Jaka matka, taka córka…może coś w tym jest. Zapewne u jednych się sprawdza, a u innych wręcz odwrotnie. Kiedy te słowa rozbrzmiewały mi ostatnio w mojej głowie w momencie gdy się jej tak pilnie przypatrywałam, zaczęłam się zastanawiać…jaka Ona będzie? Czy będzie wstydliwym aniołkiem, czy może osobą zadziorną lub broniącą twardo swojego zdania? A może będzie organizowała manifestacje mające na celu sprzeciwianie się niszczeniu przyrody, a może wręcz odwrotnie z łatwością będzie jej przychodziło zaśmiecanie przyrody i posiadanie w 4 literach ekologii. Może będzie taka jak ja…może będzie latami budowała swoją pewność siebie, raz po raz wątpiąc…może będzie bała się wyrażać swoje zdanie przez długi, długi czas, by nagle po pewnym czasie zrobić wielkie BUM i pokazać, że jest ona indywidualnością. Może tak jak ja będzie blogerką i zbuduje sobie swój mały biznes, który będzie jej pasją i pracą. A może pójdzie w całkiem innym kierunku, a świat wirtualny nie będzie jej przyciągał do siebie w ogóle.

Może będzie piątkową uczennicą z wzorowym zachowaniem, a może będzie z ledwością jechać na trójach, a zachowanie będzie co najwyżej poprawne. Może będzie duszą towarzystwa, a może szarą myszką, która siedzi całe dnie z nosem w książkach… Może rodzina będzie dla niej zawsze wartością najwyższą, a może będzie wolała uciec od Nas jak najdalej i wcale nie będzie zależało Jej na jakimś częstym kontakcie…Może będzie zawsze sobą, a może przez zaniżone poczucie własne wartości, będzie próbowała wiecznie udawać kogoś kim nie jest…Może, może, może…

Jako rodzic chciałabym dla Niej jak najlepiej. Chciałabym wychować ją na porządnego człowieka, który wie co jest w życiu ważne, a co mniej. Ale…ale wszystkiego nie da się zaplanować zwłaszcza losu czy osobowości dziecka. Nie wiem czy w przyszłości moje własne dziecko nie znajdzie się w poprawczaku, lub czy nie będę musiała odbierać jej pijanej z komisariatu. Może niektóre matki zapatrzone w swoje pociechy myślą teraz „Boże, o czym ona pisze? Przecież moje dziecko na pewno tak nigdy nie zrobi”…a ja Ci powiem, że może zrobi, może nie. Może nie to, ale co innego. Na pewno rozczaruje Cię nie raz.  Nie chcę nastawiać się na dziecko ideał, z którego zawsze będę dumna. Może popełniać błędów tyle ile chce, ponosić za nie konsekwencje, by później płakać mi w rękaw…ale w tym wszystkim ma wiedzieć, że ma mnie, ma tatę, ma rodzinę, która co by się nie działo. Wesprze Ją. Na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie, w biedzie i w dostatku. Jedyne czego pragnę to, by nigdy nie zwątpiła w to, że może wszystko. By nigdy nie pomyślała, że nie ma w Nas oparcia. A reszta…? Reszta przyjdzie sama…

Póki co przed nami puste do zapisania kartki. Wypełni je tylko ona. Do jakiegoś momentu może i mam wpływ na to jak ją wychowam, jakie wartości wpoję. Może na tych pustych, białych kartkach mogę dodać coś od siebie. Ale później ich zapisanie należy tylko do Niej. I mogę jedynie z całego serca kibicować Jej…by zapisała je jak najlepiej.

zdjęcia: Wegner-Keiling Photography

koszulki: koszulove.com

DSC_6923

DSC_6927

DSC_6931

DSC_6935

DSC_6938

DSC_6940

DSC_6946

DSC_6950

DSC_6955

DSC_6966

DSC_6970

DSC_6979

DSC_6981

DSC_6991

Author

Jestem internetowym twórcą i właścicielką firmy marketingowej. Prowadzę autorskie warsztaty rozwojowo-relaksacyjne dla kobiet. Od 6 lat zajmuję się prowadzeniem strony internetowej, która całkiem niedawno zmieniła swoją nazwę. Przez ostatnie lata działałam pod nazwą MAMALA. Obecnie tworzę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszę o świadomym i zdrowym życiu, o jego blaskach i cieniach. Pomagam tysiącom kobiet odnajdować równowagę i harmonię w swoim życiu.

