto, żebyśmy pamiętali też o odpowiedniej regeneracji po wysiłku – sen, odpoczynek, wyciszenie!

DIETA PRZECIWZAPALNA

O tym, co powinno się jeść przy hashimoto powstało już milion artykułów z masą sprzecznych informacji. Co jest prawdą? Prawdą i faktem jest to, że dieta powinna być przede wszystkim PRZECIWZAPALNA. Dla każdego będzie ona inna, bo każdy z nas jest inny i inaczej toleruje różne produkty. Ale ogólnie rzecz biorąc, dieta powinna być przeciwzapalna, co wpłynie korzystnie na nasze samopoczucie i wyciszy stan zapalny. 

Ja jem raczej wszystko – ale wiem co mi szkodzi i unikam spożywania tych rzeczy w nadmiarze. Źle działają na mnie produkty typu śmietana, smażone potrawy, pszenica, wszelkie rzeczy z dodatkiem cukru rafinowanego i oczywiście fast foody. Lubię jednak dobrze zjeść, więc staram się być po prostu rozsądna.

Na co dzień wybieram posiłki typu: naleśniki orkiszowe, kasza z warzywami i tofu, dużo owoców, warzyw i przede wszystkim – nie piję niczego poza wodą.

Staram się wplatać w swoje jadłospisy dużo czosnku, czarnuszki, tymianku, bazylii, kiszonek. 

DUŻO SPOKOJU, MIŁOŚCI – MNIEJ STRESU I NERWÓW

To jest czynnik, bez którego wszystkie powyższe, mogą zdać się na nic… Nic tak bardzo nie miało na mnie wpływu jak zmiany, które zaprowadziłam we własnym wnętrzu. Stres zaostrza przebieg choroby, a jeśli jest silny i trwa bardzo długo – odbija się na pracy naszej tarczycy. To właśnie stres i cały proces, który toczy się przez niego w organizmie, doprowadza najczęściej do tycia, złego samopoczucia i takiego „otępienia”. 

Praca nad własnym wnętrzem i podejściem do życia oraz świata, trwa u mnie już. ok 6 lat i mogłabym pisać książki o tym jakie zmiany zaprowadziłam. Gdybym miała jednak zawrzeć w kilku punktach jak stopniowo budować w sobie spokój i dbać o pozytywne myślenie, wymieniłabym rzeczy takie jak:

  • otaczanie się pozytywnymi ludźmi
  • nie oglądanie i nie czytanie w kółko wiadomości, plotek, newsów, social mediów
  • kontakt z naturą
  • czas sam na sam w ciszy
  • czytanie książek
  • medytacja – możecie przeczytać o tym więcej w artykule: Jak zacząć medytować?
  • psychoterapia
  • praca nad nawykami, które nam szkodzą
  • nauka dostrzegania drobnych, dobrych rzeczy, które dzieją się w naszym życiu
  • wdzięczność: za zdrowie, za bliskich, za piękny dzień, za pyszny posiłek
  • równowaga życiowa
  • zdrowe posiłki i aktywność fizyczna – dobre nastawienie samo Wam wtedy wskoczy!
  • eliminacja tego co nam szkodzi, np. unikanie oglądania filmów, po których jesteśmy nerwowi i zestresowani
  • robienie tego co kochamy i co sprawia nam radość

Wierzcie mi… dobre nastawienie to podstawa nie tylko w chorobach. Mam tendencję do stanów lękowych i zaburzeń depresyjnych i naprawdę… nigdy nic tak nie spowolniło mojej choroby i jej objawów, jak zadbanie o te wszystkie powyższe punkty. Niezdrowe nawyki i ciągły stres oraz zdenerwowanie, znacznie utrudniają radzenie sobie z chorobami.

Postaraj się stworzyć życie, które będzie dostarczało Ci jak najmniej stresu. Postaraj się zmienić tak swój styl życia – by nauczyć się bycia odpornym na problemy – bo one będą w życiu każdego z nas ZAWSZE. Dla mnie największym przełomem okazała się regularna medytacja, która wniosła w moje życie ogrom spokoju i postawy, dzięki której z dużo większą łatwością niż kiedyś, przechodzę przez życiowe trudności.

