Przemycałam Wam temat już od dłuższego czasu, nie zdradzając zbyt wiele. Dziś mogę nareszcie pokazać Wam efekty tej cudownej kampanii społecznej, w której miałam zaszczyt wziąć udział z trzema innymi blogerkami.

Już od dwóch lat, na swoim blogu prowadzę cykle wpisów pod patronatem marki Femaltiker, która wspiera karmienie piersią. O ile jeszcze kilka lat temu nie byłam tak zaangażowana w ten temat, tak teraz, będąc świadomą i dojrzałą kobietą – angażuję się coraz mocniej. Po co? Po to, żeby kobiety wiedziały, że mają wsparcie w innych kobietach. Po to, żeby przestały się wstydzić. Po to, żeby przestały się chować w obawie przed społeczną nagonką. Nie chodzi mi tutaj o wyjście na ulicę i krzyczenie, a o próbę normalnego uświadomienia społeczeństwa w temacie, który powinien być tak normalny i naturalny.

Mam to szczęście, że w swoim otoczeniu zawsze trafiałam na osoby życzliwe i przyjazne. Karmiłam na ławce w parku, karmiłam na Mszy Świętej w kościele. Zawsze robiłam to dyskretnie, często odchodziłam na bok – na początku trochę obawiałam się reakcji społeczeństwa, głównie przez fakt, że byłam świadkiem jak kilku znajomych przeżywało, że kobieta ośmieliła się karmić swoje dziecko np. w restauracji. Ludzie w mojej małej mieścinie byli zamknięci na wiele oczywistych tematów, a ja mając 21 lat za bardzo myślałam o tym, co myślą inni. Ale mimo wszystko karmiłam – bo była to dla mnie rzecz oczywista, że kiedy dziecko jest głodne – to albo się wyjmuje butelkę, albo wyjmuje się pierś.

KARMIENIE W WIELKIM MIEŚCIE

Kiedy przeprowadziłam się do Warszawy, matki karmiące widziałam dosłownie wszędzie. Zawsze posyłałam im życzliwy uśmiech. Nie gapiłam się jakoś przesadnie, ale chciałam żeby wiedziały, że to mimo wszystko miły i fajny widok. Staram się posyłać uśmiech każdej mamie – niezależnie czy jej dziecko ssie pierś czy butelkę. Widok kochającej mamy zawsze mnie rozczula, po prostu. Mając obecnie lat 25 i żyjąc od 3 lat w mieście, gdzie tak duża jest tolerancja, a zarazem zróżnicowanie pod każdym względem, stałam się bardziej śmiała i bardziej pewna swoich wyborów. Gdybym teraz zdecydowała się na drugie dziecko, nie czułabym się nawet minimalnie zawstydzona karmiąc publicznie. Mało tego – totalnie nie przejmowałabym się faktem, że komuś może to przeszkadzać. Bo wiem, że takie osoby są.

KONIEC ZABAWY W CHOWANEGO

#konieczabawywchowanego to kampania społeczna promująca karmienie piersią w miejscach publicznych. W ramach kampanii powstało Vademecum kultury karmienia piersią w miejscach publicznych dla mam i otoczenia. Opracowaniem Vademecum zajęłyśmy się nie tylko my – blogerki, ale również eksperci z dziedziny psychologi, socjologii, antropologii oraz savoir vivre. Wspólnymi siłami stworzyliśmy projekt, który jest pomocny dla każdej ze stron.

Wybrałyśmy cztery miejsca publiczne: park, kościół, restauracja i galeria handlowa. Każda z blogerek, otrzymała jedno miejsce, w którym został nakręcony spot z jej udziałem. Nikogo nie zdziwi więc, że moim wyborem był… kościół ;)

Po co to wszystko? Po to, by mamy przestały się zastanawiać, gdzie mogą karmić, a gdzie nie mogą. Po to, by przestano im wmawiać, że muszą sobie organizować czas tak, by nie robić tego publicznie. Ale też po to, by zarządcy mogli się zastanowić, co zrobić, by unikać sytuacji, w których mama karmiąca jest przez kogoś wypraszana, albo nie może znaleźć miejsca, w którym może nakarmić. A także po to, by otoczenie mogło w pobliżu karmiącej mamy czuć się swobodnie – vademecum pokazuje nam jak się zachować – patrzeć, nie patrzeć, zagadywać, nie zagadywać. Te dla wielu oczywiste oczywistości, nie są tak oczywiste dla sporej części społeczeństwa. Przez wiele kontrowersyjnych sytuacji nagłaśnianych w TV, mamy jak i otoczenie, zaczęły wątpić w to, co jest właściwe, a co nie. Wokół naturalnej rzeczy, stworzyło się wielkie HALO, bo okazało się, że to co normalne dla jednych – dla innych wręcz przeciwnie – nie jest normalne. Vademecum pozwala każdej stronie na nowo odnaleźć się w tym temacie.

