Coś się kończy, coś się zaczyna. Za mną już drugi miesiąc mojego fit wyzwania. Udało się przekroczyć własne granice, udało się przekonać do wielu nowych smaków. Podłapałam jeszcze więcej zdrowych nawyków i nauczyłam się grzeszyć rozsądnie. Myślę, że jestem już gotowa wznieść ten challenge na wyższy level…

Trzymiesięczna metamorfoza, to tak naprawdę trzy miesiące podłapywania dobrych nawyków i zaprzyjaźnianie się z siłownią. Już teraz, w tym miesiącu, chciałabym rozwinąć swoje wyzwanie i pokazać jego potencjał, ale myślę, że jeszcze trochę poczekam i będę trzymać się swojego postanowienia, że pierwszy etap potrwa do końca listopada. Od początku grudnia natomiast zacznie się… jazda bez trzymanki.

A jak poszło mi w październiku? Nie było łatwo. Nie jest łatwo, kiedy masz w domu gotującego mężczyznę, który po pracy potrafi zrobić stos babeczek, albo placek albo jakąś dobrą kolację… Zrezygnowanie z tego, to pewnego rodzaju rezygnacja z tego co tak bardzo nas łączy – miłość do dobrego jedzenia. Całe szczęście, coraz częściej udaje mi się go namawiać do zdrowszych alternatyw – a właściwie… on sam zaczął wybierać rzeczy bardziej lekkie i przekonuje się do produktów, które stoją u nas na półkach, np. olej kokosowy, mąka kokosowa itp. Ale przed NAMI jeszcze długa droga. Sama potrafię się zmobilizować, ale wieczory u jego boku – to już nie lada wyzwanie. Wciąż twierdzę, że grzeszę ostatnio zbyt często, ale zauważyłam, że kiedy już się na coś kuszę, mam umiar, którego nigdy wcześniej nie miałam. Coraz intensywniej ćwiczę też na siłowni, potrafię dać z siebie więcej, ale… muszę na tą siłownię iść rano. Problem jest wtedy, kiedy jestem zawalona spotkaniami służbowymi – nie ma opcji, żebym ruszyła tyłek wieczorem. Mobilizacji absolutnie brak! Poza tym w telewizji leci teraz tyle ukochanych seriali..

Zakończył się też pierwszy, pełny miesiąc z moim cateringiem dietetycznym DietBox.pl . Coraz częściej zastaję pod drzwiami paczkę z menu, które idealnie wpasowuje się w moje gusta. Raz na kilka dni zdarzy się coś co nie przypadnie mi do gustu, ale całe szczęście to tylko RAZ na kilka dni. Wyeliminowałam co prawda trzy składniki, których nienawidzę, ale jest ich dużo więcej o wielu nawet nie pamiętam, ale w praniu wychodzi, że jednak nie mogę ich przełknąć. Największy plus cateringu jest taki, że … nic nie może się zmarnować, więc nawet jeśli coś mi się wydaje słabe… próbuję to. I takim oto sposobem okazało się, że lubię np. fasolę – każdy jej rodzaj! A byłam pewna, że nienawidzę!!! Okazało się, że UWIELBIAM ciecierzycę i soczewicę! Że kocham jakieś dziwaczne czasem wg mnie połączenia! Mam pełne zaufanie do ekipy DietBox.pl i ogromnie się cieszę, że mam możliwość korzystania z ich usług. Dostałam sporo zapytań o powtarzalność potraw – szczerze mówiąc jeszcze ani razu nic mi się nie powtórzyło. Dania są czasem podobne – trzy razy miałam fritattę, ale było to w dużych odstępach czasowych i za każdym razem była z czymś innym i inaczej smakowała. Swoją drogą – uwielbiam takie śniadania! Mam nawet ostatnio wrażenie, że dania są coraz lepsze i coraz bardziej smakowite – a progres cenię ogromnie. Tak naprawdę nie da się odczuć, że jesteśmy na jakiejś diecie – posiłki są mega zdrowe, ale nie przypominają wyglądem czegoś, co mogłoby nam pomóc schudnąć, wręcz przeciwnie – ciężko uwierzyć, że coś tak pysznego nas nie utuczy! I to jest piękna… „dieta”. Posiłki zawsze są świeże, zawsze odpowiednio przyprawione. Nie mam naprawdę do czego się przyczepić i polecam z ręką na sercu.

dsc_2457

dsc_2458

Najciekawsze posiłki w październiku to:

sałatka z makaronem penne i pesto z jarmużu

krem z cukinii posypany prażonymi pestkami słonecznika

frittata z boczniakami i sosem jogurtowo-szczypiorkowym

koktajl z mango z mleczkiem kokosowym

zielone kotleciki warzywne podane na roszponce ( niebo w gębie !!!)

naleśniki kakaowe z serem twarogowym i sosem waniliowym

kurczak po staropolsku z kaszą kuskus i fasolką szparagową

Mam nadzieję, że i w tym miesiącu DietBox.pl da z siebie wszystko. Minus jest taki, że ciężko będzie mi się kiedyś odzwyczaić od takiej pudełkowej wygody. Jeśli macie jakieś pytania lub jakiś posiłek wpadł Wam w oko – napiszcie mi o tym i powiedzcie, czy chciałybyście osobny wpis z najciekawszymi przepisami na posiłki z mojego cateringu.

