0
0,00  0 elementów

Brak produktów w koszyku.

0
0,00  0 elementów

Brak produktów w koszyku.

I po stresie! Prezent na drugie urodziny Polki nie okazał się wcale błędnym wyborem - czego strasznie się obawiałam. Wiecie - z rowerkami u dzieci jest różnie. Nie raz widziałam dzieci, których rowerki zwłaszcza biegowe, kompletnie nie interesują. Całe szczęście, u nas jest zupełnie na odwrót.

Rower dla dziecka to coś, o czym każdy rodzic dwulatka zaczyna już myśleć. Ogrom zabawek, książeczek i wszystkich pierdół w naszym mieszkaniu, sprawił że na drugie urodziny zechcieliśmy wybrać dla Polki coś... wyjątkowego. Coś co nie będzie kolejną nic nie wnoszącą zabawką, coś z czego będzie mogła korzystać codziennie, nawet ( a może i głównie ) na dworze. Pomyśleliśmy o hulajnodze, a zaraz potem o rowerku. Ciężko było wybrać jedno, więc ... wybraliśmy oba. Odkrycie, że istnieje coś takiego jak rowerek i hulajnoga w jednym, było dla nas pozytywnym zdziwieniem. To był strzał w dziesiątkę. Jak to jednak u dzieci bywa - do czasu, aż Pola nie odpakowała prezentu, miałam wątpliwości czy jej się w ogóle będzie chciało na nim jeździć. A jeśli tak - to czy nie znudzi jej się po kilku dniach. Całe szczęście okazało się, że Polka uwielbia aktywność fizyczną taką jak jeżdżenie na rowerku i w życiu nie pomyślałabym, że to ja będę ją prosić, żeby wrócić już do domu... a jednak.

Pisałam Wam już o rowerku na blogu, instagramie, facebooku. Tak już mam, dlatego łatwo poznać co naprawdę podoba mi się w 100 % - pieję wtedy z zachwytu i stukam w klawiaturę jak najęta - i wcale nie trzeba mi za to płacić! :P Pisałam Wam to jednak po tygodniu, czy dwóch. A warto napisać o tym po dłuższym czasie użytkowania, kiedy wstępna ekscytacja przemija, a my trzeźwo możemy spojrzeć i przeanalizować nasz wybór raz jeszcze.

Tylko, że jest jeden mały problem. Tutaj nic się nie zmienia! Pola nadal jest na etapie fascynacji i właśnie kiedy to piszę te wyrazy, ona urządza sobie przejażdżkę po salonie. Wiem jednak, że w tej kwestii wszystko zależy od dziecka. A może i nie? Przecież to jak wygląda sprzęt i to czy jest wygodny, też na pewno przyciąga uwagę dziecka. Jeśli dziecko nie czuje się na danym sprzęcie komfortowo - na pewno rzuci go w kąt. Jeśli jednak na danym rowerku, dziecko czuje wygodę, a odpychanie się nóżkami jest przyjemnością - jest szansa, że tak prędko z niego nie zrezygnuje. Nie raz widziałam rower dla dziecka, który wcale nie wyglądał na wygodny. Drewniane rowerki biegowe, z płaskim, drewnianym siedzeniem. No powiedzcie mi - czy takie coś na dłuższa metę jest wygodne? Bo ja na takim rowerze nie ujechałabym 500 metrów. Pamiętajcie kochani, że wybierając rower dla dziecka musimy kierować się głównie wygodą i praktycznością - wygląd to nie wszystko, a często nie idzie on w parze z funkcjonalnością - niestety.

W naszym jednak przypadku wszystko idzie ze sobą w parze, choć to pewnie kwestia gustu. Rowerek jest:

  • wygodny - siedzisko jest miękkiei być może dzięki temu Pola potrafi jeździć na nim pół dnia
  • praktyczny - nie jest to prezent, który tylko leży i ładnie wygląda.
  • ma fajny design - to już pewnie zależy od upodobań, ale w nasz gust trafia idealnie. Choć jego kolory to intenysny róż i żółć, to jednak nie walą one po oczach i nie zajeżdżają kiczem i tandetą.
  • jest solidnie wykonany - i to bardzo ! Wykonany jest z aluminium i plastiku i to chyba najlepsze materiały, z których można stworzyć taki rowerek. Rowerek nie posiada żadnych ostrych elementów, wystających rogów. Rowerek posiada wytrzymałą, trwałą ramę z polipropylenu.
  • mało waży - 2,6 kg. Teraz jeszcze zdajcie sobi sprawę, jaki kształt ma rowerek i jak ta waga się rozkłada. Dla mnie noszenie tego sprzętu, nie jest żadnym wysiłkiem.
  • jest poręczny - kształt i waga rowerka sprawia, że łatwo go chwycić, zarówno w rękę jak i pod pachę. Zmiana hulajnogi w rowerek - lub na odwrót, to kwestia sekundy. Wystarczy przesunąć guzik do góry i przekręcić część hulajnogi.
  • dopasowany - rowerek ma regulację wysokości kierownicy
  • bezpieczny - jak już wspomniałam wcześniej nie posiada niebezpiecznych elementów, ale to nie wszystko. Przednie koło jest wykonane w taki sposób, że amortyzuje wstrząsy. Pola śmiga nim na prawdę po przeróżnych terenach - chodniki ( nasze piękne, polskie) , lasy. Przednie koło zasłania błotnik, więc wjeżdżanie w kałuże nie musi być już takie straszne. Na kierownicy są specjalne uchwyty, dzięki którym Polci nie ześlizgują się rączki.

O czym jeszcze warto wspomnieć? Wcześniej pisałam Wam, że Pola jeździ rowerkiem również po domu. Wiem, wiem uczepiłam się tego rowerka, ale to tylko dlatego, że bezkonkurencyjnie wygrywa on u nas z hulajnogą. Być może dlatego, że łatwiej utrzymać na nim równowagę.

O co jeszcze pytacie?

  • Dla jakiego dziecka taki rowerek? Czy nie będzie za mały/duży?

Pola na swój wiek jest chyba dość wysoka, bo zazwyczaj przy dzieciach w jej wieku, wygląda na dużo, dużo starszą. W każdym razie, rowerek przeznaczony jest dla dzieci o maksymalnej wadze 20 kg i maksymalnym wzroście 100 cm. Jeśli Wasze dzieciaczki są większe - żaden problem. Istnieje drugi model, taki sam dla starszaków. Ten dla starszaków to model HIGHWAYBUDDY - on z kolei przeznaczony jest dla dzieci o maksymalnej wadze 50 kg i maksymalnym wzroście 120 cm. My z kolei posiadamy ten mniejszy: o ten!

  • Czy Pola długo uczyła się jeździć?

Po rozpakowaniu rowerka pokazałam jej po prostu, że trzeba usiąść i odpychać się nóżkami. Załapała od razu, choć początkowo, nie siadała, a po prostu spacerowała, trzymając kierownicę. Teraz normalnie siada i ... leci przed siebie :) Z hulajnogą było tak, że kiedy pokazałam jej w domu jak się jeździ, spróbowała i się udało. Na dworze widzę jednak, że nie jest jej wcale tak łatwo złapać równowagę i być może dlatego ostatecznie zawsze wybiera rowerek. A co do równowagi - na rynku pojawił się też nowy model - hulajnoga wygląda tak samo jak nasza, ale z tyłu są... dwa kółka :) Jeśli więc martwicie się o utrzymanie równowagi - wybierzcie TEN model.

No i ostatni aspekt... cena. Kwota jaką trzeba zapłacić za rowerek, nie jest mała, ALE! Ale jest adekwatna do wykonania :) To nie jest sprzęt na kilka dni, tygodni, miesięcy. I nie jest to też sprzęt, który kiedy pociecha z niego wyrośnie, pójdzie na śmietnik. Taki sprzęt możecie później śmiało sprzedać, lub zostawić dla kolejnego dziecka...

RABACIK... razem z edukatorek.pl postanowiliśmy troszkę ułatwić Wam sprawę i dać zniżkę 10 % na hasło " MAMALLA" :) Kod obowiązuje również na nowy wzór hulajnogi. Korzystać z niego możecie od dziś do piątku. Całą ofertę rowerków biegowych znajdziecie tutaj. Serio, nasz wybór to idealny rower dla dziecka ( naszego dziecka) - idealny pierwszy rower - bo przecież kiedyś przyjdzie pora na coś większego... :)

Czy taki prezent będzie strzałem w dziesiątkę? Tego nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć. U nas był! Dlatego już zawsze mam zamiar go polecać. Jeśli macie jeszcze jakiekolwiek pytanie - piszcie śmiało!

