Co widzicie na zdjęciu, które przed chwilą zobaczyliście razem z tytułem? Szczęśliwa mama, szczęśliwe dziecko. Uśmiech, miłość, radość. Macierzyństwo.

Tak, to prawda. Tak wygląda macierzyństwo – ale nie w każdej chwili. Ma wiele oblicz. Czasem jest aniołem, który kładzie rękę na naszym ramieniu. A czasem jest dramatem, w którym nie wiemy jak i kiedy się znaleźliśmy. I co najgorsze – odgrywamy w nim główną rolę i … nie możemy ot tak po prostu z niej zrezygnować. Musimy grać dalej. Show must go on.

Od macierzyństwa nie ma ucieczki i nie ma wolnego

Choć czasem to wszystko tak cholernie przerasta… zdjęcia wstawiane w internecie mogą dawać nieco zakrzywiony obraz matki z dzieckiem, bo tak jak i w albumach – wybieramy raczej kadry pełne radości, niż zapłakane dziecko z glutem po pas. Siebie też wolimy na zdjęciach szczęśliwych. Bo takie kadry dobrze się ogląda… po prostu.

Oczywiście – raz na jakiś czas zdarza się na świecie celebrytka mówiąca, że to naprawdę bułka z masłem, że chill i w ogóle – bajeczka. Ja myślę, że będąc pełnoetatową mamą, która czuje, że dosłownie utknęła i nie ma nikogo kto by choć na jeden dzień wziął w opiekę jej dziecko – ciężko tutaj mówić o sielance całą dobą i bajce. Bo to często jest dalekie od bajki.

Myślisz sobie – o czym ona gada. Przecież to JA, właśnie JA najczęściej gadam o urokach i o tym, żeby się cieszyć i doceniać. To prawda. Bo to właśnie JA jestem tą osobą, która stara się każdego dnia pamiętać, że tu i teraz jest tylko jedno – i szkoda go zmarnować na rozpacz i smutek. Ale ten kto obserwuje mnie regularnie, widział wiele razy moją bezradność i brak siły. Spadki formy i załamania. Najgorzej jest wtedy, kiedy do płaczącego dziecka, która ma bunt, odkąd się urodziło dojdą problemy z kasą i stos niezapłaconych rachunków. Pogorszone kontakty z facetem i proszę – oto stajesz się nagle sfrustrowaną kobietą, której ciężko zwlec się z łóżka i z uśmiechem przebrnąć przez kolejny dzień. Brzmi znajomo? Dla mnie bardzo.

Kiedy przeprowadziliśmy się do Warszawy, bywało ciężko. Cholernie ciężko. Żadnych znajomych, rodziny. Czasem problemy finansowe. Czasem strach, czy w ogóle będziemy mieli za co przeżyć kolejny miesiąc. Próby rozwoju kończone fiaskiem. Inwestycja w auto do nowej firmy, a potem kosztowne naprawy robione ze łzami w oczach. Pisanie tekstów po nocach, między jedną pobudką a drugą. Żeby dalej się rozwijać, żeby mieć pasję, ale też żeby dorobić. Opłacało się, teraz to wiem. Ale nie każdego dnia wiedziałam. Zasypiałam z myślą – to będzie piękny dzień. Ale już w nocy przy 10 pobudce wiedziałam, że nie będzie.

Mało wtedy robiłam dla siebie. Spacery, zabawy z dzieckiem, siedzenie przed kompem i w telefonie, zarywanie nocy, nauka. Pola była wymagającym dzieckiem. Raczej nie bawiła się sama zbyt długo, była od zawsze bardzo wrażliwa i słabo przesypiała noce. Jej dzikie humory, sprawiały, że i ja miałam dzikie humory. Moje humory, działały z kolei na nią. Błędne koło. Tak nie było codziennie. To były dni, które się zdarzały. Ale wtedy, w te właśnie dni, czułam się tak, jakby moje życie się skończyło. Zmęczona i sfrustrowana. Nie mogąca złapać myśli, nie mająca możliwości wyjść i przebiec się chociaż samotnie wkoło bloku. Wiesz o czym mówię? 