A… co z moimi celami? Czy udało się je zrealizować? Tak, ale … troszkę inaczej. Moja masa mięśni zaczęła rosnąć i mimo tego, że wydawało mi się, że schudłam, okazało się, że… nie schudłam wcale! Owszem tłuszcz się zmniejszył, ale zastąpiły go mięśnie i choć waga nie drgnęła – moje ciało nago, wygląda jakby było o jakieś 3 kilogramy lżejsze! Chyba dojrzałam do tego, by obserwować swoje ciało w lustrze i tym się kierować, a nie cyferkami na wadze. Co prawda nie do końca jestem pewna, czy te same cyfry na wadze to nie powód tych dni, w które zawsze puchnę – ale myślę, że to nieistotne. Tak pokazuje się w to w pomiarach:

WAGA: 67 KG // TERAZ: 67 KG (!!!)

TŁUSZCZ: 28 % // TERAZ: 26,5 %

MASA TŁUSZCZU: 18,9 KG // TERAZ: 17 KG

MASA MIĘŚNI: 46,2 KG // TERAZ: 48 KG

BMI: 21,3 // TERAZ: 21

Nie mam konkretnych celów na listopad. Wiem, że na pewno chciałabym zejść poniżej 25% jeśli chodzi o tłuszcz. Listopad to ostatni miesiąc wyzwania, a właściwie „rozgrzewki”, po której ruszymy z jeszcze większą siłą i mobilizacją! Mam jedynie nadzieję, że widok w lustrze będzie przy kolejnym podsumowaniu dużo lepszy! Mam też nadzieję, że  po rozgrzewce, dołączy mnie do sporo kobiet, w każdym wieku! Doceniam i obserwuję wszystkie zdjęcia osób, które już teraz dołączyły do akcji na instagramie pod hashtagiem #fitchallengebymamala. Ostatnim razem Małgorzata zgarnęła ode mnie świetną książkę z koktajlowymi inspiracjami. ( dziękuję kochana za zdjęcie nagrody na insta!) … W tym miesiącu niespodzianka poleci do… @PAULAGOTUJECOOKINGBLOG – aaa, ta dziewczyna to moja ogromna inspiracja! Jej dania to dzieła sztuki, a piękne zdjęcia są tego dowodem. Przepadłam na jej instagramie i blogu. Kochana odezwij się do mnie na priv!

A Wy… dołączcie do akcji i również pokażcie mi swój zdrowy styl życia – każdego miesiąca jedna z osób zostaje przeze mnie nagrodzona motywacyjnym upominkiem. Trzymajcie kciuki za moje dalsze postępy – ja trzymam za Wasze. Możecie też już teraz powiedzieć, czego oczekujecie po zakończeniu mojej „rozgrzewki” – jakich wpisów, jaki „porad”, jakich tematów. Każdą propozycję wezmę sobie do serca. Dziękuję, że jesteście kochani! Żyjcie zdrowo !

dsc_2474

dsc_2481

dsc_2486

dsc_2487

dsc_2492

dsc_2501

dsc_2516

dsc_2519

dsc_2533

dsc_2540

dsc_2554

dsc_2557

dsc_2561

Na koniec przypominam – relacje dotyczące moich posiłków i aktywności znajdziecie codziennie na instastory. Nick @mamalla.pl! Zapraszam :)

Chciałabym też ogłosić wyniki rozdania na FB, w którym do wygrania był pled i książki. Po pierwsze bardzo dziękuję… za super zabawę, w której udział wzięło prawie 300 osób! Jak się domyślacie, nagrodzić nie mogę każdego… to tylko zabawa. Mam nadzieję, że jeśli są tutaj osoby, które trafiły na ten blog właśnie dzięki temu konkursowi, zostaną tutaj nie tylko dla kolejnych konkursów, ale też dla wpisów na blogu. Wszystkim, którzy są na blogu po raz pierwszy, polecam zakładkę o życiu – mam nadzieję, że po przeczytaniu kilku tekstów, zostaniecie moimi wiernymi czytelniczkami, mamaloholiczkami! ;) Tymczasem pled i książki wędrują do… Joanny Gontarz !!! GRATULACJE ! :) Czekam na wiadomość priv na fb! Osoby, którym się nie udało – głowa do góry. Niebawem będziecie mieli okazję wygrać kolejne świetne rzeczy. Ściskam!

Author

Jestem internetowym twórcą i właścicielką firmy marketingowej. Prowadzę autorskie warsztaty rozwojowo-relaksacyjne dla kobiet. Od 6 lat zajmuję się prowadzeniem strony internetowej, która całkiem niedawno zmieniła swoją nazwę. Przez ostatnie lata działałam pod nazwą MAMALA. Obecnie tworzę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszę o świadomym i zdrowym życiu, o jego blaskach i cieniach. Pomagam tysiącom kobiet odnajdować równowagę i harmonię w swoim życiu.

5 komentarzy

  1. fajnie, że dzielisz się z nami tymi wszystkimi pomiarami! super sprawa. na przepisy zaczekam z mila checia i ogolnie na to co bedzie po tych 3 miesiacach :) poprosze duuuuza dawke motywacji, bo jakos ciezko mi sie ruszyc :/

  2. mysle, ze moze czas rowniez dolaczyc i wziac sie za siebie… podoba mi sie twoje podejscie do zdrowego stylu zycia, bez jakis wielkich celow a potem rozpaczy ze sie nie udaje. zdrowy rozsadek to podstawa, oby i mi sie udalo…

Napisz komentarz

Zapisz się na newsletter

Jeśli lubisz dostawać listy - to ten newsletter jest dla Ciebie! Zostaw swój e-mail, a ja raz na jakiś czas odezwę się do Ciebie z porcją przemyśleń, przepisów i inspiracji... może któraś z nich odmieni Twoje życie. Co Ty na to?