Trochę mnie tutaj nie było, przyznaję. Styczeń był dla mnie trochę takim nowym początkiem, a właściwie … rozgrzewką. Chciałam wbić się na dobre tory po kilku miesięcznym pędzie w pracy, ale wiedziałam, że muszę zrobić to mądrze.

Dlatego postanowiłam, że nie będę sobie stawiać nie wiadomo jakich celów. Tylko krok po kroczku, przygotuję się do tego, jak chciałabym funkcjonować przez następne miesiące.

A jak chciałabym, żeby wyglądał mój 2021 rok? Przede wszystkim zależało i zależy mi na tym, żeby nigdy więcej przez pracę nie zaniedbać siebie i swojego zdrowia. Wiem, że czasem realizując cele, trzeba ponieść cenę – wiem to i jestem tego świadoma. Ale mam problem z tym, że nie wiem kiedy powiedzieć DOŚĆ. Lubię swoją pracę i wiem, że musze przycisnąć teraz, żeby za jakiś czas było lżej – tylko nie do końca zawsze udaje mi się złapać dystans i nie zawsze słucham swojego organizmu, który ma już zwyczajnie dość i potrzebuje oddechu.

To, co najbardziej zaniedbałam przez wir pracy, to zdrowe jedzenie.  Wróciłam do w miarę zdrowego gotowania z apką, o której Wam ostatnio pisałam i było lepiej, bo ja dużo lepiej funkcjonuję jak mam przed sobą jakiś plan, zadanie. Ale mimo wszystko odkąd jestem sama z Polą, która chodzi do przedszkola – naprawdę trudno mi się zmotywować do gotowania dla samej siebie. To co wbija mnie zawsze w rytm regularnych posiłków, to korzystanie z gotowych opcji, toteż w styczniu zdecydowałam się na 3 tygodnie diety pudełkowej (zaczęłam od 7 stycznia). „Dietę” skończyłam wraz z ostatnim dniem stycznia.

Tutaj bez zaskoczenia – tradycyjnie od lat dietka od Juicy Jar. Tym razem jednak nie chciałam diety hashimoto i w ogóle nie chciałam żadnych ograniczeń. Zależało mi po prostu na tym, żeby jeść zdrowo i regularnie. Wybrałam opcję „Jesz jak chcesz” gdzie sama wybieram sobie posiłki na każdy dzień z pośród kilku propozycji, ilość posiłków itp. No i po 3 tygodniach takiego jedzonka, mam kilka wniosków, którymi chciałabym się z Wami podzielić.

PODSUMOWANIE

Nie schudłam. I nie taki był mój cel. Nie chciałam robić sobie presji związanej z tym, co widzę na wadzę. Mało tego. Wręcz zależało mi na tym, żeby zobaczyć jak będzie zmieniać się moje ciało, utrzymując tą samą wagę.

Do zdrowego jedzonka, dorzuciłam treningi – nie wiele, bo na 31 dni stycznia zrobiłam ich chyba 15. I z 3 razy byłam biegać. Ale to już naprawdę progres i zależało mi właśnie na tym, żeby ten styczeń potraktować jako rozgrzewkę i znów się po prostu ruszyć.

I przyznam, że jestem naprawdę zadowolona. To wstęp do tego, żeby ten luty rozpocząć na pełnej petardzie.

Jeśli chodzi o jedzonko – wybierałam głównie potrawy bezglutenowe, często bez laktozy. I najważniejszym moim spostrzeżeniem było to, że przestało mi „wywalać” brzuch – daje do myślenia. 

W diecie miałam baaardzo dużo warzyw, strączków, kasz. Na drugie śniadania starałam się wybierać koktajle, albo jakieś zdrowe ciacha. Nie miałam zjazdów energetycznych po zjedzeniu śniadania (jak zawsze), nie miałam trudności z trawieniem.

Widzę, że to mi naprawdę bardzo służyło. Zapisywałam sobie wszystkie dania, żeby teraz po zakończeniu treningu, móc je samodzielnie odtwarzać. Co jak co, ale po takiej długiej przerwie od gotowania, nawet trochę mi tego zabrakło. TROCHĘ :P

5 POSIŁKÓW DZIENNIE + KOKTAJL PO TRENINGU

Wybrałam kaloryczność na poziomie 1500 kcal – dość mało przy treningach, ale u mnie normą jest picie koktajli zawierających białko – od lat niezmiennie tych samych czyli Natural Mojo.

Jeden taki koktajl traktuję jak posiłek po treningowy, więc z koktajlem i dogryzaniem czasem jakiś orzechów itp. – dobijałam pewnie do 2000 kcal (a pamiętajcie, że kalorie spalałam dodatkowo na treningu i ogólnie – żyjąc :D)

Shake robię zawsze na mleku roślinnym, najczęściej owsianym albo ryżowym (bez laktozy i bez cukru). Nie lubię zbytnio jakiś sztucznych smaków i aromatów, więc w sumie od lat najbardziej wierna jestem smakowi FIT COCO , który zawiera cenne składniki np. papaję, matchę, babkę płesznik, białka grochu i soi oraz białko serwatkowe. 