SKĄD SIĘ BIERZE HEJT?

Na stronie kampanii, znajdziecie również zakładkę SKĄD SIĘ BIERZE HEJT? Razem z Hafiją, SuperStyler i Nebule, zebrałyśmy wypowiedzi i argumenty przeciwników karmienia piersią i przekazałyśmy je ekspertom, którzy odnieśli się do nich z perspektywy socjologicznej, psychologicznej i antropologicznej.

KARMIENIE W KOŚCIELE…

Na początku wydawało mi się, że wybrałam sobie miejsce najbardziej kontrowersyjne. Jednak cały czas, swoje przekonania opierałam na słowach Papieża, który wręcz namawia kobiety do tego, by nie krępowały się karmić w kościołach. Jestem mocno zaangażowana w temat religii, więc słowa Papieża są dla mnie można powiedzieć – święte. Jako dziecko Boże, w swojej codzienności staram się być dobrym człowiekiem. W kontaktach międzyludzkich stawiam na empatię, życzliwość i serdeczność. Jak więc mogłabym nie wstawić się za mamami, które chcą uczestniczyć we Mszy Świętej razem ze swoimi nawet najmniejszymi pociechami? Kościół to Wspólnota, która powinna być dla każdego. Powinna być tak samo dla 80 letniej staruszki jak i dla miesięcznego malca. Jakim bylibyśmy przykładem, gdybyśmy będąc wierzącymi ludźmi, pozwolili czuć się komukolwiek z tejże Wspólnoty wykluczonym?

Zapraszam Was serdecznie do obejrzenia spotu z udziałem moim oraz mojej czytelniczki Aleksandry, która ze swoją pociechą przyjechała na nagrania aż z Kielc.

ŻYJ I POZWÓL ŻYĆ INNYM

W myśl takiej zasady, idę przez swoje życie. Nie zaglądam nikomu do talerza, do łóżka, ani do piersi. Pozwalam innym na ich własne wybory i szanuję te, które jeszcze w dodatku promują to co dobre. Uczestniczenie w tej akcji dało mi niezwykłą szansę dołożenia swojej cegiełki w słusznej i ważnej sprawie. Wracając z nagrań, byłam totalnie wzruszona. Poczułam, że to co robię ma sens, że to wszystko idzie w dobrym kierunku. Wierzę, że ta kampania wniesie w nasze życia wiele dobrego.

Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tej kampanii, a w szczególności Aleksandrze, którą znajdziecie na instagramie jako biegomatkaa także pozostałym blogerkom: Marcie z bloga SuperStyler ; Ani z bloga Nebule i Agacie z bloga Hafija. Ich spoty możecie zobaczyć tutaj. 

A Was kochani czytelnicy, zachęcam do udostępniania naszych spotów na FB, a także do promowania akcji pod hashtagiem #konieczabawywchowanego. Skończmy wreszcie z tą dziecinną zabawą – raz na zawsze! :)

Author

Jestem internetowym twórcą i właścicielką firmy marketingowej. Prowadzę autorskie warsztaty rozwojowo-relaksacyjne dla kobiet. Od 6 lat zajmuję się prowadzeniem strony internetowej, która całkiem niedawno zmieniła swoją nazwę. Przez ostatnie lata działałam pod nazwą MAMALA. Obecnie tworzę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszę o świadomym i zdrowym życiu, o jego blaskach i cieniach. Pomagam tysiącom kobiet odnajdować równowagę i harmonię w swoim życiu.

12 komentarzy

  1. Pingback: Koniec zabawy w chowanego! Kulisy kampanii - Mamy Pomysł Na

  2. spotkałam się raz z tym, że w parku jakaś kobieta zapytała mi się jak mi nie wstyd karmić tak wśród ludzi :D teraz mnie to bawi, ale wtedy… wtedy myslalam ze zapadnę się pod ziemię i długo nie mogłam się przełamać żeby znów karmić publicznie, a to bardzo mi wszystko utrudniało :( dlatego Alicja… odwalilyscie wszystkie kawał dobrej roboty !!!