Piszcie też śmiało, jaki rower dla dziecka wy wybraliście - o ile już taki posiadacie! :)

rower dla dziecka

 

DSC_8706

 

DSC_8719

 

DSC_8732

 

DSC_8745

 

DSC_8768

 

DSC_8775

 

DSC_8790

 

DSC_8811

 

DSC_8814

DSC_8825

DSC_8836

DSC_8875ь

DSC_8897

 

DSC_8931

 

DSC_8942

 

DSC_8953

 

DSC_8993

 

DSC_9020

 

DSC_9024

 

DSC_9026

 

DSC_9085

 

DSC_9102

 

DSC_9113

 

rower dla dziecka

 

rower dla dziecka

 

DSC_9136

 

rower dla dziecka

 

DSC_9163

 

rower dla dziecka

 

DSC_9192

 

DSC_9217

 

DSC_9238

 

DSC_9246

 

DSC_9266

bluzy: koszulove.com

zdjęcia: Whale Photography  <3

 

Stało się! Córka moja, która niedawno kopała mnie w brzuchu po żebrach, kilka dni temu skończyła dwa lata. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie dziwne poczucie, że rodziła się jakby... niedawno... I co wybrać na taki prezent dla dwulatka? No co? Jak już wszystko chyba ma.

Jak zwykle przy okazji urodzin, wyznajemy zasadę - jeden prezent, a konkretny. Jakoś tak jednak wyszło, że i tak babcie i najlepsze dwie ciotki na świecie, postanowiły dać coś jeszcze. Zadowolona jestem niesamowicie. Pola z zachwytu wyjść nie może. Wszystkie prezenty są tak praktyczne i przy okazji ładne, że aż szkoda byłoby Wam ich nie pokazać, a może i przy okazji zainspirować. Jedyne co mnie martwi to fakt, że nasze mieszkanie rzeczywiście staje się jakby za małe... a do najmniejszych nie należy.

Przy wyborze prezentów kieruję się dwoma wyznacznikami. Ma być praktycznie i ładnie. Jeśli do tego dochodzi w miarę rozsądna cena - niczego więcej mi nie potrzeba. Rok temu Pola na urodziny dostała ... kuchnię. Służy nam do dzisiaj i nie ma dnia, w którym Pola, by się nią nie bawiła. Małe wymiary pozwalają zaoszczędzić miejsce i jak się okazuje dziecku wcale większa kuchnia nie jest potrzebna. Gotować to można nawet na dwóch małych palnikach. Wszystko się da! W tym roku z racji tego, że miejsca coraz mniej, a dziecko z zabawek ma już chyba wszystko co możliwe - postanowiliśmy wybrać coś zupełnie innego... ale o bohaterze urodzin dowiecie się na samym końcu. Zacznijmy od propozycji "mniejszych" aczkolwiek tak samo uroczych.

1. Kuferek + ... - mówcie co chcecie, ale które dziecko nie lubi wszelkiego rodzaju opakowań, kartonów, walizek, kuferków ? Największa frajda to ładowanie zabawek do takiego pudła i przemieszczanie się z nim po mieszkaniu, prawda? Kuferek GOKI od edukatorek.pl to idealny pomysł na to, by sprawić dziecku frajdę, a przy okazji zyskać fajne pudełko do przechowywania np. pamiątek.

 

DSC_1225

 

DSC_1226

 

DSC_1227

 

DSC_1230

 

DSC_1231

 

DSC_1217

 

kuferek dla dziewczynki

 

2.Drobiazgi - to jest nasz plus do samotnego kuferka.  Bezsensu wręczyć same pudło, więc możecie do niego włożyć to co my: kostki i tabliczkę. Pola wręcz kocha takie małe zabawki, które nie dość, że fajnie wyglądają to jeszcze rozwijają dziecięce umiejętności. Kostki to 4 puzzle sześcienne, z których można ułożyć 6 obrazków przedstawiających zwierzątka. Wszystkie rodzaje klocków sześciennych możecie zobaczyć tutaj. Tabliczka z puzzlami to jak sami widzicie ten sam wzór co kuferek i klocki - susibelle. Możecie zakupić też inne wzory, np. kaczuszkę. Za 9,90 macie ekstra zabawę dla swojego dziecka.

 

DSC_1234

 

DSC_1235

 

DSC_1236

 

DSC_1237

 

DSC_1238

 

3. Warzywa do krojenia - chyba jedyne czego tak bardzo brakowało mi w Poldunkowej kuchni. Noża dziecku póki co nie dam, więc możliwość opanowania umiejętności typu krojenie na bezpiecznym sprzęcie, jest jak najbardziej spoko. Chyba mam złote dziecko, bo bawi się praktycznie wszystkim co dostanie. Warzywa to kolejny strzał w dziesiątkę. Nie wiem gdzie zakupiono nasze warzywka, ale znalazłam podobne tutaj.

 

warzywa do krojenia

 

DSC_1241

 

DSC_1242

 

DSC_1247

 

DSC_1250

 

DSC_1253

 

4.Lego duplo - jakby rzekła moja siostrzenica - takie dziewczyńskie. Stragan z ciężarówką mamy, domek mamy, lody też, pora nadać budowlom trochę tego "dziewczyńskiego", różowego klimatu! Że lego kochają wszyscy, to każdy z nas wie. I nieważne tutaj jakiego będzie koloru, jakie ludziki i pieski się w nim znajdą - dziecko zawsze cieszy się tak samo! My wszystkie zestawy łączymy już w jeden, co daje nam mega pole do popisu. Sami wiecie, że jest ogromny wybór zestawów na półkach sklepowych, więc czy to dla córki czy syna - na pewno coś znajdziecie.

 

DSC_1254

 

lego duplo

 

DSC_1258

DSC_1262

 

DSC_1263

 

DSC_1264

 

DSC_1266

 

DSC_1267

 

DSC_1268

 

DSC_1269

 

DSC_1272

 

DSC_1274

 

5. Rower...czy hulajnoga?  Co będzie lepsze na prezent dla dwulatka? W tym roku z racji tego, że nie mamy za dużo miejsca, a Pola ma już chyba wszystkie z możliwych zabawek - postanowiliśmy poszukać czegoś, co nie będzie tylko domową zabawką, a będzie czymś co przyczyni się do rozwoju naszego dziecka i kształtowania jego umiejętności. Mieliśmy dylemat : rower czy hulajnoga? I wtedy wnikliwy re-search sieci pokazał mi ... 2 w 1. Rower i hulajnogę, w jednym. Wyobrażacie sobie? Taki bajer to ja bym chciała w większej wersji na komunię! A tu dziecko na 2 lata już dostaje... ;) Trochę się obawiałam, że Pola ze swoim charakterkiem zniechęci się pierwszymi próbami, rzuci w kąt i zapomni. Od kilku dni jednak widzę, że spacer bez rowerka nie ma po prostu sensu. I to nie 10 minut, nie 15, nie pół godziny, a godzina minimum. A jak się zmęczy to sama weźmie pod pachę, a potem da mi. Rowerek jest tak lekki,że spokojnie można go chwycić w dłoń i iść. Miałam obawy co do hulajnogi - Pola nie potrafiła złapać równowagi, ale dziś kiedy w domu robiłam zdjęcia, przełamała się i... umie! :) Nie jest to może jeszcze płynne, ale radzi sobie naprawdę bardzo dobrze! Rowerek jest idealny na jej wzrost i adekwatny do jej wieku - a wierzcie mi, że byłam pewna, że prezent sprawdzi się dopiero latem jak podrośnie. Biję się w pierś - zwątpiłam w umiejętności swojego dziecka i myślałam, że jest za mała, żeby ogarnąć jazdę na czymś takim. My mamy już tak chyba mamy, że w pewnym momencie zapominamy, że nasze dziecko... rośnie. Jeśli więc zastanawiacie się nad czymś "grubszym" i nie macie pojęcia co wybrać na idealny prezent dla dwulatka - zapewniam Was, że to będzie to! Wszystkie rowerki biegowe możecie zobaczyć tutaj, a nasz konkretny wybór to SCOOT AND RIDETutaj oficjalna strona dystrybutora.

 

DSC_1296

 

DSC_1298

 

rowerek biegowy

 

DSC_1300

 

DSC_1301

 

DSC_1302

 

prezent dla dwulatka

 

hulajnoga

 

DSC_1305

 

DSC_1306

 

DSC_1307

 

DSC_1308

 

DSC_1310

 

DSC_1311

 

Jedno jest pewne. Szczęście do zabawek mamy ogromne. Nie wybieramy bubli, wszystko co zawsze kupimy czy dostaniemy jest strzałem w dziesiątkę. Za wspólnie spędzone urodziny, dziękuję niezastąpionemu edukatorkowi ! Polecam Wam ich produkty od dłuższego czasu i wiem, że zawsze kiedy dzięki mnie kusicie się na ich produkty - jesteście zadowoleni tak samo jak ja!

