Gdybym miała wskazać jeden z najlepszych, najbardziej nierealnych wyjazdów w moim życiu, to byłby to właśnie... Mauritius. Rajska wyspa, na której czas płynie nieco wolniej, ludzie są jakby szczęśliwsze, a bezkres oceanu koi duszę lepiej niż terapia.
Taki właśnie jest Mauritius. Spokojny, ale też tajemniczy. To tam wybrałam się z Polą na wakacje w 2022 roku, na zaproszenie firmy, którą od 4 lat wprowadzam na polski rynek (tym zajmuje się głównie moja działalność).
To był 1 lot Poli - i od razu na największym poziomie. Leciałyśmy dwoma samolotami lini Emirates - z przesiadką w Dubaju. Pierwszy model nieco starszy - drugi już na totalnym wypasie. Ach... mieć 10 lat i lecieć 1 raz samolotem oglądając bajki i dostając jedzonko pod sam nos - myślę, że Polcia żyje swoim best life, choć pewnie nawet nie zdaje sobie z tego sprawy :D
Lot do Dubaju trwał około 6 godzin. Stamtąd samolot na Mauri - 5,5, godziny, coś takiego.

NOCLEG
Muszę przyznać, że firma przeszła samą siebie. Nocleg mieliśmy w jednym z top resortów na całym Mauritiusie. Paradis Golf Resort &Spa. Przepiękny resort przy samym oceanie Indyjskim. Pamiętam, że jadąc busem i stając przed bramą, nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Cała roślinność, wjazd do resortu, przepiękni ludzi z obsługi. Wszystko od początku było TOP, a ja czułam się cały czas jakbym śniła na jawie. Wjeżdżaliśmy przez piękną bramę i kiedy wysiedliśmy i przeszliśmy przez takie trochę pałacowe wejście, zobaczyłyśmy plażę i bezkres oceanu. W resorcie był przepiękny basen zewnętrzny i różne rodzaje apartamentów. My miałyśmy ogromny apartament, w którym po wyjściu na balkon widziało się cudowną roślinność jak z bajki. Nie zapomnę tego NIGDY!
Wyjazd na Mauri był wyjazdem firmowym. Mieliśmy wszystko zapewnione i opłacone. Były aktywności biznesowe i masa czasu wolnego. 1 wieczoru na przykład mieliśmy welcome party na plaży. Innego dnia mieliśmy przygotowane stanowiska na plaży do testowania najnowszej technologii do oczyszczania cery. Każdego dnia mogliśmy korzystać ze sportów wodnych i atrakcji.
Nasza ekipa postanowiła też wybrać się na Safari a w ostatni dzień - wypłynąć na ocean i nurkować z delfinami. NIESAMOWITE PRZEŻYCIE. Ostatniego wieczoru mieliśmy pożegnalną kolacje z galą - przy basenie + potańcówka na plaży przy falach oceanu. Przeżycie wręcz nie do opisania. Kilkudaniowa kolacja, steki z najwyższej jakości mięsa, rozpływające się w ustach desery i to powietrze... nigdy nie zapomnę swojego ciągłego wzruszenia i takiego lekkiego niedowierzania, że ja tam jestem...

IT'S TIME FOR MY NEXT ADVENTURE
Wiecie co? Po 2 latach stwierdzam, że mam niedosyt. Wtedy byłam tam jako podróżniczy amator. Trochę zakłopotany, onieśmielony. Dziś wybrałabym się tam z większa odwagą, ale nie na wypoczynek w resorcie, ale po to by EKSPLOROWAĆ. Bo Mauritius ma naprawdę wiele do zaoferowania i chciałabym go odkryć i poznać bardziej. Zwłaszcza, że... znalazłam mega oferty pobytu na Mauritius na Itace i UWAGA - z bezpośrednim przelotem Dreamlinerem! A to ma dla mnie ogromne znaczenie, bo przesiadka jednak mocno wydłuża czas całej podróży i jest to po prostu męczące.
POGODA
Lato na Mauri trwa od listopada do kwietnia. My byłyśmy we wrześniu i pogoda była super, bo było na tyle ciepło żeby latać w stroju po plaży, ale nie na tyle ciepło, żeby się pocić i zdychać :) Było max 25 stopni. Ale jeżeli chcecie się posmażyć, to poczekajcie do listopada :)
MAURITIUS - co warto zobaczyć?
Tym razem na pewno chcę wycisnąć tą wyspę maksymalnie. Lista moich MUST to:
- Ziemia siedmiu kolorów
- Ogród Botaniczny w Pamplemousses
- Park Narodowy Wąwozu Czarnej Rzeki
Oczywiście mam też spisane plaże do odhaczenia - Mauritius jest naprawdę duży wbrew pozorom i tym razem chciałabym tam zostać na jakieś 2 tygodnie, żeby jak najwięcej jego uroków odkryć.
Ach! Chyba jestem gotowa. Momentami myślę sobie, że jeżeli już gdzieś lecieć to wybrać miejsce, w którym nie byłam. Ale jest coś pięknego w odwiedzaniu miejsc kilkukrotnie. Za każdym razem poznaje się je jeszcze bardziej i zostawia się tam kolejny kawałek swojego serca. Jeżeli do czegoś nas ciągnie, to warto za tym iść. Ja chcę tą wyspę zobaczyć ze swoją dzisiejszą świadomością i podróżniczą ciekawością, której wtedy w sobie nie miałam, bo byłam zbyt onieśmielona tym, że w ogóle mogę doświadczać czegoś takiego.
Dziękuję dziś sobie sprzed czterech lat - kobiecie, która postanowiła wywrócić swoje życie do góry nogami i wejść w obcą jej branżę i po prostu zaorać w niej system. Bez tej decyzji nie byłoby żadnej podróży, nie byłoby mnie w takim wydaniu i... nie byłoby tego wpisu. Warto podążać za swoimi marzeniami. Choć jeśli mam być szczera... o takich rzeczach nawet nie marzyłam. Zaczęłam, kiedy ich doświadczyłam i zobaczyłam ... że są możliwe :)



