Jeszcze w okresie ciąży, mówisz sobie, że nie zwariujesz do reszty, kiedy urodzisz. Że zachowasz zdrowy rozsądek, że będziesz pamiętać o sobie tak jak wcześniej. Ale kiedy już mały bąbel przychodzi na świat – ciężko nie zwariować na jego punkcie.

Ale jedno jest pewne – nieważne, czy w macierzyństwie się zatracasz, czy też nie – dam sobie rękę uciąć, że jednym z twoich oblicz, z których być może nawet nie zdajesz sobie sprawy jest…

Anioł Stróż. Taki, który jest wszędzie, nawet kiedy go nie widać. Taki, który niby nie patrzy… ale widzi wszystko. Niby go nie ma, a i tak kiedy nadchodzi katastrofa, zjawi się w sekundę, wszystko i wszystkich uratuje. Tak matko – mówię o Tobie. Jesteś aniołem. Aniołem w ludzkiej skórze.

I choć anioły, mają zazwyczaj urocze, niewinne miny, to nasze zdają się czasem przypominać bardziej zmęczonego życiem starca niż anioła. Zwłaszcza ok. godziny 20, kiedy wkładasz swoje pociechy do wanny i już sama ledwo żyjesz, ale jeszcze jesteś czujna i ostatkami sił obserwujesz kątem oka, znad gazety ( albo miotły). No i jeszcze zerkasz niewinnie na zegarek, no bo heloł – wszystko rozumiem, ale niech tym szkrabom wyczerpią się wreszcie baterie, żebym ja mogła naładować swoje.

A przy śniadaniu, obiedzie, kolacji – niby jesz, niby się delektujesz, ale też… też oczy wkoło głowy działają. A refleks? Trzymałabyś gar zupy, a i tak uratowałabyś miseczkę przewracającą się na Twoje dziecko. Jesteś wszędzie, nawet jeśli wszędzie Cię nie widać. A nawet jeśli Cię gdzieś nie ma, to gdy Cię tam potrzebują, zjawiasz się w moment. Jesteś przy dziecku, gdy się budzi, gdy zasypia. Ba! Nawet jak jest w przedszkolu, to myślami jesteś przy nim i jesteś w gotowości, by w razie co, być tam w minutę.

Matko – nic, a nic nie jest już takie samo. Już zawsze większość swojej energii, będziesz skupiać na tym małym człowieku i na tym, by ochronić go przed całym złem tego świata. Już zawsze będziesz czuwać i sprytnie wyczuwać każdy moment, w którym jesteś potrzebna. Już zawsze będziesz chciała być Aniołem Stróżem, nawet jeśli Twoje dzieci już same nimi będą dla swoich. Bo matką, jest się całe życie. Nieważne, czy nasze dziecko ma lat 4 czy 40.

Teraz przypomnij sobie swojego Anioła Stróża. Ja doskonale pamiętam… klękającego przy łóżku, podającego mi leki, głaszczącego po głowie w chorobie… czytającego bajki, budzącego do szkoły, otrzepującego z błota po upadku, wycierającego łzy po niepowodzeniu. Zjawiał się zawsze, gdy powinien był się zjawiać. W formie mamy lub taty. Dziś nadal się zjawia, często unosi do góry na swoich dużych skrzydłach. Dziś mam prawie 24 lata i … choć sama jestem Aniołem Stróżem, dla swojego dziecka, to dobrze, że wciąż mam swojego.

Dobrze być dla kogoś Aniołem. Nawet jeśli na chwilę przymyka oko, szybciej od dziecka ( i słodko pochrapuje ;) )

____________________________________________________________________________

Partnerem serii wpisów: Oblicza Matki Polki, jest… Anioł Stróż matek karmiących – preparat Femaltiker, wspomagający laktację. Jak widać na poniższych zdjęciach – jego moc jest magiczna i nieziemska… :P W końcu zwykle rzecze nie lewitują w powietrzu :D Bardzo się cieszę, że Femaltiker, jest tak dobrze przez Was odbierany – cieszę się również, że wiele z Was zarówno dzięki akcji Mamy Testują Femaltiker jak i dzięki wzmiankom o Femaltikerze w tym cyklu, znalazły rozwiązanie swojego problemu i poznały Femaltiker nie tylko tutaj, ale też w praktyce. Cieszymy się, że w tak nienachalny i luźny sposób, możemy Wam polecić produkt, który może Wam w dużym stopniu pomóc. Femaltiker kieruje się hasłami, które macierzyństwo wspierają, nikogo nie oceniają i nikogo nie dzielą. Stawia na edukację, a nie piętnowanie… A to w dzisiejszych czasach, naprawdę bardzo ważne.

Author

Jestem internetowym twórcą i właścicielką firmy marketingowej. Prowadzę autorskie warsztaty rozwojowo-relaksacyjne dla kobiet. Od 6 lat zajmuję się prowadzeniem strony internetowej, która całkiem niedawno zmieniła swoją nazwę. Przez ostatnie lata działałam pod nazwą MAMALA. Obecnie tworzę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszę o świadomym i zdrowym życiu, o jego blaskach i cieniach. Pomagam tysiącom kobiet odnajdować równowagę i harmonię w swoim życiu.

12 komentarzy

  1. Genialne zdjęcia, ale wpis … sama prawda :) super te foty z femaltikerem, fajny pomysł !

  2. Ten fragment, że i my mamy swojego Anioła… aż zaczęłam sobie przypominać swojego anioła z dzieciństwa, bardziej od mamy, sprawowała tą funkcję moja ciocia Iwonka – która niestety zbyt wcześnie opuściła ten świat, ale mam wrażenie, że wciąż nade mną czuwa, wiesz? Dziękuję za ten wpis.

  3. Małgorzata Stryjecka Odpowiedz

    He moja piosenka ,, A ja bede Twym Aniolem ,, nabiera zbaczenia innego ,zawsze mowilam mezowi ze musze nad nim stac ,trraz nad dziećmi. A kto bedzie moim aniolem ? Piekne zdjecia ,

  4. hahahaha Twoja mina przy wannie – idealne odzwierciedlenie stanu matki po calym dniu :D :D :D wywalone na wszystko :D

  5. Ala… co jak co! :D Ale pasuje Ci!!! :D Chociaż w roli diabła, też bym chętnie Cię zobaczyła :D

  6. Pingback: Wyjątkowa sesja mam karmiących – #obliczamatkipolki

Napisz komentarz

Zapisz się na newsletter

Jeśli lubisz dostawać listy - to ten newsletter jest dla Ciebie! Zostaw swój e-mail, a ja raz na jakiś czas odezwę się do Ciebie z porcją przemyśleń, przepisów i inspiracji... może któraś z nich odmieni Twoje życie. Co Ty na to?