SPECJALNIE DLA CZYTELNIKÓW BLOGA EDUKATOREK przygotował RABAT 10 % - dostępny do końca soboty na hasło MAMALA ! :) Może i Wy wypatrzycie tutaj prezent dla dwulatka, trzylatka a nawet i dalej! :) 

edu banner urodziny_produkcja

Więcej pomysłów na prezent dla dwulatka, znajdziecie w starszych wpisach:

Jaki prezent wybrać dla dwuletniego dziecka?

Inspiracje prezentowe cz.2.

Inspiracje prezentowe cz.1.

 

Nie zabłysnę i nie pokażę Wam jednego, najbardziej adekwatnego cuda - sama szukam "tego czegoś", czego Pola jeszcze nie ma, a będzie odpowiednie na jej drugie urodziny. Jednak w ostatnim czasie zwłaszcza po świętach przybyło nam rzeczy, które z ręką na sercu mogę polecić rodzicom, którzy szukają czegoś dla pociech w wieku Polki. No i nareszcie przetestowałyśmy też pojazd, którego zajawkę widzieliście w inspiracjach prezentowych.

Będąc mamą ' z brzuszkiem', kupowałam wszystko bez namysłu. Od zabawek po ubranka. Większość totalnie niepraktyczna, ale wiecie jak to jest - wtedy to się nie myśli o tym, czy ten bodziak z zamkiem będzie dziecko uwierał - myśli się tylko "o jejku jaki słodziutki, muszę go mieć!" - przy pierwszym dziecku oczywiście. Teraz do wyboru rzeczy dla dziecka - podchodzę nieco bardziej z głową. Ma być ładnie, ale przede wszystkim praktycznie. Nie decyduję się na zabawki, które wiem, że nie będą się sprawdzać w codziennej zabawie. Nie decyduję się na ubranka, które wiem, że są niewygodne, a jedynie wyglądają. Czasem widząc zdjęcia dzieci w internecie, zastanawiam się jak niektóre z nich mogą rzeczywiście funkcjonować w tych wszystkich totalnie niewygodnych rzeczach. Dzieci to istotki ruchliwe, a podczas ruchu MUSI być wygodnie. I na pewno nigdy nie będę ubierać dziecka w imię mody, dla własnych zachcianek. Rynek zwłaszcza polski ma teraz tak bogaty wybór, że spokojnie można znaleźć ubranka, gdzie wygląd idzie w parze zarówno z jakością jak i z wygodą. Ale do rzeczy.

Dwuletnie dziecko posiada już bardzo dużo umiejętności i interesuje się wieloma, rożnymi zabawkami. Śmiało możemy inwestować w różnego rodzaju książeczki, zabawki interaktywne, lalki, pluszaki czy sortery. Wszystko to przykuwa uwagę naszego malucha, a dzięki odpowiedniemu wykorzystaniu różnych zabawek w różnych zabawach, rzeczy te wcale nie muszą być tylko 5 minutową zachcianką, a mogą być używane każdego dnia!

I właśnie z tego powodu, że dzieci szybko się nudzą i rzucają zabawki w kąt - wybieram tylko takie rzeczy, które wiem, że będę mogła wykorzystać na różne sposoby. Np. kasę sklepową przy nauce liczenia, ale też przy zabawie w sklep.

Dzisiejszy wpis to zestawienie 5 nowości w naszym domu, które zafascynowały Polkę w codziennej zabawie. Patrząc na to jak Pola sobie z nimi radzi i jak je lubi - stwierdzam, że są adekwatne do jej wieku, a co za tym idzie - idealne na prezent dla pociech kończących 2 latka - co nie oznacza, że nie sprawdzą się u pociech ciut młodszych i starszych.

 

1. Jeździk Gollnest & Kiesel - widzieliście jego premierę we wpisie nt. inspiracji prezentowych na święta. Jeszcze wtedy Pola nie miała pojęcia, że coś takiego wgl przewinęło się przez ściany naszego mieszkania. Miałam trochę obawy co do praktyczności tego auta, ale jak się okazało - niepotrzebnie. Pola zasuwa na nim jak szalona, a co najważniejsze z entuzjazmem krzyczy, wskazując na niego "auto!". A z mową to u nas ciężko... ;) Z niecierpliwością czekam na wiosnę i testy pojazdu poza domem. Póki co, po tygodniu użytkowania Pola doskonale opanowała już umiejętność swobodnego wchodzenia w zakręty. Ściany są całe, auto też! Edukatorek w ofercie ma nie tylko różowe jeździki, dlatego mamy chłopców - głowy do góry! Tutaj możecie zobaczyć wszystkie autka :)

DSC_0005

 

DSC_0007-2

 

DSC_0010

 

DSC_0011

 

DSC_0013

 

DSC_0028

 

DSC_0031

 

DSC_0032

 

DSC_0033

 

DSC_0035

 

DSC_0037

 

 

2. Magnetyczna lalka do ubierania - to prezent od babci zakupiony w tesco - byłam tydzień temu i nadal są. Cena ok.50 zł - niestety dokładnie nie pamiętam. Początkowo lala miała bluzki na twarzy, buty na brzuchu, spódniczki na stopach - po kilku dniach Pola załapała o co chodzi i ubranie lali jak należy nie sprawia jej już problemu, a jedynie mega wielką frajdę. Wcale nie musiałam namawiać jej do zabawy na potrzeby zdjęć. Sama bawi się tym kilka razy dziennie, a ja zaczynam żałować, że nie mamy całego pudła ciuszków! :) Pozwoliłam przejrzeć sobie internetowe sklepy w poszukiwaniu takich cudeniek, by ułatwić zadanie zainteresowanym, którym nie chce się wynurzać nosa z domu w tą mroźną pogodę. I tutaj niech mamy chłopców się nie martwią - edukatorek ma w ofercie magnetyczne układanki od Melissa & Doug, gdzie oprócz księżniczki znajdziecie też... aktora, którego będziecie mogli zmienić w policjanta, strażaka czy spidermana. Podaję linki:

magnetyczna księżniczka

dziewczynka

księżniczka

aktor

DSC_0066

 

DSC_0067

 

DSC_0069

 

DSC_0071

 

DSC_0072

 

DSC_0076

 

DSC_0077

 

DSC_0078

 

DSC_0081

 

DSC_0082

 

DSC_0088

 

DSC_0089

 

DSC_0091

 

DSC_0099

 

DSC_0105

 

DSC_0112

 

DSC_0113

 

DSC_0114

 

 

3. SMOBY Cotoons - domek kształtów - nie mam pojęcia gdzie zostało to kupione ( prezent), ale nie sądziłam, że jeszcze kiedyś tak mi się spodoba plastikowa zabawka! Dla mnie jest to po prostu genialna rzecz, którą muszę Wam polecić! Pola bawi się tym podobnie jeszcze częściej niż magnetyczną lalą. Dzisiaj sięgnęła po to od razu od razu po przebudzeniu i przyniosła mi do łóżka. Domek kształtów to plastikowy domek, który na górze ma 4 otwory w różnych kształtach. Wrzuca się przez nie figurki, których podstawy to właśnie kształty, które są w domku. Na tym jednak nie koniec. Drzwiczki otwiera się odpowiednimi kluczykami, które można przywiesić, na okienka ( które również są w 4 kształtach). Domek ma przyjemne dla oka dziecka kolory, fajny uchwyt dzięki któremu możemy go swobodnie przenosić i jest naprawdę solidnie wykonany, nie jest to jakiś zwykły plastik z marketu za 10 zł. Z tego co udało mi się wywnioskować przeszukując internet kosztuje on ok. 65-75 zł. Na kilku stronach widziałam nawet ceny takie jak 100 zł, dlatego nie przepłacajcie. W większości sklepów dostrzegłam, że domek jest niedostępny. Udało mi się go znaleźć w cenie 74,99 ( niby przeceniony z 99) na stronie empik.pl. Wpisując jego nazwę w google, wyskoczą Wam również wersje kolorystyczne bardziej podchodzące pod chłopca ( idąc już stereotypowym tokiem myślenia) czyli niebieski daszek ;) Ja polecam ten produkt z całego serca, również dla młodszych i starszych od Polki dzieci.

