Moja przygoda z hashimoto jest dość… specyficzna ;) Są wzloty i upadki… wzrosty i spadki – tutaj mowa oczywiście o wadze. Najgorszej zmorze w tej chorobie.

Jest to trochę uciążliwe, że jeśli już nawet dojdziemy do wymarzonej wagi, lub takiej no… akceptowalnej, to później zwyczajnie ciężko jest tą wagę utrzymać.

Ktoś zdrowy powie – co za problem. Ja to widzę inaczej. Owszem, żyjemy w pięknych czasach, w których jak mantrę powtarza się nam: DEFICYT KALORYCZNY!  – i my to wiemy, ale w praktyce ten deficyt taki prosty nie jest, zwłaszcza przy szalejących hormonach i metabolizmie, który pod wpływem złej diety drastycznie zwalnia. Z roku na rok, wcale nie jest łatwiej.

Powiało trochę pesymizmem – wiem. Ale wolę zacząć szczerze, żeby pokazać Wam, że zdaję sobie sprawę, że jest zwyczajnie trudno. Walki o zdrowie i wymarzoną wagę nie ułatwi nam ktoś, kto nie ma z tym problemu (mimo tego, że choruje) i powie nam: słuchaj przestań tyle żreć i schudniesz!

To czasem też jest metoda i wielu ludzi tyje bo woli zasłaniać się chorobą niż coś ze sobą zrobić. Ale nie możemy mierzyć wszystkich jednakową miarą.

No więc jak to było u mnie? Bywało różnie. Raz ważyłam 70 kg, raz 63. W szczytowym momencie 74… Bardzo, ale to bardzo pragnęłam tego, by te skoki ustały i żeby udawało mi się trzymać jedną wagę (z niewielkimi wahaniami). Nie chcę zapeszać, ale… udało się! :) Od pół roku, trzymam już jedną wagę, która jest w granicach 65 kg. Nie mam spiny, żeby zrzucać więcej. Czuję się dobrze z samą sobą i cieszę się, że jednego dnia nie jestem spuchnięta, a drugiego wychudzona. A tak też się zdarzało – jak?! Nie wiem ;)

 

jaką dietę wybrać?

To, na co przede wszystkim musicie zwrócić swoją uwagę to… dieta. Tutaj zapewne macie mętlik, bo każde źródło mówi co innego. Ale są pewne wytyczne, o których zawsze powinniśmy pamiętać. Dieta powinna przede wszystkim działać ANTY ZAPALNIE. Powinniśmy też uważnie obserwować swój organizm i to co spożywamy, żeby wyeliminować ewentualne nietolerancje czy nadwrażliwości pokarmowe. 

Ja zauważyłam, że bardzo, ale to bardzo źle czuję się po pieczywie. Kiedyś to nie było tak zauważalne, ale mam wrażenie, że z miesiąca na miesiąc toleruję je coraz gorzej.

Podobnie jest ze śmietaną. Dlatego – bądź uważna, obserwuj i wprowadzaj nawyki żywieniowe, które Ci służą.

I pamiętaj – nie ma diety CUD! Najważniejsze jest to, abyś przy wyborze jedzenia kierowała się jakością żywności (żywe pokarmy, naturalne, regionalne, sezonowe). Dobrze wybierać produkty o niskim indeksie glikemicznym, bo dużo trudniej chudnie się przy ciągłych skokach cukru.  I jeszcze jedna ważna rzecz – NIE SCHUDNIESZ, jeśli nie zaczniesz pić odpowiednio dużo wody. 

MNIEJ A CZĘŚcIEJ

Tej zasady staram się trzymać bardzo mocno. Nauczyłam się jeść mniejsze porcje, ale co 2/3 godzinki. Kolację staram się jeść na ok. 3 godziny przed snem, w przeciwnym razie rano czuję się bardzo źle. I co ważne – powinna to być kolacja lekkostrawna. Za dużo razy chwyciłam po kanapki wieczorem w ostatnim czasie i wierzcie mi – czułam się tragicznie.