MASZ PRAWO CZUĆ SIĘ ŹLE

Naprawdę. Masz prawo być wściekła, rozżalona i zmęczona. Masz prawo mieść dość. Masz prawo przeklinać w myślach i masz prawo mieć ochotę uciec i nie wrócić. Choć zapewne mija Ci to z pierwszym lepszym uśmiechem czy zaczepką Twojego dziecka. Ale wiesz na co Ci nie pozwalam? Na to byś w tym stanie permanentnie trwała. Na to, by ten ucisk w Twoim sercu ciągnął się dzień za dniem. Bo jest różnica, między złymi dniami, a złym samopoczuciem all the time. A wiesz co jest najgorsze? Że wiele z nas robi to sobie na własne życzenie, podczas gdy mamy możliwość poproszenia o pomoc.

WAŻNIEJSZA OD TWOJEJ DUMY JESTEŚ TY I TWOJE DZIECKO

Wiesz ile razy słyszałam teksty: mam rodziców do pomocy, ale obiecałam sobie, że nikt nie będzie mnie wyręczał i mi pomagał! Ja SAMA! I potem ta dumna SAMA płakała po nocach z bezsilności. Ale duma była przecież ważniejsza. A z czego być tutaj dumnym? Że w imię swojej dumy, każesz siebie samą i pozwalasz sobie cierpieć? Nikt Ci nie da orderu za to, że byłaś wielofunkcyjnym robotem i ogarniałaś wszystko SAMA. Chyba, że go sobie wydrukujesz i wytniesz…

ALE CZASEM MUSISZ POLEGAĆ TYLKO NA SOBIE

Bo choćby skały srały – jesteś zdana na siebie. I wiesz co uświadomiłam sobie kiedyś jednego wieczora, kiedy macierzyństwo mnie przerosło, a ja czułam, że zaraz stracę kontrolę nad własnym życiem? Uświadomiłam sobie, że po pierwsze – muszę sobie na te gorsze chwile pozwolić. Ok, to już wiemy. Ale wiecie co jeszcze? Że kiedy te „chwile” przeradzają się w tygodnie – to jest to dość mocny sygnał, że coś w tym naszym życiu, a przede wszystkim myśleniu trzeba zmienić. I wiecie co wtedy zrobiłam?

ZACZĘŁAM MYŚLEĆ O SOBIE

A konkretnie o tym, co robiłam kiedy byłam nastolatką. Co lubiłam wtedy robić? Oglądać seriale, czytać książki, słuchać muzyki. Jakim cudem przestałam wtedy to robić? No tak. Tutaj wracamy do bycia mamą. Ale czy to wystarczający powód? Dlaczego więc tego nie robiłam? Bo byłam zmęczona. Bo zajmowałam się dzieckiem. Bo pracowałam z domu. A jak tego nie robiłam to gotowałam, albo sprzątałam. Wielkie mi rzeczy. Każda z nas to robi. Ale z czasem odkryłam, że może zamiast szorowania garów, warto zrobić coś dla siebie. Że może jak dziecko zaśnie, to zamiast pucować podłogi albo scrollować fejsa – może położę się w wannie z dobrą książką. Albo posłucham spokojnej muzyki w blasku świec. Tak właśnie się to wszystko zaczęło. Od tych drobnych rzeczy.

SZCZĘŚLIWA MAMA = SZCZĘŚLIWE DZIECKO

Jest w tym sporo prawdy. W kryzysowym momencie mojego życia, zaczęłam czytać książkę Agnieszki Maciąg. To wtedy podjęłam pierwsze próby śpiewania mantr i medytacji. To wtedy dzień po dniu, uczyłam się zaczynać i kończyć dzień z wdzięcznością. Złe dni nadal się zdarzyły, ale umiałam je zaakceptować. Dziecko i brak czasu przestał być wymówką. Umiałam znajdywać cenne minuty na drobne przyjemności. I to one sprawiały, że trzymałam się w ryzach – nawet kiedy było ciężko. Szczęście, które w sobie budowałam – udzielało się też Poli. A kiedy to ona miała gorsze dni – okazywało się, że z odpowiednim podejściem da się przez to przejść bez uczucia, że za chwilę skoczymy przez okno.