DSC_0127

 

DSC_0129

 

DSC_0132

 

DSC_0135

 

DSC_0137

 

DSC_0139

 

DSC_0142

 

DSC_0144

 

DSC_0145

 

DSC_0146

 

DSC_0147

 

DSC_0152

 

DSC_0153

 

DSC_0157

 

 

4. Kasa sklepowa LIDL - mega fajna zabawka, którą możemy wykorzystać zarówno przy nauce liczenia jak i przy zabawie w sklep. Pamiętam, że jako dziecko, zawsze o takiej marzyłam. Cóż - każdy wiek jest dobry na spełnianie marzeń :P Póki co drażni mnie sprawa banknotów, które Pola gniecie, ale podejrzewam, że to przejściowe. W zestawie były też dwie plastikowe karty, więc po prostu trzeba Poli wytłumaczyć, że karta jest wygodniejsza w użytkowaniu ;) No ale wiecie jak to jest... nie ma to jak szeleszczące banknoty. Fajne, solidne wykonanie, zabawka zdecydowania praktyczna. Nie wiem czy w lidlu jeszcze są dostępne, ale widziałam podobne np. w ikei za 59 zł, lub tutaj - ale tutaj już więcej bajerów i akcesoriów, a co za tym idzie cena wyższa - 164,90.

 

DSC_0158

 

DSC_0159

 

DSC_0160

 

DSC_0161

 

DSC_0162

 

DSC_0164

 

DSC_0166

 

DSC_0167

 

DSC_0168

 

DSC_0171

 

 

5. Kuchnia drewniana goki - Pola dostała ją na roczek i od tamtej pory, wciąż jest wykorzystywana w codziennej zabawie. Co prawda jest malutka, ale chyba właśnie dzięki temu ma swój urok. Nie mamy nawet miejsca na większą, więc ta sprawdza się idealnie. W zestawie jest pieprzniczka, solniczka, garnek, patelnia, chochla i łopatka. Fajne, nie walące po oczach kolory. Doskonałym uzupełnieniem będą po prostu dokupione pojemniki z drewnianym czy plastikowym jedzeniem lub naczyniami.

 

DSC_0173

 

DSC_0174
DSC_0175

 

DSC_0177

 

DSC_0178

 

DSC_0181

 

DSC_0185

 

DSC_0189

 

DSC_0190

 

DSC_0193

 

DSC_0195

 

DSC_0196

 

DSC_0197

 

DSC_0198

 

DSC_0199

 

DSC_0200

 

 

Wszystkie pokazane powyżej rzeczy sprawdzają się idealnie w codziennej zabawie i polecam je Wam z ręką na sercu. Jeśli jednak macie niedosyt, pozwolę sobie przypomnieć inspiracje prezentowe, które pokazywałam Wam przy okazji świąt. Również są one idealne dla pociech w wieku 1,5 - 3 lata.

 

Inspiracje prezentowe cz.1.

 

Inspiracje prezentowe cz.2.

Święta tuż, tuż! Niestety... Nie czuję ich wcale, a wcale. Nie pomaga choinka, nie pomagają światełka. Nie pomagają nawet prezenty. A właśnie! Jeśli o prezentach mowa! Liczę na to, że są tu jeszcze osoby, które zwlekają z nimi na ostatnią chwilę. Ja swój dla Poli już mam, ale z tego co mi wiadomo, niektórzy nadal nie wiedzą: co, gdzie, za ile. Dzisiejsze inspiracje zostały sprawdzone przez niespełna 2 i 4 latkę. Millę i Polę. 

Co prawda zdjęcia powstawały w hardkorowych warunkach. Ale patrząc na to, że hardkor to tak naprawdę prawdziwe życie - wcale nie ubolewam. No ale przecież nie o zdjęciach tutaj będziemy gadać. Dzisiaj chciałabym Wam polecić, absolutnie czarujące i niebanalne propozycje, które możecie dostać na stronie edukatorek.pl.

Jak już wcześniej wspominałam - dziewczyny przetestowały wszystkie zabawki, za wyjątkiem jednej. Jednej, której nikt nie widział. Jednej, która czeka na swoją premierę pod choinką. Ale o tym za chwilę... Tak samo jak i w pierwszej części inspiracji prezentowych, postarałam się wybrać te rzeczy, które są zarówno ładne jak i praktyczne. Ale przede wszystkim są wysokiej jakości. Postarałam się też, by były to rzeczy, które nie rażą po oczach ceną. Najdroższa rzecz, która jest właśnie prezentem dla Polki kosztuje 320 zł. Reszta jest już w niższych, naprawdę w baaaaardzo fajnych cenach. Oczywiście cenach adekwatnych do samego produktu.

Zaczynamy!

 

1) Biedronki - gra pamięciowa od janod polska - geeenialna propozycja zarówno dla mniejszych pociech takich jak Pola, które sobie same ustawiają biedronki i dobierają w pary ; jak i dla starszych dzieci, które potrafią już umiejętnie grać w gry typu memo. W kartoniku znajdziecie cudowne, 24 drewniane biedronki o różnych kolorach i znaczkach. Gra kosztuje 44,90 - jest to naprawdę fajna cena, patrząc na to, że nie są to biedronki z tekstury czy innego lichego materiału. Za to własnie kocham drewniane zabawki. Gra jest świetnym sposobem na ćwiczenie pamięci maluchów.

DSC_7237

 

DSC_7240

 

DSC_7241

 

DSC_7247

 

DSC_7252

 

DSC_7254

 

DSC_7258

 

DSC_7267

 

 

2) Puzzle tekturowe pory roku od djeco - bardzo fajna układanka o niestandardowym kształcie. Po ułożeniu na kole dostrzegamy następujące po sobie 4 pory roku. Puzzle jak to puzzle - rozwijają w dziecku wyobraźnię, ale także sprawiają, że dziecko ćwiczy swoją spostrzegawczość i koncentrację. Mojej Polce, póki co nie udaje się łączyć odpowiednio elementów, ale uważam, że jest to najwyższy czas, by zaczęła się tego uczyć. 3,5 letniej Milli szło już naprawdę bardzo dobrze! Puzzle możecie dostać w cenie 62,90. Są w solidnym pudełku, które nie tak łatwo zniszczyć. Zresztą, kto zna firmę djeco, ten wie o czym mówię.

 

DSC_7273

 

DSC_7276

 

DSC_7280

 

DSC_7281

 

DSC_7284

 

DSC_7287

 

DSC_7289

 

DSC_7293

 

DSC_7298

 

DSC_7304

 

DSC_7306

 

DSC_7308

 

DSC_7309

 

DSC_7313

 

DSC_7318

 

DSC_7325

 

DSC_7327

 

3) LILY łowienie rybek od djeco - bardzo fajna propozycja gry zręcznościowej. Pola miała już coś podobnego w formie drewnianej planszy i doskonale radziła sobie z tą grą, mając półtora roku. Tym razem przy tej grze bawiła się dobrze zarówno Pola jak i Milla. W zestawie mamy dwie wędki z magnesem, 12 rybek, a kartonik służy jako staw. Gra jest super sposobem na ćwiczenie w dziecku przede wszystkim... cierpliwości. Z tym moja Pola ma akurat problem, dlatego w codziennej zabawie, stawiam właśnie na takie ćwiczenia. Gra kosztuje 74,90 i zapewniam, że na pewno spodoba się Waszym pociechom.

 

DSC_7194

 

DSC_7195

 

DSC_7197

 

DSC_7203

 

DSC_7212

 

DSC_7215

 

DSC_7217

 

DSC_7219

 

DSC_7220

 

DSC_7224

 

DSC_7227

 

4) Zestaw LILI ROSE od djeco - totalny hit! Pola już dawno nie bawiła się jedną rzeczą kilka dni z rzędu. Strzał w dziesiątkę. Świetna jakość, dbałość o detale i przede wszystkim - super dodatek do zabaw, które z Polą lubimy najbardziej - zabawa w dom, w picie herbaty itp. W zestawie znajdziemy: stoliczek, dwa kubeczki, sztućce, bieżnik, dwie serwetki z uchwytami, dzbanek, wazonik z 3 kwiatami, 2 talerze. Gwarantuję Wam, że wasze dzieci będą się przy tym świetnie bawić. Kto by się nie bawił? ;) Zestaw kosztuje 189,90.

 

DSC_7332

 

DSC_7334

 

DSC_7341

 

DSC_7342

 

DSC_7344

 

DSC_7349 (1)

 

DSC_7350

 

DSC_7354

 

DSC_7361

 

DSC_7364

 

DSC_7366

 

DSC_7370

 

DSC_7375

 

DSC_7378

 

DSC_7379

 

DSC_7383

 

No i nadszedł czas na Polkowy prezent, którego dzieci z wiadomych przyczyn na oczy nie widziały. W ciąży zarzekałam się, że nie będzie w moim domu nic różowego, ale kto by się przejmował takim słodkim, pastelowym różem... Zobaczcie sami...