Ja przez to wszystko przeszłam. Wciąż przechodzę. Krok po kroczku. To nie wydarzyło się od razu. Krok po kroku, zmieniaj swoje życie na lepsze, wprowadzając choćby minimalne zmiany. Kiedy zobaczysz pierwsze efekty, będziesz chcieć więcej i więcej. Aż po kilku latach tych „drobnych zmian” okaże się, że zmieniałaś/eś całe swoje życie na lepsze.

Tego właśnie Ci życzę. Nie pozwól, by choroba rządziła Tobą i Twoim życiem. Wierzę, że potrafisz – bo skoro ja dałam radę, to dlaczego kto inny miałby nie dać?

Wszystkiego dobrego i trzymam kciuki za Was wszystkich. Wierzę w Was <3

Alicja

Author

Jestem internetowym twórcą i właścicielką firmy marketingowej. Prowadzę autorskie warsztaty rozwojowo-relaksacyjne dla kobiet. Od 6 lat zajmuję się prowadzeniem strony internetowej, która całkiem niedawno zmieniła swoją nazwę. Przez ostatnie lata działałam pod nazwą MAMALA. Obecnie tworzę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszę o świadomym i zdrowym życiu, o jego blaskach i cieniach. Pomagam tysiącom kobiet odnajdować równowagę i harmonię w swoim życiu.

8 komentarzy

  1. Tez jestem hashimotką, wiem o tym od jakiś 13-14 miesięcy. Nie potrafiłam wcześniej połączyć objawów z przyczyną. Jest mi zdecydowanie lepiej odkąd przestałam narzucać sobie presję bycia perfekcyjną i niezastąpioną w pracy i odkąd zaczęłam się troszkę więcej ruszać i trochę lepiej jeść. Lepiej przez to sypiam, jestem mniej spięta i w dodatku mam lepsze samopoczucie ;)

    • Moja siostra wysłała mi ten artykuł. Też się z tym zmagam już od jakichś 10 lat. Twój artykuł jest bardzo bardzo inspirujący. Z całego serca się cieszę, że są tacy ludzie jak Ty. Zmotywowałaś mnie bardzo. Dziękuję.

      • Alicja Wegner Odpowiedz

        Bieskova to ja dziękuję, że zajrzałaś i wyciągnęłaś z artykułu to co dobre dla ciebie. Powodzenia!

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      Kochana super! Bardzo się cieszę. Stres to zabójca, a presja na pewno wywoływała go sporo. Cieszą mnie to twoje zmiany baaardzo! <3

  2. Bardzo dobry artykuł. Nie mam hashimoto, ale mam endometriozę. Też przestałam brać leki (które nie leczyły choroby, a jedynie łagodziły objawy, choć na mnie i tak nie działały dobrze). Myślę właśnie o suplementacji (biorę D3 i B12 tylko). Dieta to jednak podstawa. Samo wyeliminowanie nabiału spowodowało, że nie mam trądziku, biegunek, bólu jelit itd. A eliminacja mięsa złagodziła bóle miesiączkowe. Sport (joga, pilates, pływanie) też bardzo dobrze działa. A medytacja i odpoczynek to coś, co wprowadziłam u siebie przez ciebie i działa cuda ;)
    Nie wiem, czy pozwolisz, ale chciałabym się podzielić linkiem (być może trafi do ciebie dziewczyna, która skorzysta z tego) do tego, jak poradziłam sobie z endometriozą :) http://www.kocipunktwidzenia.pl/2020/05/jak-pogodzic-sie-z-endometrioza.html

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      Klaudia, bardzo się cieszę, że wprowadziłaś w życie tyle zmian, które przyniosły Ci ulgę i dobrze na Ciebie zadziałały. A już jak przeczytałam o medytacji to moje serce zabiło mocniej!

      Życzę Ci dużo zdrówka i siły do dalszej „walki” !

      Buziaki :*

Napisz komentarz

Zapisz się na newsletter

Jeśli lubisz dostawać listy - to ten newsletter jest dla Ciebie! Zostaw swój e-mail, a ja raz na jakiś czas odezwę się do Ciebie z porcją przemyśleń, przepisów i inspiracji... może któraś z nich odmieni Twoje życie. Co Ty na to?