    • A to baba! :D Ale właśnie przez takie teksty, wiele matek jak ty, wstydzi się potem, chowa, nie może się przełamać… dziękuję Paulina! Cieszę się, że doceniasz nasz wkład :*

  3. Szczerze jako młoda matka (no dobra może nie taka młoda bo mam 32 lata 😀) aczkolwiek córka ma dziesięć miesięcy. Nigdy nie zauważyłam hejtu w stronę matek karmiących piersią, ogólnie jest to bardzo pozytywnie odbierane, aczkolwiek zauważyłam hejt w drugą stronę, a mianowicie w kierunku matek karmiących mlekiem modyfikowanym (często karmiących w ten sposób nie z wyboru), sama niestety muszę karmić moja młoda mlekiem sztucznym, z powodu moich problemów zdrowotnych laktacja u mnie wystąpiła w bardzo małej ilości. To właśnie na blogu hafija w komentarzach czytałam, że karmie dziecko pasza, nie buduje więzi,a położna w szpitalu po porodzie ja poprosiłam o butelkę z mm stwierdziła, że jestem zła złą matką ….Więc sorry ale dla mnie ktoś poprostu dobrze na tym zarobił bo hejtowanie matek karmiących piersią to dla mnie wyolbrzymiony problem ….

    • Aga ogromnie mi przykro, również spotkałam się z sytuacją, że kiedy na blogu napisałam kiedyś o tym, że zaczęłam Polę dokarmiać MM, spłynęła na mnie fala hejtu. Rzecz tyczy się karmienia publicznego, a to już budzi ogromny hejt i odrazę wystarczy pogadać z ludźmi i poczytać co sądzą na ten temat, nikt sobie tego nie wymyślił, niestety :(

      • Ja naprawdę tego nie zauważyłam, a mówię wręcz przeciwnie. Rozmawiałam nawet ostatnio z koleżanką która ma córkę w podobnym wieku co moja ( w komentarzu sie przejezyczylam corka ma prawie 3 miesiace) i ona również spotkała się z hejtem ale w stronę matek karmiących mm. Zresztą wystarczy poczytać komentarze na przytoczonej hafija. Dla mnie widok matki karmiącej piersią jest piękny i nadal jestem zdania że problem publicznego karmienia piersia, jest wyolbrzymiony.

  4. karmiłam Anię również w kościele i jedna pani również była chyba zdruzgotana, gdzie ja zawsze robię to naprawdę dyskretnie, jakbym przytulała dziecko, no ale… w pl trochę zaścianek jeśli chodzi ok ten temat. piękna akcja :)))

  5. Cudowna akcja! Alicja jestem z Ciebie dumna, wydoroślałaś, dojrzałaś, a widzieć Cię w takich kampaniach to dla mnie czytelnika, który jest z Tobą od początku, piękny dowód przemiany jaką przeszłaś. Kampania potrzebna, oj potrzebna!

    • Olga bardzo, ale to bardzo Ci dziękuję !!! :) :* To dla mnie wiele znaczy. Ta kampania to jedna z ważniejszych rzeczy jakiej się podjęłam… kosztowało mnie to trochę stresu, zwłaszcza, że kościół mógł się okazać najbardziej kontrowersyjnym miejscem, ale odbiór jest mega pozytywny!!!

    • Kampania potrzebna do czego i komu?
      Szukanie sztucznych problemów, których nie ma. O ile mi wiadomo kobiety karmią dzieci piersią i nigdy nie było to problemem, ale ktoś wziął za kampanię ładne pieniądze za propagandę w pokazywaniu cycka publicznie. Możemy zmieniać kulturę, w której żyjemy, ale nie pod przykrywką ratowania młodych matek.

      • Wielokrotnie widziałam matki, które się kryją, chowają, gimnastykują, żeby nakarmić swoje dzieci. Gdyby to było naturalne i oczywiste dla wszystkich to by tak nie robiły. Nie chcę wiedzieć ile mam zrezygnowo z naturalnego karmienia przez nierzyczliwość innych, albo ich nieuzasadniony wstyd. Więc nie jest to oczywiste, że karmić można (i trzeba) wszędzie. Ludzie nadal nie wiedzą, że dzieci karmi się na żądanie

Napisz komentarz

Zapisz się na newsletter

Jeśli lubisz dostawać listy - to ten newsletter jest dla Ciebie! Zostaw swój e-mail, a ja raz na jakiś czas odezwę się do Ciebie z porcją przemyśleń, przepisów i inspiracji... może któraś z nich odmieni Twoje życie. Co Ty na to?