 

5) Jeździk retro od Gollnest & Kiesel - szczerze mówiąc czaiłam się na jeździki tego typu od dłuższego czasu, ale trafiałam tylko na takie za ok.500 zł. Nie wiem szczerze mówiąc, czym różniły się one od tego, który wybrałam ja - w każdym razie, lepiej wybrać nie mogłam. Dla mnie jest po prostu IDEALNY. Wszystkie detale, kolor i materiały, z których jest wykonany - tworzą cudowną całość. Koła są gumowane, dlatego nie musicie się martwić o to, że Wasz maluch porysuje Wam podłogę. Chociaż patrząc na mój parkiet, gorzej już nie będzie... Nie powiem Wam jak się sprawdza, bo tego dowiem się dopiero kiedy Pola dostanie jeździk od gwiazdora ;) Wiem jednak, że wybrałam idealnie - dziecko moje kocha auta, ciężarówki i generalnie wszystko co jeździ i na co można usiąść i zrobić drr. Koszt takiego cuda to 319,90. Na stronie edukatorka, znajdziecie też inne modele i wzory. Może przypadną Wam bardziej do gustu.

 

DSC_7719

 

DSC_7720

 

DSC_7722

 

DSC_7726

 

DSC_7727

 

Wszystkie rzeczy możecie dostać na stronie edukatorek.pl. Sprawdźcie koniecznie asortyment, bo jest tam tego dużo, dużo więcej, niż ja tutaj pokazałam. Ja ze swoich wyborów jestem bardzo zadowolona. Wszystko jest praktyczne, dalekie od kiczu i w przystępnych cenach. Dajcie znać bo przypadło Wam do gustu! A jak chcecie swoim dzieciakom dorzucić jaki mały drobiazg, to pomyślcie o fajnym, drewnianym zegarku za jedyne 6 zika, albo czadowym aparacie ze slajdami - też jedyne 6 zika :)

 

DSC_7387

 

DSC_7394

 

DSC_7397

 

DSC_7398

 

DSC_7400

 

DSC_7411

 

DSC_7418

Zabawki - wspaniała rzecz! Dla kogo? Dla dziecka oczywiście! Tsaaa... na bank. Te wszystkie drewniane konie na biegunach, te kuchnie za tysiące złotych - nie wiem jak u Was, ale u mnie to najczęściej "moje" zachcianki. Oczywiście, że korzysta z nich dziecko...ale równie dobrze bawiłoby się plastikiem za 10 zł... I dobrze o tym wiem! 

Od jakiegoś miesiąca, a konkretnie od momentu, w którym klocki lego zostały przeładowane do fantastycznego, różowego kuferka - dziecię moje na mej piersi wychowane, budzi mnie perfidnie z samego rana płaczem i krzykiem, palcem wskazując na ten oto cudowny kufer. Nie zejdzie to dziecię samo z łóżka, nie pobawi się samo. No way! Matka musi wygramolić się z łóżka, otworzyć kufer i...budować. Od rana do nocy. No, a spróbuj tę sprytną bestię oszukać. Spróbuj być obok, ale patrzeć się gdzieś indziej. Spróbuj się na kocu położyć i układać klocki na leżąco. No co Ty! Musisz siedzieć, siedzieć od 6 rano i koniecznie budować tak jak dziecko każe. Dwie zielone płytki połączyć brązowym klockiem, a prawym rogu postawić krowę. No prooooste jak drut. I tak dochodzimy z Polą do coraz to większej wprawy. Kilka klocków na krzyż, a my tworzymy coraz to bardziej wymyślne budowle. I tak nawet mnie to bawiło kilka dni pod rząd. Ale klocków jakoś tak mało, a dnie są taaaakie długie. No i próbuję wymyślać inne zabawy: tańce, rysowanie - ale klocki zawsze wygrają. Śmieję się z F. bo czy wychodzi z domu czy wchodzi - my zawsze budujemy coś z tych klocków. I tak zaczynam już powoli snuć plany, że może powinnam stworzyć jakąś książkę: " 1001 pomysłów na domek z lego". No bo ZAWSZE, ale to ZAWSZE co budujemy? No domek przecież. Domek, podwórko, ewentualnie ostatnio zaszalałyśmy i zrobiłyśmy plac zabaw, na co Pola entuzjastycznie zareagowała okrzykiem "Buuuuruuuu, buuuuruuuu" czyt. huśtawka.

No i nadszedł już ten czas kiedy mówię do F: słuchaj! Kupimy jej więcej zestawów, będzie większe pole do popisu. Ja to bym chciała coś więcej zbudować! - czujecie? JA! No przecież, że ja. Przecież to ja zawsze oglądam te wszystkie różowe zestawy z duplo, kolejki... No ale to jest nic. Na ten mój pomysł, F. stanowczo się zbuntował i oświadczył: "Jakie lego duplo?! Ja chcę LEGO SYSTEM". Ręce opadają. A ostatnio to jeszcze padło z jego ust: "Załatw samochód na sterowanie!". Ciekawe dla kogo? Bo chyba nie dla Poli! No szok! Ewidentnie dwoje starych pryków przepycha się słownie między sobą, kto jakie chce klocki czy inne zabawki. A dziecko...a dziecko w tym czasie bawi się... rolką papieru toaletowego. I już jej biorę tę rolkę, mówię, że trzeba iść spać, bo już godzina 22, a dziecko robi minę jak po spróbowaniu cytryny i ja już widzę...widzę w zwolnionym tempie ten podnoszący się jej palec wskazujący, odwracam głowę, na co on wskazuje i widzę...ten cholerrrrny kufer z klockami LEGO !!! Mówię "NIE!" , a ona w ryk... I otwieram, i znów.. dwie zielone płytki...połącz brązowym klockiem...ustaw krowę...i zbuduj dom.

No i co zrobić...no kochamy te klocki. Kochamy to wszyscy. My, nasze dzieci. Lego jest ponadczasowe. Rozwija, trenuje naszą koncentrację, cierpliwość. Nieważne ile będziemy mieli lat - budowanie z klocków zawsze nas pochłonie do reszty. OSTRZEGAM tylko, że najlepiej zaopatrzyć się od razu w więcej zestawów, niż w jeden. Bo tak będziecie potem łączyć te dwie zielone płytki z jednego zestawu 1000 razy dziennie...a lego śnić się wam będzie po nocach... ;)

DSC_0807

 

DSC_0811

 

DSC_0813

 

DSC_0814

 

DSC_0815

 

DSC_0817

 

DSC_0821

 

DSC_0822

 

DSC_0823

 

DSC_0825

 

DSC_0827

 

DSC_0835

 

DSC_0837

 

DSC_0838

 

DSC_0839

 

DSC_0840

 

DSC_0841

 

DSC_0844

 

DSC_0846

 

DSC_0849

 

DSC_0850

 

DSC_0851

 

DSC_0854

 

Wzbraniałam się jak tylko mogłam przed tego typu wpisami, ale ... stało się. Zostałam zasypana całym mnóstwem wiadomości, w których czytelniczki rozemocjonowane pytają : "Co kupić dziecku na święta?!". Większość z Was prosi, by było w miarę tanio, ale...praktycznie. Czy da się to połączyć? Jeszcze rok temu byłam przekonana, że...nie. Dziś wiem, że to możliwe!

Mogłabym w nieskończoność polecać zabawki, które Poldun pokochał, a które dla Was mogą być inspiracją na świąteczny prezent dla Waszych dzieci. Jest też wiele zabawek, których u nas w domu nie ma, ale które baaardzo chciałybyśmy z Polką mieć i przetestować, a które również mogą przypaść Wam do gustu. Postanowiłam zatem cykl inspiracji prezentowych, podzielić na kilka części. W tej dzisiejszej chciałabym Wam przedstawić kilka pozycji, których co prawda jeszcze nie mamy...ale mamy z jej serii jeden konkret, który podbił serce Poli...i właśnie dlatego z miłą chęcią pokażemy Wam wszystko to co sprawdzone i co kochamy - oraz wszystko to co póki co możemy tylko podziwiać na szklanym ekranie.

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać totalny HIT, który przyszedł do nas w kartonie kilka dni temu, a Pola... zakochała się od pierwszego wejrzenia. Kto śledzi nasz instagram, ten już widział pierwsze chwile Poli z nową przyjaciółką.