Taki rozkład posiłków w ciągu dnia, pozwala nam utrzymać właściwe tempo przemiany materii. 

UWAGA – zbyt mała ilość spożywanych posiłków może jeszcze bardziej spowolnić metabolizm! Efektem tego będzie, że wcale nie schudniecie, wręcz przeciwnie.

OGRANICZENIE BĄDŹ UNIKANIE:

  • wysoko przetworzonych produktów
  • wyrobów cukierniczych
  • cukru
  • słodkich, gazowanych napojów

Mogłabym o tych zasadach pisać i pisać. Ale uważam, że nie ma co działać na hura i lepiej metodą małych kroków, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, wprowadzać nowe nawyki i eliminować stare. Nie wszystko na raz!

Trochę więcej o zasadach diety możecie się dowiedzieć z DARMOWEGO E-BOOKA, którego stworzyłyśmy razem z Gosią. Jest to e-book ze śniadaniami na każdy dzień tygodnia. Wierzymy, że dzięki niemu Wasza dieta stanie się nieco bardziej urozmaicona i dzięki temu poczujecie się lepiej.

czy warto brać suplementy?

Trochę po omacku próbowałam różnych suplementów. Sporo czasu zajęło mi, aby dowiedzieć się, co naprawdę działa, a co nie mając chorobę Hashimoto. Dzisiaj bogatsza o doświadczenie i zdobytą wiedzę, patrzę z dystansem na reklamowane produkty na spalanie tkanki tłuszczowej. 

Wiem, że przy naszej chorobie trzeba wybierać takie składniki, które skutecznie SPOWOLNIĄ proces autoimmunologiczny, złagodzą objawy, ale też zrobią to na czym nam zależy: wyregulują metabolizm, dzięki czemu będzie nam łatwiej zredukować masę ciała.

Jakie to składniki? Np. INOZYTOL, który odkryłam czytając badania naukowe o hashimoto. Inozytol w połączeniu z selenem jest w stanie obniżyć nam TSH oraz przeciwciała anty-TPO i anty-TG. Inozytol jest też stosowany w leczeniu depresji, nazywa się go witaminą szczęścia. Poprawia strukturę tkanki tarczycy ale też nasze samopoczucie. 

Ciekawą rzeczą jest to, że chorując na hashi, częstą przyczyną naszych problemów ze schudnięciem jest IO (insulinooporność) lub wysoki poziom cukru. Jeśli mamy wysoki poziom przeciwciał to wzrasta nam stężenie glukozy i insuliny, wzrost masy ciała prowadzi z kolei do dalszej insulinooponorności.

Co ma do tego inozytol? Uwrażliwia on nasze tkanki na działanie insuliny, obniża poziom glikemii i zmniejsza IO – lepiej niż niektóre leki.

Kolejnym składnikiem aktywnym, który może okazać się pomocny jest… KURKUMINA. Jest ona zawarta w korzeniu kurkumy i działa na nasz organizm przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie. Oczyszcza nas z toksyn, wspiera nasz układ nerwowy i redukuje podatność na infekcje.

I jeszcze jeden ważny składnik – TYMOCHINON. Znajdziemy go w… czarnuszce! :) Podobno tymochinon z czarnuszki „leczy wszystko oprócz śmierci” :P Skutecznie obniża poziom TSH, redukuje przeciwciała wyciszając stan zapalny w organizmie i zmniejsza insulinooporność. Badania kliniczne potwierdzają również, że pozytywnie wpływa na masę ciała i zmniejsza współczynnik BMI.

Jeszcze dodam, że jeśli masz nadwagę, to jest duże prawdopodobieństwo niedoboru witaminy D u Ciebie – po prostu jest ona rozcieńczona w większej ilości tkanki tłuszczowej Dlatego w przypadku osób otyłych zalecane są większe dawki tej witaminy.