11 komentarzy

  1. Bardzo mądrze to napisałaś. Ja to bym tylko chciała, żeby mój syn miał szacunek do kobiet, mąż się śmieje, że jak podrośnie to będzie przebierał w dziewczynach i niech korzysta- nie to co tatuś, którego mamusia usidliła i koniec: całe życie z tą samą babą :p wiem, że mówi tak specjalnie na złość mi, ale mimo wszystko gdzieś tam to boli. Nie powiem przecież „synu, to twoja pierwsza dziewczyna? chodzicie ze sobą? no to planujemy powoli ślub”, bo to, że u nas było inaczej nie znaczy, że pierwsza i ostatnia dla niego. Ja tylko pragnę by znał wartość kobiety i szanował każdą z jaką będzie mial w życiu styczność, tak samo i mężczyzn przecież, bo każdego człowieka trzeba traktować z należytym szacunkiem. A reszta? Niech robi co chce, my będziemy zawsze przy nim :)
    Przepiękna sesja. Jesteście super! :*

  2. Misako - matka po japońsku Odpowiedz

    Ostatni akapit piękny…. A eeszta to gnój hihihih żartuje tak mówiła moja chemiczka ;) Pani Ładziu pozdrawiam !!!!

  3. Misako - matka po japońsku Odpowiedz

    Dobra dobra tak na poważnie ;) tak tak też potrafię ;)) to jest niesamowite właśnie w rodzicielstwie, że tworzysz coś, kogoś od maleńkiej komórki, coś w co wkładasz całą siebie i wbrew wszystkiemu, na przekór całej logice, nie jest twoje…to nowy człowiek, nowe marzenia, pierwszy pocałunek, smutki, łzy … Niesamowite…stworzyłyśmy je tak jak i nas stworzono, abyśmy były w stanie dać im to co było i nam dane i więcej

  4. Marlena Pietkiewicz Odpowiedz

    Tak często chcemy mieć idealne dzieci, że wpajając im ten idealizm odbieramy im prawdziwe dzieciństwo. A która z nas nie obrażała się, bo mama nie kupiła jej kolejnej zabawki, która nie spróbowała jak fajnie pisze się kredką po ścianie, która nie przechodziła buntu, nie przyniosła „pały” ze szkoły, nie spotykała się z typkiem z pod ciemnej gwiazdy tylko na złość mamie, nie paliła za winklem w szkole… itd? Nigdy nie byłam idealna, ale miałam szczęśliwe dzieciństwo i wspaniały okres dojrzewania. Dziękuje mojej mamie, że pozwoliła mi samej uczyć się na błędach i za to, że kochała mnie nawet jeśli nie byłam idealną córką. Wyrosłam na normalnego człowieka, który nade wszystko kocha swoją rodzinę, szanuje innego człowieka i odmienność, nie zazdrości sąsiadom, że lepiej im się powodzi i umie przyznać się do błędu. Nie jestem może idealną matką i wiem, że moje dzieci też nie są idealne, ale staram się je wychować jak najlepiej nie odbierając im przy tym radości z bycia dzieckiem. Będę je kochać zawsze, ale nigdy nie poklepię ich po plecach jeśli kogoś obrażą lub skrzywdzą.

  5. Podobne przemyślenia naszły mnie przy okazji ostatnich urodzin mojej córki ;)
    http://lillaluu.blogspot.com/2014/08/sentymentalnie.html – ale to wcale nie jest tak, że nie mamy wpływu na przyszłość naszych dzieci, na to jakimi będą ludzmi i jakich wyborów dokonają- wręcz przeciwnie- mamy i to bardzo duży. Dziecko rodzi się jako czysta karta, i przez jego pierwsze lata to my piszemy historię, którą ono kiedyś dokończy. Być może zapisujemy mniej rozdziałów życia niż ono same, ale właśnie te nasze są najważniejsze. To one są dla dziecka skarbnicą wiedzy, przykładem, wzorem do naśladowania. To właśnie z nich korzysta i wraca do nich (świadomie lub podświadomie) przez całe późniejsze życie. Nie mamy wpływu na to kim będą nasze dzieci w przyszłości, ale mamy OGROMNY wpływ na to, jakimi będą ludzmi. :)

  6. a ja mam pyt nie na temat. nie myslisz czasem o tym, ze corka moze miec ci za zle ze w internecie kazdy bedzie mial do wgladu jej zdjecia z niemalze kazdego dnia?

    i nie ma w tym hejtu, sama mam dziecko i wrzucam jego zdjecia na fb bardzo czesto, ale miewam momenty, kiedy mysle ze nie powinnam… a tym to jeszcze na bloga itp.. wiec jestem ciekawa jakie ty masz do tego podejscie.

    • Alicja Wegner Odpowiedz

      Często, na prawdę często o tym myślę. Wiem, że jeśli będzie już świadoma i powie „Mamo nie chcę byś wstawiała moje zdjęcia” uszanuję to. Jeśli poprosi o usunięcie poprzednich również je usunę. Bloga można prowadzić i bez zdjęć, póki co jakoś tak uwielbiam pokazywać ją „całemu światu”, że to silniejsze ode mnie :)

Napisz komentarz

Zapisz się na newsletter

Jeśli lubisz dostawać listy - to ten newsletter jest dla Ciebie! Zostaw swój e-mail, a ja raz na jakiś czas odezwę się do Ciebie z porcją przemyśleń, przepisów i inspiracji... może któraś z nich odmieni Twoje życie. Co Ty na to?