Lalka Natalia - mądra przyjaciółka - jeśli szukacie czegoś w przystępnej cenie, co zarówno ładnie wygląda jak i ...uczy - to z ręką na sercu, mogę Wam polecić właśnie tą zabawkę. Pola weszła ostatnio w etap, w którym karmi swoje maskotki, przytula je, opiekuje się nimi - stąd mój wybór - jak się okazało, niesamowicie trafny. Euforia była już po zobaczeniu lali w opakowaniu, po jej odpakowaniu było już tylko...lepiej ;) Nazwa zabawki "mądra przyjaciółka" nie jest tutaj przypadkowa. Patrząc na "więź", która wytworzyła się między Polą, a nową lalką, można śmiało nazwać je przyjaciółkami. Pola karmi Natalię, ubiera jej ciuszki, przytula, a Natalia...uczy ją mówić, liczyć, śpiewać. Przyjaźń ta zatem obfituje w korzyści, a matka ma w końcu odrobinę wytchnienia, kiedy Poldun chce z przyjaciółką delektować się kawą w ich kąciku ;) Lalka posiada sensory, po których dotknięciu mówi wybrane frazy. Np. kiedy złączymy lalce rączki usłyszymy np." Policzmy ile mam paluszków u rączki. Jeden, dwa...". Po kolejnym łączeniu rączek słyszymy następne zdania. Łącznie lalka wypowiada aż 30 zdań. HIT nad hity. Cena? 115 zł - kto zna ceny zabawek interaktywnych, a zwłaszcza lalek, na pewno zgodnie stwierdzi, że cena jest tutaj ... po prostu super!

Lalkę możecie zakupić tutaj.

DSC_0751

 

DSC_0753

 

DSC_0757

 

DSC_0758

 

DSC_0759

 

DSC_0762

 

DSC_0769

 

DSC_0770

 

DSC_0774

 

DSC_0776

 

Decydując się na tę zabawkę, miałam do wyboru jeszcze kilka innych opcji, które również przedstawię Wam dzisiaj jako inspiracje.

podkl

 

1. Zwierzaki interaktywne AniMagic -  na pomysł takiego prezentu wpadłam rok temu, ale było na to zdecydowanie za wcześnie. Tak jak wspominałam, Pola dopiero teraz wkroczyła w etap dbania o swoje wszystkie zabawki, czy to małe figurki czy lalki. Myślę, że zwierzak będzie idealną alternatywą dla kogoś kto prawdziwych zwierząt mieć nie chce, ale dziecko na spacerze z entuzjazmem reaguje na wszystkie pieski, kotki, czy inne żywe stworzonka ;) Zwierzaki są również w świetnym przedziale cenowym, bo najtańszy można dostać już za 44,90, a najdroższy... za 126 zł. Na zdjęciu nr 1 widoczny jest Kotek Fifi - klik

2. Lalka Księżniczka Natalia - idealna propozycja dla wszystkich małych dam. Lalka nie tylko ładnie wygląda w swojej balowej sukience i cudownym naszyjniku...lalka również śpiewa i wypowiada 11 różnych zdań. Sprawdzi się idealnie, zwłaszcza jako prezent dla ciut starszych dam od mojej Poli. Chociaż kto wie - patrząc na moje dziecko stwierdzam, że i taka księżniczka przypadłaby jej do gustu. Cena - 75,99. Laleczkę możecie kupić tutaj.

3. Lalka chodząca Natalia - ze smartfonem - to jest dopiero czad! Można powiedzieć, że to siostra bliźniaczka naszej Natalii... Tylko troszkę bardziej "wysportowana", no i ma smartfona. A po co? A no bo po naciskaniu na jego przyciski, lalka chwali nam się swoimi umiejętnościami. Mówi w dwóch językach, umie liczyć, a nawet... chodzić. Być może Wasze dzieci w końcu przestaną Wam podkradać Wasze telefony... kto wie! Cena lalki to 128 zł - za taki ogrom funkcji - myślę, że niewiele - klik

4. Klocki Natalia - na ten punkt czekałam! Super, genialna alternatywa dla droższych klocków. Bardzo fajne zestawy, do których kiedy tylko chcemy możemy dokupić pojedyncze elementy takie jak np. salon piękności dla zwierząt - i takie cuda dostaniemy już za... 4,99. Tymczasem całe zestawy jak np. restauracja składająca się z ok.300 elementów - dostaniemy już za 75,99. Wszystkie klocki z serii Natalia możecie zobaczyć tutaj.

5. E-edu Zwierzaki-przedszkolaki - tutaj mamy już do czynienia z świetną serią cudownych maskotek o różnych kształtach. Zwierzaki jak i lale - posiadają całe mnóstwo funkcji, które uczą Waszego malucha. Liczą, śpiewają piosenki, znają nazwy owoców. Po całym dniu zabaw i tańców, na wieczór zaśpiewają Waszemu maluszkowi kołysankę. Ceny zwierzaków to: 69,99 lub 79,99. Całą serię możecie zobaczyć tutaj - klik.

 

Jeśli jesteście zatem rodzicami, którzy szukają dobrej jakości i funkcjonalności w dobrej cenie - trafiliście idealnie. Lalka Natalia będzie zdecydowanie jedną z tych TOP zabawek, które nie tylko ładnie wyglądają, ale też przyczyniają się do rozwoju mojego dziecka. Stwierdzam jednak, że każda z tych 6 propozycji, będzie trafionym prezentem, który Wasze dzieci znajdą czy to w bucie na mikołajki, czy pod choinką w Boże Narodzenie.

Wszystkie zabawki możecie zobaczyć na stronie kupzabawke.pl . Koniecznie dajcie znać co wpadło Wam w oko!

Wpisu o tej kontrowersyjnej ze względu na cenę ( wciąż mnie to bawi ) zabawce miało nie być. Ani nikt mi za to nie zapłaci, ani nikt z pistoletem nade mną nie stoi. Ale już Wam kiedyś pisałam. Jak coś jest warte polecenia to muszę polecić to całemu światu. A przynajmniej malutkiej jego części, która mnie czyta. No więc zacznijmy od początku, czyli od poszukiwań idealnego gwiazdkowego prezentu.

W dzień świąt Pola była świeżym 10 miesięcznym dzieckiem, które coraz bardziej interesuje wszystko co się rusza. W sumie to co się nie rusza również. Poszukiwania rozpoczęłam jakiś miesiąc wcześniej, mając na uwadze to, że kolejne książeczki kontrastowe albo kolejny świecący, nic nie wnoszący do rozwoju Poli plastik raczej nie będzie tym co chciałabym dać swojemu dziecku, zaczęłam intensywnie myśleć: jak wybrać coś, co nie znudzi się dziecku po 5 minutach, nie będzie całe z plastiku, ale nie będzie też zwykłym drewienkiem, które nie ma żadnych funkcji. Jak dla 10 miesięcznego dziecka znaleźć coś co będzie równie fascynujące jak święcący, grający ( na nerwach ) plastik, ale plastikiem nie będzie i nie będzie służyło jedynie do ukończenia pierwszego roku życia. A gdzie tu jeszcze wpleść w wymarzony prezent funkcje, które mogłyby posłużyć teraz, za rok, a nawet za kilka lat. 2 tygodnie myślenia, szukania. I wpadłam na "genialny pomysł". Interaktywny piesek, wyglądający jak żywy. Nie wiem co ja sobie myślałam. Że będzie mi to latać przez dzień po domu i szczekać, a po tygodniu znudzona Pola rzuci go w kąt? I czego niby ten pies miał jej nauczyć? No może opiekuńczości, ale tego to się nauczy jak będzie mieć rodzeństwo, sztuczny pies raczej nie będzie nam do tego potrzebny. Skoro i tak psa idealnego nie znalazłam, a jedynie jakieś tandetnie wyglądające szczeniaki, szukałam dalej. Nic, nic i jedno wielkie nic. Totalny znak zapytania w głowie. Aż tu nagle - jest!

Wielkie! Kolorowe! Funkcjonalne! Rozwijające! Centrum aktywności. W sumie sama nie wierzyłam, że te wszystkie wymogi przeze mnie postawione mogą serio zostać spełnione i to przez jeden produkt. A właściwie bardziej nie mogłam uwierzyć, że udało mi się do takiego czegoś dotrzeć. Cena nie była dla mnie przeszkodzą, bo odrobina zaradności i kreatywności pozwoliła mi ją zmniejszyć i rozłożyć na kilku członków rodziny. W końcu lepiej jest dać dziecku jeden konkret od wszystkich niż pierdyliard mniejszych od każdego z osobna, bo przecież nie lecimy na ilość a na jakość, nieprawdaż? Szybkie spojrzenie na wymiary i byłam już pewna. To cacko musi być moje. Ekhm. Poli.

Wymiary, wymiarami...a mimo to, kiedy kurier zawitał w moich drzwiach szczęka mi opadła. Większe niż sobie wyobrażałam i o niebo piękniejsze niż na zdjęciu. Funkcji całe mnóstwo, kolorów również. Wykonanie - mega solidne. Z racji, że szybko przeliczyłam sobie w głowie ile musimy dać pieniędzy za jedną taką zabawkę z funkcją jaką ma "pojedyncza ściana" zabawki w sklepach typu smyk - zrozumiałam, że cena jest naprawdę adekwatna.

