Hello Kitty, plastik, broń i brzydkie potwory – oj jak my tego matki nie lubimy, oj jak to źle na dzieci wpływa, niczego nie uczy, a jeszcze zaszkodzić może. Przecież my w dzieciństwie nigdy się w policjantów i złodziei nie bawiliśmy, a chude lalki barbie to przyczyna naszych dzisiejszych kompleksów. Bzdura!

 

Zabawka to zabawka. Może kiedy jeszcze byłam na etapie wybierania śpioszków na 56 cm, to mówiłam sobie, że żadnych plastikowych kiciusiów w domu nie będzie, ale jakoś szybko zrozumiałam, że szczęście dla matki największe to radość dziecka z czegokolwiek, a nie radość z designu zabawki czy ścian. I mimo że moje dziecko uwielbia drewniane zabawki, bawi się nimi chętnie od maleńkości, tak też wkracza teraz w etap fascynacji swoimi ulubionymi bajkowymi postaciami. I choć bajek w TV nie ogląda, to filmiki na YT, skutecznie zaraziły ją miłością do Hello Kitty, Myszki Minnie i Świnki Peppy. Zrozumiałam, że dla dziecka nie ma znaczenia wygląd, cena ( no dobra to wiedziałam od zawsze) , a ma znaczenie tylko i wyłącznie wpasowanie się w gust małego dziecka i przeznaczenie czyli… zabawa.

Niejednokrotnie spotkałam się z odmową kupna zabawki przez matkę, bo: tandeta, bo niemodny wzór. Owszem, czasem dziecko uprze się na coś, co my matki doskonale wiemy, że jutro zostanie rzucone w kąt, albo najzwyczajniej w świecie nie stracimy dychy na miecz świetlny, który pachnie jeszcze chińskimi rączkami. Ale odmawiać dziecku tylko dlatego, że wzór hello kitty jest ponoć oklepany i beznadziejny? Dobra! Dla mnie to też nie jest coś co powala designem, ale moje dziecko kwiczy na widok takich pierdołek i potrafi się nimi ( i ze mną, sick!) bawić całe godziny. I serio bez znaczenia jest, czy to kawałek drewna czy plastiku. Zabawa jest przednia tak czy tak. U nas z zabawkami do pewnego czasu było jak z ubieraniem – jeśli Pola dawała mi wolną ręką, wybierałam to co mi się podoba. Jeśli jednak Pola twardo pokazywała, że woli ubrać bluzkę z kucykami pony – ustępowałam i nie zakładałam na siłę czegoś innego. Rzecz z zabawkami uległa jednak zmianie. Z ciuchami trochę też. Znam gust swojego dziecka, więc staram się wybierać takie rzeczy, które jej sprawią radość, na których widok ona będzie piszczeć z zachwytu. Uruchomiła mi się w tym przypadku taka chęć zwyczajnego sprawiania radości, co cieszy mnie bardziej w tym życiu niż cokolwiek innego. I choć w naszym domu jest wiele bardzo drogich zabawek, tak coraz częściej znajdują się w nim tanie gadżety, które w użytku są częściej niż te drogie cacka.

O kwestii, że nie zabawki, a czas jest najważniejszy wspominać nie będę. Jedno drugiego nie wyklucza, a fakt, że takie komentarze pojawiają się tylko przy drogich zabawach zdecydowanie potwierdza regułę, że to my mamy fioła na punkcie kasy – bo skoro dla dzieci cena nieważna…to jakie znaczenie na wychowanie dzieci i czas spędzany z nimi ma fakt, że na jedną zabawkę wydaliśmy 20 zł, a na jedną 500? ;) W naszym przypadku zresztą zabawki = wspólny czas. No przykro mi, ale nie jestem matką kreatywną, nie chce mi się wymyślać tysiąca kreatywnych zabaw, a na wycinanie i inne tego typu rzeczy przyjdzie jeszcze czas. Zabawki to dla mnie wybawienie – wystarczy kupić ( lub dostać w prezencie) wyjąć i … bawić się razem z dzieckiem długie godziny :)

W efekcie wyborów moich i mojego dziecka – w naszym domu panuje absolotny misz-masz. Pola bawi się zarówno swoim drewnianym bębenkiem jak i plastikowym domkiem. Z chęcią gra na drewnianych cymbałkach, ale tak samo uwielbia zabawę z plastikowym hello kitty – grającym na dodatek. I to samo tyczy się ubierania – kocha swoj różowy plecak z peppą tak samo jak i zieloną torebkę na łańcuszku, która żadnego wzoru nie ma.
Więc tak – pozwalam na różowe ubrania, plastikowe, grające zabawki i różne inny wymysły mojego dziecka. Bo ani jej zabawki, ani jej ubiór nie są dla mnie, a dla niej. I jeśli ma ochotę wyjść na dwór cała skąpana w różu, z armią hello kitty i wychudzonych barbie – to wychodzi na dwór właśnie tak i nikomu nic do tego! Nawet jej matce jedynej :)
A jeśli i Wasze dzieci kochają ten szatański wymysł Hello Kitty, to uspokajam Was! I takie zabawki świetnie wyglądają ( skoro nawet mi się spodobały) no i są … tanie przede wszystkim. Dla Poli to był chyba jeden z piękniejszych prezentów jakie dostała – chociaż pomału zaczynam mieć wrażenie, że dla niej każdy prezent jest wyjątkowy. Dzisiaj możecie jeszcze prościej sprawić dzieciakom radość, bo na hasło „mamalla” macie rabaty do nawet 40%. Na grającego Heloł Kitiego, na tego pluszowego, na tego mini…i wiele innych pierdół :) Lećcie na kupzabawke.pl i niskim kosztem sprawdźcie dzieciakom radochę :)
 A tą przepiękną sukienkę ze zdjęcia znajdziecie na Little Gold King <3
DSC_1635
DSC_1636
DSC_1637
DSC_1640
DSC_1646
DSC_1647
DSC_1650
DSC_1651
DSC_1652
DSC_1653
hello kitty
DSC_1656
DSC_1658
hello kitty
hello kitty
DSC_1663
DSC_1664
DSC_1666
DSC_1667
DSC_1668
DSC_1669
DSC_1674
DSC_1676
DSC_1680
DSC_1681
DSC_1682
DSC_1685
DSC_1689
DSC_1690
DSC_1691
DSC_1692
DSC_1693
DSC_1694
DSC_1698
DSC_1700
DSC_1701
DSC_1702