W sumie zawsze po treningu, z jednej strony mam ochotę wskoczyć pod prysznic, a z drugiej najchętniej od razu wypiłabym szejka :D

Taki posiłek jest na wagę złota, jeśli tak jak ja, prowadzicie zabiegany i aktywny tryb życia. Przygotowuje się w to w niecałą minutę, a nasycenie po wypiciu takiego koktajlu trwa ok. 2 godzin.

Tradycyjnie jak co miesiąc, mam dla Was zniżkę do Natural Mojo! :)

Kod: MAMALA – 50% rabatu dla zamówień powyżej 565zł lub 40% na wszystko bez ograniczeń. Promocja trwa do 7 lutego włącznie.
Korzystajcie! :)

FORMĘ ROBI SIĘ W KUCHNI

Teraz to rozumiem. Widzę, jak zmienia się ciało (nawet bez zrzucania kg) kiedy karmi się je tym co zdrowe. Mam dużo gładszą skórę i widać gołym okiem, że jest po prostu zdrowsza. Wiecie – takie „zdrowe ciało” – to naprawdę widać. Zawsze jak widzę taki efekt, to zastanawiam się, jak mogłabym wyglądać, gdybym naprawdę przez calutki rok pięknie jadła i wytrwale ćwiczyła :D Ale aż tak to mi się nie chce :D

PRZYKŁADOWY JADŁOSPIS

Na koniec ku inspiracji, podzielę się też z Wami moim przykładowym jadłospisem z jednego dnia. Myślę, że to tylko udowadnia, że zdrowe jedzenie nie musi być ani nudne, ani mdłe, ani ograniczające. Posiłki od Juicy Jar zawsze przychodziły mega świeże i widać, że przygotowują je ludzie, którzy się na tym znają.

Dostawy są już prawie w całej Polsce, więc wskakujcie na stronę, wpiszcie kod pocztowy i zobaczcie czy jedzonko dojeżdża w Wasze tereny :)

Śniadanie:

Sandwicz z guacamole, jajkiem, rucolą i szczypiorkiem, pomidor

2 Śniadanie:

Deser jabłkowo-cynamonowy, crumble owsiane

Obiad:

Kurczak w sosie słodko-kwaśnym z ryżem

Podwieczorek:

Fit sernik limonkowy

Kolacja:

Pieczony kalafior z ciecierzycą i pomidorkami koktajlowymi

No aż zgłodniałam, jak teraz zobaczyłam na nowo te posiłki :D Jak ja mam temu dorównać? Sama nie wiem :D Wiem natomiast jedno – nie za bardzo służy mi gluten i nadmiar nabiału, za to świetnie czuję się przy 4/5 posiłkach dziennie, z czego jeden najczęściej to koktajl owocowo-warzywny. No i muszę mieć jakieś słodkości. To crumble ze zdjęcia było… no to było niebo.

Uwielbiam wszelkie pieczone warzywa, ciecierzycę, kalafiora. Po raz kolejny uświadomiłam sobie, że zdrowe jedzonko może być totalnie różnorodne i nie musimy w kółko jeść tego samego. Nie wiele jem mięsa, ale tutaj starałam się je sporadycznie wybierać. Gdyby nie to, że lubię wszelkie zapiekanki z mięsem mielonym, mogłabym śmiało zostać 100% vege. Ale nie chcę się klasyfikować i ograniczać. Nie potrzebuję tego :)

Po tych 3 tygodniach mam jeszcze większą motywację, żeby dbać o zdrowie na talerzu. W lutym podkręcam tempo – zakupy zrobione, biorę się za gotowanie i treningi. 

Za kilka dni premiera e-booka

Pracowałam nad nim przez ostatnich kilka miesięcy i wiem, że to będzie coś, co maksymalnie wbije mnie na dobre tory.

E-book nazywa się Plan Zdrowej Zmiany i jest gotowym planem na 28 dni – z ćwiczeniami, zadaniami rozwojowymi, domową pielęgnacją i przepisami na każdy dzień. Wiem, że to wyzwanie totalnie wystrzeli mnie z butów, tak jak nasze 30 dniowe wyzwanie #dbamosiebiedlasiebie w zeszłym roku.

Jak tylko pojawi się w sprzedaży, robimy START wyzwania i wspólnymi siłami będziemy pracować nad lepszą wersją samej siebie. 

Nie mogę się doczekać!

Ściskam, 

Alicja

Author

Jestem internetowym twórcą i właścicielką firmy marketingowej. Prowadzę autorskie warsztaty rozwojowo-relaksacyjne dla kobiet. Od 6 lat zajmuję się prowadzeniem strony internetowej, która całkiem niedawno zmieniła swoją nazwę. Przez ostatnie lata działałam pod nazwą MAMALA. Obecnie tworzę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszę o świadomym i zdrowym życiu, o jego blaskach i cieniach. Pomagam tysiącom kobiet odnajdować równowagę i harmonię w swoim życiu.

1 odpowiedź

Napisz komentarz

Zapisz się na newsletter

Jeśli lubisz dostawać listy - to ten newsletter jest dla Ciebie! Zostaw swój e-mail, a ja raz na jakiś czas odezwę się do Ciebie z porcją przemyśleń, przepisów i inspiracji... może któraś z nich odmieni Twoje życie. Co Ty na to?