Czy Pola się tym bawi? Każdego dnia, co chwilę. Początkowo interesowała ją tylko górna płyta. Samochodziki, którymi można się przemieszczać, ludziki i kuleczki na drutach. Od niedawna zaczęły ją interesować również ściany boczne m.in. układanka i koło z magnetycznymi kuleczkami w środku. Wiem doskonale, że centrum aktywności jest zabawką, która będzie towarzyszyła nam przez kilka najbliższych lat.

 

Poniżej zdjęcia każdej, pojedynczej ściany oraz górnej płyty.

DSC_0102

 

 

DSC_0103

 

 

DSC_0105

 

 

DSC_0107

 

 

DSC_0108

 

 

DSC_0110

 

 

DSC_0111

 

 

DSC_0112

 

 

DSC_0113

 

 

DSC_0115

 

 

DSC_0117

 

 

DSC_0118

 

 

DSC_0119

 

 

DSC_0120

 

DSC_0121

 

 

DSC_0122

 

 

DSC_0123

 

 

DSC_0124

 

 

DSC_0125

 

 

DSC_0126

 

 

DSC_0127

 

 

DSC_0128

 

 

DSC_0130

 

 

DSC_0131

 

 

DSC_0132

 

 

DSC_0133

 

 

DSC_0134

 

 

DSC_0135

 

 

DSC_0136

 

 

DSC_0139

 

Z racji, że widziałam już negatywne reakcje na ten produkt pod zdjęciami wstawianymi na FP, postanowiłam sobie uprzedzić podobne komentarze i odpowiedzieć tutaj:

" W życiu nie kupiłabym takiego czegoś mojemu dziecku" - kupiłabyś kupiła, a nawet byś pogratulowała mi wspaniałego wyboru. Gdybym tylko powiedziała, że kosztowało to 50 zł, a nie kilka razy tyle. No chyba, że po prostu nie lubisz tego typu zabawek - to jestem w stanie zrozumieć.

" Za takie coś tyle pieniędzy? Nie lepiej zrobić coś podobnego samemu?" - zrób mi to proszę. Z tych samych materiałów. A potem podlicz koszty materiałów, robociznę ( a narobisz się na pewno ) i spróbuj jeszcze na tym zarobić. Powodzenia.

" Wolę pobawić się z dzieckiem budując namiot z koców i krzeseł używając jedynie wyobraźni, a nie kupić dziecku tak drogą zabawkę, żeby mieć je z głowy" - no cóż. Lubię wydawać grube tysiące, by posiedzieć sobie na fejsie. A tak całkiem serio : naprawdę chciałabym , żeby moje dziecko bawiło się czasem samo zabawkami. Niestety nie mam tego luksusu. A koc i krzesła mam, wyobraźnię też. Kupno zabawek na szczęście mi tego nie odbiera.

" Każda zabawka, nie ważne ile kosztuje, nudzi się dziecku tak samo szybko" - owszem, cena nie gra roli. Ale jeśli za ceną stoi wielkość, wykonanie a dzięki temu ogrom funkcji - to zabawka przestaje być tylko zabawką i jest też miejscem nauki - a co za tym idzie, posłuży nie tylko niemowlakowi w wieku Poli, która będzie sobie sterować kulkami i autami na górnej płycie, ale również 3 latce, która będzie liczyć kulki na liczydle i 4 latkowi, który będzie czytać litery z tabliczek. Nie wiem kiedy co dziecko zaczyna robić, więc wybaczcie jeśli poleciałam tutaj za bardzo z dopasowaniem umiejętności do wieku.

 

Jak widać w każdym argumencie - rolę gra cena. Gdyby zabawka kosztowała 50 zł zapewne nie byłoby tematu, tylko jeden wielki zachwyt nad funkcjonalnością i pięknym wykonaniem. Ale z racji, że matki to gatunek zazdrosny i zawistny - do czegoś trzeba się przecież przyczepić. A najbardziej polską rzeczą jest...zaglądanie w portfel! Zatem moi drodzy. Nikomu nic z nieba nie spada. Mi również. Odrobina zaradności i samozaparcia i możecie mieć więcej niż Wam się wydaje.

 

Centrum aktywności do kupienia TUTAJ .

Często pytacie mnie o rzeczy, które były wcześniej pokazywane na blogu. Czy się sprawdziły, czy nadal nam służą, czy z ręką na sercu je polecam. Skoro coś pokazuję tzn. że polecam, ale Wasze pytania mnie nie dziwią. Czasem coś co sprawdzało się przez kilka dni, przestaje się sprawdzać po dłuższym okresie. Tak jak np. leżaczek/bujaczek, który chociaż był przydatny przez pierwszy okres, a wręcz był moim wybawieniem nawet na kilka minut dziennie, to przy dziecku, które zaznało już jak niezwykłą umiejętnością jest raczkowanie i próby chodzenia - praktyczność tego urządzenia zaczęła być znikoma. Ale to już raczej przez temperament dziecko, a nie wadliwość sprzętu.

Są takie rzeczy w pokoju Poli (i nie tylko w jej pokoju), które kiedy ich używam myślę sobie "Cholera, jaki to był dobry wybór!". I aż chce się wszystkim polecać i krzyczeć, że muszą to mieć. Taka już jestem. Nawet film, który mi się mega spodobał w kinie (odsyłam do wpisu "Służby Specjalne" - czy warto iść na ten film? ) musiał zostać przeze mnie polecany rodzicom do tego stopnia, że dzwoniłam do nich codziennie, czy kupić im bilety. W końcu poszli. I nie tylko oni.

Dziś rano robiąc porządek w łóżku Poli i odkładając naszą ulubioną lampkę pomyślałam " Chyba warto powiedzieć czytelnikom, z czego tak na prawdę jestem zadowolona do tego stopnia, by znów o tym napisać" . Zaczęłam rozglądać się po całym mieszkaniu i w moment naliczyłam 10 rzeczy, których wciąż używamy i których nie zamieniłabym na nic innego. W poniższej TOP 10 zobaczycie też coś czego na blogu wcześniej nie było, ale co jest w naszym domu od jakiegoś czasu, ale jeszcze Wam tego nie pokazałam. No to jedziemy. Kolejność zupełnie przypadkowa.

 

1. Lampka PIXIE od BEABA POLSKA - pisałam o niej już we wpisie z nową odsłoną pokoiku Poli. Dwa stopnie natężenia łagodnego światła. Fajny, prosty design, który umożliwia dziecku złapanie lampki jak zabawki. W dzień ładuję - w nocy wkładam do łóżeczka, tak by wchodząc do pokoju nie musieć zapalać dużego światła i nie rozbudzać Poli. Wadliwości sprzętu nie zaobserwowałam. Służy nam każdej nocy od długiego czasu.  Lampkę możecie zobaczyć TUTAJ


DSC_6329

 

DSC_6342

 

DSC_6365

 

DSC_6434

 

 

 

2) Kocyk w łezki od TRILLI - dacie wiarę, że nie mam ani jednego kocyka minky/bawełna? Jest ich wszędzie tyle, że nawet super wzory mnie nie przekonują. Od tego kocyka zaczęła się nasza przygoda z żółcią i szarością. Powiedzieć Wam coś jeszcze? Pościeli totalnie nie używamy, a kiedy śpiworki do spania lądują w praniu , albo są, ale pociecha i tak marznie...ciągle do akcji wkracza ten właśnie kocyk. I nie chodzi tu o wzór, który urzekł mnie absolutnie, a o...jakość.  Kocyk możecie kupić TUTAJ

DSC_8487

 

DSC_8522

 

DSC_8532

 

 

3) Krzesełko BABYBJORN od SCANDINAVIAN BABY . Prosty, klasyczny wygląd. Brak szelek, których Pola nienawidzi. Krzesełko blokuje nóżki w takim miejscu, że żaden wygibas nie sprawi, że dziecko z niego wypadnie. Składa się je w kilka sekund. Mechanizmy zabezpieczające nie do zdarcia. Nawet moja przewrażliwiona mama, która przy pierwszych próbach karmienia w nim, gdy jeszcze mieszkałam w domu rodzinnym, stała obok i trzymała tackę jakby miała zaraz odpaść, w końcu przyjeżdżając do mnie w gościnę nie zerka już na jedzącą w nim Polę ze strachem w oczach. Tacka zdejmowana - łatwa do wyczyszczenia. Początkowo mechanizm był dla mnie zbyt skomplikowany. Tu trzeba przytrzymać dziecko, tu coś odbezpieczyć. Teraz zajmuje mi to sekundę i z ręką na sercu polecam wszystkim rodzicom, zwłaszcza tych pociech, które krzesełko traktują jak cyrk, w którym uczą się akrobacji, a szelki to ich najgorszy wróg. Krzesełko do kupienia TUTAJ .