TO TY JESTEŚ NAJWAŻNIEJSZA

Bo jeśli nie zadbasz o siebie… jeśli nie będziesz darzyć siebie miłością i nie będzie w Tobie szczęścia – jak będziesz mogła dać to innym? Każda z nas musi o siebie zadbać – na miarę własnych możliwości. Wierz mi – nie potrzebujesz do tego niańki i stada pomocników wkoło, choć byłoby wtedy dużo łatwiej. Daj sobie czas na… gorszy czas. Ale daj też sobie możliwość stawiania małych kroczków w budowaniu swojego szczęścia i w zmianach toku myślenia. Wierz mi… przeszłam kilkuletnią drogę i wciąż wiele przede mną. Ale pomiędzy 21 letnią Alicją, która właśnie urodziła swoje malutkie, wymarzone dziecko – a 26 letnią Alicją, którą jestem teraz jest ogromna przepaść. Nie chodzi tu o dojrzałość, ale o postrzeganie świata, siebie i ludzi. Gdybym wtedy nie zaczęła… gdzie byłabym teraz?

Charles Haanel, który był przedstawicielem ruchu New Thought, napisał kiedyś: „Siła płynie z wnętrza, ale nie możemy jej uzyskać, dopóki sami jej nie damy”. Daj sobie tą siłę. Wygrzeb ją z siebie i zacznij budować szczęście z malutkich kawałeczków, które się na nie składają. Jeszcze nie raz będzie ciężko. Jeszcze nie raz będziesz miała ochotę wystrzelić siebie albo swoje dziecko w kosmos. Wraz z dorastaniem pociech, problemy będą coraz większego kalibru. Wiesz jak uda Ci się wtedy przejść przez to całe bagno? Uda Ci się, bo będziesz mieć w sobie siłę. Czasem będziesz ją tracić… ale ona w Tobie będzie. Zawsze była. Tylko musisz ją dostrzec. A potem pielęgnować i budować. By była coraz potężniejsza.

MASZ W SOBIE SIŁĘ. I MASZ O TYM PAMIĘTAĆ. ZAWSZE.

Author

Jestem internetowym twórcą i właścicielką firmy marketingowej. Prowadzę autorskie warsztaty rozwojowo-relaksacyjne dla kobiet. Od 6 lat zajmuję się prowadzeniem strony internetowej, która całkiem niedawno zmieniła swoją nazwę. Przez ostatnie lata działałam pod nazwą MAMALA. Obecnie tworzę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszę o świadomym i zdrowym życiu, o jego blaskach i cieniach. Pomagam tysiącom kobiet odnajdować równowagę i harmonię w swoim życiu.

12 komentarzy

  1. Piękne zdjęcia i piękny wpis. Ja nie jestem jeszcze, niestety, mamą, ale chętnie czytam o macierzyństwie, bo wierzę, że za chwile i ja będę mogła pełnić tą rolę :) Pozdrawiam

  2. Witam. Piękne zdjęcia. Potrzebny wpis. Znajome i mi jest to o czym piszesz. Kobieta silną jest ale też bardzo delikatną jak beza cukrowa… Potrzebuje pomocy, ale tą pomoc może dać też sama sobie. Dobrze jest słuchać intuicji, pamiętać o małych przyjemnosciach i kochać przede wszystkim siebie. pozdrawiam

    • Tak, to prawda. Bywamy kruche… i musimy nauczyć się mówić o słabościach ale przede wszystkim musimy uwierzyć w to, że mamy do tych słabości prawo… ściskam!

  3. Wspaniały wpis. Naprawdę. I jestem przeszczęśliwa, że powoli coraz bardziej rozlewa się ten trend na odczarowywanie macierzyństwa, na mówienie jak JEST, a nie zakłamywanie rzeczywistości, jak mogłoby być gdyby cośtam. Na pokazywanie cieni, a nie tylko blasków i uczenie, żeby te pierwsze akceptować, a te drugie cenić. Oby tak dalej!

  4. Małgorzata Szetela Odpowiedz

    Cieszę się że poruszałaś ten temat.
    W dzisiejszych czasach, w dobie SM większość postów i zdjęć osób które wychowują dzieci mija się z prawdą. Cudowne macierzyństwo bez grama wylanych łez i z codziennym uśmiechem na twarzy. Czy jest ktoś na tym świecie kto wychowując swoje dzieci nie napotkał dni, kiedy nie ma po prostu sil i z tej bezsilności nie płakał?
    I to właśnie wywołuje frustrację u osob, które oglądają takie relacje.
    Każdemu się to zdarza. Ostatnio w poniedziałek sama musiałam wylać trochę łez bo moje pokłady cierpliwości i radości z bycia mama ubyły.
    Będąc mama często zapominamy o sobie. O tym żeby zrobić coś tylko dla siebie.
    I tu właśnie chciałam napisać że dziękuję Tobie Alicjo. Bo dzięki Tobie wróciłam na dobre tory i każdego dnia staram się robić coś dla siebie. Biegam – nigdy za tym nie przepadałam, ale widziałam jaką radość Tobie przynosi bieganie więc spróbowałam i nie żałuję.
    Medytuje i codziennie dziękuję Bogu za dzień który minął.
    Dziękuję Mamala ❤ Świetny tekst 👌

    • Nawet nie wiesz jaką radość sprawił mi Twój komentarz. Tak, social media trochę naginają rzeczywistość. O ile są osoby, który piszą otwarcie, że czasem jest ciężko, tak są osoby, które się do tego nigdy nie przyznają, pokazują tylko urywki szczęścia a my to błędnie odbieramy… trzeba brać sobie na to poprawkę <3 Cieszę się, że mogłam być częścią Twoich zmian i wrócenia na dobre tory. Naprawdę cholernie mnie to cieszy! <3

      Dziękuję, że znalazłaś czas, by się ze mną tym podzielić <3

  5. Oj, no wiadomo, że są różne dni. I jakby matka nie kochała swego dziecka, tak przychodzą chwile, gdy ma się go po prostu dość. Potrzebny jest czas dla siebie i rozmowa z kims dorosłym, nie o dziecku, gdzie co drugie słowo nie przeradza się w dziecięcy słodki głosik. Czasami warto wyjść ze skóry matki i wejść w skórę kobiety, której nalezy się relaks, również od dziecka :)

  6. Kochana, ten tekst był mi dziś bardzo potrzebny, od kilku dni nie ogarniam, nie daje rady, jestem zmęczona, sfrustrowana, wszystko mnie wkurza.. Mój chłop od rana do wieczora w pracy a ja sama z dwójką, po całym dniu z nimi jestem ledwo żywa, wstaje rano i marze by ten dzień się jak najszybciej skończył :-/ Niestety prócz meza nie mam pomocy od nikogo bliskiego, ale co z tego jak prawie cały dzień jestem sama, bez niego. mieszkamy sami w naszym mieście i nie ma nam kto pomoc, Dziś było strasznie, gotowalam obiad i sprzatalam ze łzami w oczach, że już nie daje rady :/:/ Wiem że muszę wziąć się w garść, ale to nie jest łatwe.

    • Znam to doskonale… ten tryb – normalnie jak czytałam Twój komentarz to jakbym widziała swoje życia, jak przeprowadziłam się do Warszawy. Sama całe dnie z małym dzieckiem… to wzięcie się w garść czasami przychodziło niezwykle ciężko, czasem trzeba było się po prostu wyryczeć… jestem myślami z Tobą kochana. Odnajdź w sobie siłe, bo wiem, że ją masz!

Napisz komentarz

Zapisz się na newsletter

Jeśli lubisz dostawać listy - to ten newsletter jest dla Ciebie! Zostaw swój e-mail, a ja raz na jakiś czas odezwę się do Ciebie z porcją przemyśleń, przepisów i inspiracji... może któraś z nich odmieni Twoje życie. Co Ty na to?