No ale co mamy teraz zrobić. Mamy jeść garściami kurkuminę, czarnuszkę. I skąd brać ten inozytol? ;)

Na rynku powstało już kilka suplementów stworzonych dla osób z niedoczynnością tarczycy lub hashimoto. Składy są różne, ale powyższe składniki aktywne znajdziemy tylko i wyłącznie w produkcie, który stosuję ja i który śmiem twierdzić, że miał ogromny wpływ na moje zdrowie. Mowa o Nutrivimixie. Oprócz Inozytolu, znajdziecie w nim 12 innych składników (w tym kurkuminę czy tymochinon). W składzie znajdziecie naprawdę najwyższej jakości witaminy i minerały w wysoce przyswajalnych formach. Co najważniejsze – wszystko jest w jednej saszetce. Zamiast pakowania w siebie niezliczonej ilości kapsułek, wypijamy dziennie 1 saszetkę, czyli 1 szklankę.

Nutrivimix stworzyła Gosia Mazur, założycielka hashimotoplan.com – osoba, której będę wdzięczna do końca życia i którą podziwiam za wiedzę, pracowitość i dobre serce. Nasze działania zaczęły się od mojej pozytywnej opinii na temat Nutrivimixu, a teraz… współtworzymy nawet wspólną grupę na FB:

Plan na Hashimoto – grupa wsparcia i wzajemnej motywacji

Czerpię od Gosi ogrom wiedzy, co pozwala mi też stale poprawiać stan swojego zdrowia. Chłonę jej wszystkie artykuły na stronie, którą tworzy: Hashimoto Plan.

Dziękuję za to, co robisz! :)

AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA

Bez tego chyba by mi się nie udało. Nawet delikatna aktywność pobudza nasz metabolizm i wpływa pozytywnie na nasz organizm. Wybierz taki sport, który będzie dla Ciebie najlepszy: mogą to być nawet szybkie i długie spacery! Najważniejszy jest po prostu RUCH. 

Ja osobiście najlepiej czuję się wtedy, kiedy biegam. Ćwiczę też codziennie na macie (choć we wrześniu było z tym trochę słabo). Dla ciebie może to być rower, pływanie, joga. A może pilates? Znajdź coś co lubisz i niech stanie się to Twoim codziennym nawykiem. Już nawet 15 min dziennie może mieć na Ciebie zbawienny wpływ i na pewno przyspieszy Twój metabolizm.

ZMIANY NA LEPSZE TRWAJĄ

Zmiany na lepsze trwają, ale… czas i tak upłynie :) Jestem idealnym przykładem tego, że się da. Ale trzeba ogromnej mobilizacji, samozaparcia i wiedzy – żeby zrobić to mądrze.

Życzę Wam zatem, byście i wy podołały i cieszyły się już wkrótce swoją upragnioną wagą, ale przede wszystkim – zdrowiem.

Ściskam,

Alicja

Author

Jestem internetowym twórcą i właścicielką firmy marketingowej. Prowadzę autorskie warsztaty rozwojowo-relaksacyjne dla kobiet. Od 6 lat zajmuję się prowadzeniem strony internetowej, która całkiem niedawno zmieniła swoją nazwę. Przez ostatnie lata działałam pod nazwą MAMALA. Obecnie tworzę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszę o świadomym i zdrowym życiu, o jego blaskach i cieniach. Pomagam tysiącom kobiet odnajdować równowagę i harmonię w swoim życiu.

Napisz komentarz

Zapisz się na newsletter

Jeśli lubisz dostawać listy - to ten newsletter jest dla Ciebie! Zostaw swój e-mail, a ja raz na jakiś czas odezwę się do Ciebie z porcją przemyśleń, przepisów i inspiracji... może któraś z nich odmieni Twoje życie. Co Ty na to?