PS: KOCHANI PILNE! Zajmie Wam to tylko pół minuty, a mnie przybliży do realizacji kolejnego marzenia… Wiecie, że lubię podejmować się wielu wyzwań. Tym, którego podjęłam się teraz to plebiscyt KIK – kobieta roku. Startuję ponieważ … no właśnie – dlaczego startuję? Bo jestem kobietą spełnioną, taką która robi coś co ma wartość – często motywuje innych do zmiany swojego życia na lepsze, rozbawia do łez, wzrusza. Nie uważam się za nikogo wyjątkowego, ale czasem robię „wyjątkowe” rzeczy.

Głosowanie jest internetowe. Żadnych smsów, kosztów. Jedyne co musicie zrobić to kliknąć „zagłosuj”, wpisać swój e-mail i potwierdzić głos, który przyjdzie na waszą skrzynkę. Sprawdźcie SPAM, bo to tam może wylądować wiadomość.

Będę Wam moi drodzy ogromnie wdzięczna. Wszystko co tutaj robię, robię dla Was, dla Was tworzę coraz wyższej jakości teksty, zdjęcia. To z Wami tworzę piękną społeczność i chciałabym byście poświęciły mi teraz kilka sekund… Mogę na Was liczyć?!

ZAGŁOSUJ

Author

Jestem internetowym twórcą i właścicielką firmy marketingowej. Prowadzę autorskie warsztaty rozwojowo-relaksacyjne dla kobiet. Od 6 lat zajmuję się prowadzeniem strony internetowej, która całkiem niedawno zmieniła swoją nazwę. Przez ostatnie lata działałam pod nazwą MAMALA. Obecnie tworzę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszę o świadomym i zdrowym życiu, o jego blaskach i cieniach. Pomagam tysiącom kobiet odnajdować równowagę i harmonię w swoim życiu.

25 komentarzy

  1. Wcale się nie dziwię, że nie mogłaś sie zdecydować na foty. Co jedna, to ładniejsza ;)

    U nas lego nieprzerwanie na topie. I angry birds ostatnio.

  2. Ale świeeeetne! Ja już mam dosyć tych figurek, ale akt – dzieci je kochają, więc cóż zrobić :D

  3. Pola! Boże, jaka piękna!
    Zawsze sobie myślałam, że będę miała chłopca. Wiesz, jak takie „bo tak!, bo wiem!”. Ale z każdym kolejnym zdjęcie Polki… Swoją drogą, chcę jej spódnicę (to na jej widok Pola piszczy z zachwytu?) ! I nie, nie hello kitty, ale tę małą owieczkę z zagrody!

    My też nosiłyśmy różowe leginsy, skarpetki z koronką nie z bambusowej bawełny. I bawiłyśmy lalkami Barbie z chińskiego plastiku. Żyjemy. Nasze dzieci też będą <3

  4. Ta Twoja córka to jest naprawdę piękna. Wszystkie dzieci są ładne, ale kurcze w Twojej jest coś wyjątkowego… słodka niunia :) Na Twoim blogu zresztą wszystko ekstra…cudowne plakaty, cudowna sukienka! Ajjj i hello kitty też! :)

  5. Prawda i cała prawda, to co nam się podoba nie zawsze trafia w gust naszych dzieci, cóż takie życie. Jednak dziecko ma swoje prawa i jednym z nich jest zabawa tym czym chce.

  6. Ewelina Wach Odpowiedz

    Prawda to ! Najprawdziwsza… w końcu ktoś kto tak rozsądnie myśli i mówi o tym głośno. Dziękujemy za rabat! Ja skorzystam na pewno.

  7. Paulina Świątek Odpowiedz

    I bardzo dobrze w końcu dzieckiem nie zostaje się długo, więc po co tracić czas na swoje własne urojenia i widzi mi się … lepiej ten czas spożytkować na „ważniejsze” rzeczy … jak radość, miłość itd :) moja ma bzika na punkcie koników <3 urocze zdjęcie jeszcze bardziej urocza Pola i te dołeczki ach :) w ogóle jak jej włoski ciemnieją ! :O

  8. Basia Potocka Odpowiedz

    Jestem ciekawa na co mój szkrab w wieku dwóch lat będzie miał banię :-D jak na razie do szczęścia wystarczy mu balonik, ślinienie telefonu (w wyjątkowych sytuacjach), zdejmownie moich okularów, gryzaki i piszczałki :-P

Napisz komentarz

Zapisz się na newsletter

Jeśli lubisz dostawać listy - to ten newsletter jest dla Ciebie! Zostaw swój e-mail, a ja raz na jakiś czas odezwę się do Ciebie z porcją przemyśleń, przepisów i inspiracji... może któraś z nich odmieni Twoje życie. Co Ty na to?