DSC_5163

 

DSC_5177

 

DSC_5180

 

 

4) Książeczki kontrastowe - pierwsze 4 kupiliśmy w smyku. Piątą "Nasze buzie" dokupiłam ostatnio w EMPIKU. Początkowo Pola używała je jedynie jako kolejnego gryzaka. Obecnie co jakiś czas poświęcamy chociaż po minucie na to, by opisać jej co jest na obrazkach. Przykładowo na obrazku znajduje się krowa : krowa jest czarno biała i robi muuu. Krowa daje mleko. ( nie wiem czemu mnie to śmieszy).

DSC_0107

 

5) Babycook solo od BEABA POLSKA - mój mistrz, mój faworyt. Moje wybawienie, które pozwala mi zaoszczędzić mnóstwo czasu. Kroję co mam do pokrojenia i ...wrzucam. Sygnał dźwiękowy - wyjmuję ugotowane na parze warzywa, mięso i daję Poli do zjedzenia. Już nawet nie miksuję, bo umie już jeść w kawałkach. Ale...nie tylko temu służy mi ten sprzęt. Służy też mojemu zdrowemu odżywianiu i walce ze słodyczami. Zamiast batonika...szybki koktajl. Wrzucam co mam pod ręką. Kiwi, banan, jabłko - miksuję i zapycham się pysznym koktajlem do granic możliwości. Babycook Solo możecie zobaczyć TUTAJ

DSC_5227

 

DSC_5223

 

DSC_5205

 

 

6) Wanienka od BEABA POLSKA - nie będę Wam tu ściemniać, że Poli kąpiele są dla niej o wiele przyjemniejsze niż w tej starej wanience. Wszędzie będą identyczne. Jednak biorąc pod uwagę fakt jak wykonany jest stojak do niej - dziwię się, że ze spokojem kąpałam swoje dziecko w wanience na stojaku ze smyka. Niby był stabilny...ale patrząc na to jaki mam teraz. Bez porównania. Wanienka przede wszystkim funkcjonalna. Nie muszę jej odbezpieczać ze stojaka, by wylać wodę, ponieważ posiada korek, do którego przymocowana jest rurka. Wodę możecie wylać do wiadra, lub tak jak ja - wkładając rurkę do normalnej wanny. Design zarówno wanienki jak i stojaka mnie powala. Jest genialny. Wanienkę, stojak oraz akcesoria do kąpieli możecie zobaczyć TUTAJ

 

DSC_7696

 

DSC_7699

 

DSC_7705

 

DSC_7722

 

 

7) Mata od EDUKATOREK.PL - pisałam o niej całkiem niedawno. Idealnie dopełniła pokój Poli. Sprawdziła się zarówno wizualnie jak i w praktyce. Genialna jakość wykonania i serio - odbiega ona od tych typowych piankowych puzzli dostępnych przykładowo w pepco. Matę możecie kupić TUTAJ

DSC_0211

 

DSC_0207

 

DSC_0204

 

 

8) Gumowe klocki firmy CLEMENTONI - do kupienia przykładowo TUTAJ . Chyba jedyna zabawka, która Pola bawi się już od dłuższego czasu i jeszcze jej się nie znudziła. Bawi się nimi zarówno na macie jak i w kąpieli, gdzie służą jej do nabierania wody i jej wylewania. Mamy ich tylko kilka sztuk, ale Święty Mikołaj tuż tuż i będzie ich dużo więcej.

DSC_6540

 

DSC_6530

 

DSC_6522

 

DSC_6521

 

 

9) Drewniane puzzle zwierzątka od BIBABU - tego jeszcze na blogu nie pokazywałam, mimo że Pola bawi się tym od jakiś 2 tygodni. Co prawda jest zbyt mała, by dopasowywać kształty tam gdzie trzeba, ale dzielnie próbuje. Póki co zwierzątka służą nam głównie do opisywania. Jak się zachowują, co jedzą, jakie dźwięki wydają. Po czym pokazuję jej gdzie dany element należy odłożyć. Zarówno Pola jak i ja mamy niezły ubaw zwłaszcza przy tych dźwiękach... Puzzle możecie kupić TUTAJ

DSC_0104

 

DSC_0105

 

DSC_0106

 

 

10) Poducha do karmienia od TuliBuzi ...ale nie tylko. Dostałam o nią kilkadziesiąt zapytań w wiadomościach i komentarzach. I absolutnie nie przesadzam! Za każdym razem kiedy gdzieś się ona pojawia, kilka osób pisze do mnie w jej sprawie. Piersią już dawno nie karmię. A nadal jest w użytku. A to Polę położę na niej, gdy ją przebieram, a to sama wezmą ją sobie jako oparcie. Służy nam od pierwszych dni aż do teraz. Że jakość genialna to chyba wspominać nie muszę, inaczej nie zamieściłam bym jej w tym zestawieniu ;)

 

i00226

 

i00237

 

i00250

 

i00256

 

 

To już koniec zestawienia. Zapewne za 10 min złapię się za głowę i powiem "Boże, zapomniałam jeszcze o tym!"...ale nic straconego. Dzisiejsze zestawienie pokazało Wam rzeczy, z których jestem w stu procentach zadowolona, ale przede wszystkim...które są w użytku CODZIENNIE !

6 miesięczne dziecko. Niby to niemowlę co jeszcze nie chodzi, tylko leży, coś tam próbuje raczkować i bierze wszystko do buzi. Niby to jeszcze taki mały bączek, który nie wiele rozumie. W co się z takim dzieckiem bawić? Tak, by dziecku sprawiło to radość? Odpowiedź jest dziecinnie prosta. To własnie tym dzieciom do szczęścia potrzeba na prawdę nie wiele. I nacieszcie się tym czasem. Wkrótce będziecie musieli wysilać się nieco bardziej. I think so ;)

Możecie się starać nie wiadomo jak. Kupować wymyślne rzeczy. Piękne, kolorowe, cudowne. Ale na tym etapie prawie wszystko i tak będzie musiało zostać zbadane...buzią. Jednak Ci wytrwali dowiedzą się wkrótce, że warto było niektóre rzeczy kupić, bo dziecko wkrótce zakoduje sobie, że daną rzecz już zna, że daną rzecz już zbadało, więc teraz może zacząć badać ją dotykiem. Tak jak było u nas np. w przypadku gumowych klocków.

W co się bawić? Dobrze wiecie, że dziecku wystarczy po prostu zabawa, w której Wy również uczestniczycie. Na tym etapie nie musicie się więc zbytnio głowić. A udowodnią Wam to poniższe przykłady. Banalnie proste i oczywiste, ale doskonale wiem, że będąc w ciąży wszystko było dla mnie czarną magią a ja czułam się zielona w temacie. Wiem więc, że są tu na pewno przyszłe mamy, które już się boją, że nie będą wiedziały pewnych rzeczy. A ja jestem tu od tego, by nawet te najbardziej banalne przedstawić tak po prostu "od kuchni".

1) Jedzie jedzie rowerek - na przemian uginamy dziecku nóżki stopniowo zwiększając prędkość. Od bardzo powolnych ruchów po zdecydowane i szybkie. Oczywiście tak, żebyście nie wyrwali dziecku nóg ;)

2) Leci samolocik... Trzymamy dziecko nisko i pomału odliczamy mówiąc : "Samolot startuje za...3...2...1!" i unosimy naszą pociechę wysoko w górę.

3) Zabawa gumowymi klockami. Do naszych dołączyła jeszcze gumowa foka :P

Ustawiamy klocki, liczymy jeden po drugim, mówimy jakich są kolorów, ewentualnie kształtów jeśli posiadamy różne.

4) Oglądanie czarno białych książeczek. Pokazujemy dziecku co jest na danym obrazku. Opowiadamy o nim. Póki co Pola bardziej interesuje się ich gryzieniem niż oglądaniem, no ale...na wszystko przyjdzie czas.

5) Jedzie, jedzie traktorek! Sadzamy dziecko na sobie i podskakujemy tak jakby jechało traktorem po polu. Bądź starym pksem po polskich drogach ;) Najulubieńsza zabawa Poli!

6) Zabawa maskotkami. Również możemy dziecku opowiadać o zabawce o jej kolorze, o tym jaka jest w dotyku, opowiadać bajki o niej.

7) Zabawa przedmiotami, które wydają dźwięk. Przykładowo grzechotki.

8) Złap mnie jeśli potrafisz. Ustawiamy przed dzieckiem różnorodne zabawki i czekamy aż samo po którąś sięgnie. Następnie odkładamy ją , zmieniamy kolejność ułożenia i powtarzamy czynność ponownie.

@alicjawegnerpl

Zajrzyj na mój Instagram i sprawdź, jak żyję, manifestuję oraz działam.
cartcrossmenuchevron-down linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram