Trochę to trwało, ale… w końcu jest. Skromna i prosta, ale przytulna i taka … moja. Sypialnia. A właściwie kąt w sypialni, w którym odpoczywam, śpię, czytam książki i medytuję.

W moim mieszkaniu wszystko idzie do przodu bardzo powoli, ale jednocześnie dzięki temu – większość rzeczy jest po prostu przemyślana. Raczej panuje u mnie duuuży minimalizm. Zbyt duża ilość rzeczy mnie przytłacza, nie umiem funkcjonować w zagraconej przestrzeni. Dlatego wciąż bardzo mnie uwiera brak regału i większej szafy w przedpokoju. 60 metrów i 3 pokoje – życie na takim metrażu nauczyło mnie minimalizmu, organizacji i regularnego porządkowania przestrzeni. Nie zbieram i nie zagracam – bo nie mam gdzie! :D

Sypialnia bardzo długo była po prostu białym pomieszczeniem, w którym nikomu nie chciało się przebywać. Białe ściany, biała podłoga, jasna pościel, jasne stoliki a na nich bajzel. Wiecie co jest najlepsze? Że nie musiałam robić jakiejś wielkiej, kosztownej metamorfozy. Ostatecznie nie pomalowałam nawet ścian, bo na razie nie mam na to czasu ani możliwości. Sypialnia stała się przytulna za pomocą dosłownie kilku dodatków, które można policzyć na palcach dwóch rąk.

LNIANA POŚCIEL

Odkąd w moim domu pojawiły się lniane zasłony – szczerze zakochałam się w tym materiale! Len wykazuje właściwości antyalergiczne i jest przyjazny dla naszego ciała. Uwielbiam to, że szybko się gniecie, jest taki „nieperfekcyjny” co uwielbiam! Lubię rzeczy niebanalne, wyjątkowe, inne. Bardzo zależało mi na tym, żeby moja sypialnia była przytulna, żeby sprzyjała mojemu odpoczynkowi, żeby kojarzyła mi się z naturą, ekologią. Produkty stworzone z naturalnego lnu są ekologiczne i biodegradowalne. W porównaniu do innych pościeli, czas dla pościeli z lnu działa na jego korzyść. Z każdym praniem len jest coraz bardziej miękki i co najlepsze – co raz lepiej wygląda.

Nigdy w życiu pod żadną pościelą nie spało mi się tak dobrze jak pod tą. Len ma to do siebie, że dzięki termoregulacji podczas zimy pozwala nam utrzymać właściwą temperaturę ciała, a podczas lata  absorbuje wilgoć i zapewnia przyjemne uczucie chłodu. Jest cudowny w dotyku, pachnie delikatnie taką… naturą. Nie wyobrażam sobie spać już pod czymś innym! Za każdym razem jak zasypiam u Poli w jej pościeli, jest mi niekomfortowo, pocę się i marznę naprzemiennie. Już niebawem jej również kupię pościel właśnie z lnu.

Tak samo jak i w przypadku zasłon, wybrałam niezawodną markę so linen! Poszewki na poduszki są właśnie w tym samym brudnym różu co moje zasłony. Jeśli chodzi o poszewkę na kołdrę i mniejsze poduszki to wybrałam naturalny, beżowy odcień. Poduszki są z falbanką, ale zakończenie poszewki na kołdrę wybrałam z naturalnymi, drewnianymi guzikami, które nadaję właśnie takiego naturalnego, swojskiego klimatu.

Podpisuję się pod tymi produktami i pod tą marką całym swoim sercem. Jestem zachwycona i rozkochana w tych produktach. To one zrobiły w tej sypialni właściwie całą robotę.

ŁAPACZ SNÓW

Prezent od mojej siostry na nowe mieszkanie. Zrobiła go sama, samiusieńka. To był najpiękniejszy prezent jaki dostałam w związku z nowym mieszkaniem. Zrobiony totalnie od serca, z myślą o mnie i moim gniazdku. Długo nie miał swojego miejsca, a ja nie lubię czegoś wieszać byle jak, byle było, zwłaszcza jeśli mam do danej rzeczy ogromny sentyment. Trochę ten łapacz wędrował – był najpierw nad łóżkiem, które stało na równoległej ścianie. Potem był nad biurkiem. Ostatecznie po przemeblowaniu zawisł właśnie w tym miejscu i uważam, że to właśnie to miejsce jest mu przeznaczone. Patrycja otworzyła niedawno swoją pracownię kreatywną Craftroom i produkty tego typu, możecie już od niej spokojnie zamawiać. Wierzcie mi – to będzie idealny prezent dla samej siebie, lub dla kogoś bliskiemu Waszemu sercu.

RAMKA Z NASZYM PORTRETEM

Ten piękny rysunek wykonała dla mnie jedna z moich wspaniałych czytelniczek, którą znajdziecie na instagramie pod nickiem @mamykredki. Powstał on na bazie oryginalnego zdjęcia, które było opublikowane na moim instagramie. Dziękuję Ci kochana raz jeszcze za ten piękny prezent! I tak jak w przypadku łapacza – rysunek dłuuuugo leżał schowany głęboko w szufladzie i czekał na swój czas. I również jak w przypadku łapacza, po przemeblowaniu wiedziałam że to będzie właśnie idealne miejsce. Ramkę kupiłam w auchan za jakieś 9 zł.

DODATKI NA STOLIKACH NOCNYCH

Na stolikach nocnych są między innymi moje dwie draceny, kupione rok temu w biedronce po… 5 zł :D Są oczywiście nasze niezastąpione poduszeczki na oczy, które zawsze sobie kładę na jakieś 10 minut przed snem. Niesamowite odprężenie dla oczu i napiętej po całym dniu twarzy! Jest oczywiście mój ukochany masażer od Naturalnej Bogini, którym masuję sobie twarz pobudzając krążenie i relaksując buźkę.

Na stolikU jest też taca marmurowa – to z kolei prezent na nowe mieszkanie od mojej mamy. Są wazoniki ze sklepu KIK, które kosztowały również mniej niż 10 zł za sztukę. No i obowiązkowo… nie mogłoby tutaj zabraknąć… książek! One są akurat w moim domu wszędzie. Na stoliku mam jednak zawsze Pismo Święte, wspaniałą lekturę „Biegnąca z wilkami”, którą będę czytać jeszcze długo. Jest trudna, jest mądra, jest długa. Autorka pisała ją ponad 20 lat! I obecnie moja księga mocy, czyli Kobieta Niezależna. Ta książka daje mi niesamowity power i motywuje do działania. Ach, zapomniałabym! To co widzicie w wazonikach, zerwałam prawie 2 lata temu (!!!) podczas biegania. I to tak stoi i stoi… nie sypie się i cudownie wygląda.

No i ostatnia rzecz to… puf. Jakieś dwa miesiące temu zerknęłam do gazetki pepco a tam… puf! Piękny, blado różowy, welurowy… puf! W necie takie chodzą po 200/300 zł. Poleciałam od razu na drugi dzień na samo otwarcie do pepco, patrzę… są! No i przytaszczyłam nowy nabytek do domu, a wydałam na niego… 59 zł! To był deal życia, serio! Cieszyłam się jak nienormalna przez kilka dni i dalej zacieszam jak spoglądam na to cudo. Na nim oczywiście leżą … książki :D

PARAPET

Nie chciałam w ogóle pokazywać Wam tej ściany, ale chciałabym wspomnieć o czymś istotnym. Ubolewałam, że to teraz nie czas na kupowanie droższych zasłon, więc kupiłam najtańsze firanki i karnisze w Ikea. Kiedy jednak mieliśmy je już montować, coś mi powiedziało: nie rób tego. Jakoś nie chciałam jednak zabierać sobie tej całej ściany firaną. Zdjęłam z parapetu wszystkie książki, kupiłam kilka zwykłych ramek w tanich sieciówkach – i poustawiałam je na parapecie. Może jeszcze w tym roku, uda mi się kupić drewniane bądź bambusowe żaluzje. Z kolei na ścianie, która mi zostanie być może będzie wisiała jakaś roślinka, a może fajne wieszaczki i moje torebki? Się zobaczy :)

Jak widzicie, nie ma w tej sypialni zbyt wiele. Być może jeszcze dojdzie coś na ścianę. Może kiedyś dojdzie również jakaś lampka na stolik nocny. Na pewno w przyszłości zainwestują w listwy sufitowe z pięknym rzeźbieniem i… lampę! Bo póki co z sufitu zwisa mi żarówka. Moja wymarzona, złoto-różowa lampa kosztuje ponad 800 zł, więc odkładam ten wydatek na lepsze czasy.

Może dojdzie jakiś dywanik przy łóżku. Może fancy kapcie :D Do zagospodarowania mam też całą białą ścianę równoległą! Może powstanie tam piękna galeria zdjęć albo półki z książkami? To się okaże. Póki co mam w sypialni piękny, skromny kącik do odpoczynku i piękny kącik biurowy – ale go pokażę Wam za jakiś czas.

Jeśli chodzi o łóżko i stoliki nocne – one są ze sklepu VOX. I są to meble naprawdę zajebiście funkcjonalne. W łóżku mam ogrom, dosłownie ogrom wszystkiego, co bez łóżka hm… nie wiem gdzie by się to podziało! Mam tam koce, albumy, pudełka od sprzętów, pamiątki. Pojemność tego łóżka naprawdę nie zna granic :D Stoliki nocne też mają fajne bajery, bo poza dwoma szufladami, mają listwę funkcyjną, a w niej miejsce na wazonik, ramkę do zdjęć, miejsce do ładowania telefonu. Podnosząc listwę do góry, można wsadzić do środka listwę elektryczną żeby mieć schowane jakieś źródło prądu. Przyborniki kompletuje się wedle własnego uznania – ja wybrałam wazonik, ramkę i miejsce do ładowania telefonu, ale obecnie tego nie używam.

I na koniec chciałabym wspomnieć o ostatniej rzeczy, która służy mi od dwóch lat i jest to absolutny must have każdej osoby, która ceni sobie zdrowie, wygodę i ekologię. Mowa o… materacu. Jest to materac ekologiczny Plantpur, model natural. Wierzcie mi… dopiero kiedy człowiek przerzuci się ze spania na zwykłym materacu, na materac tego typu – dostrzeże kolosalną różnicę. To jest jak przesiadka z malucha do Ferrari. Materac jak widzie jest naprawdę gruby, wysoki. Składa się z dwóch warstw. Pierwsza, górna to termoelastyczna pianka Visco, która zawiera do 50% olejów roślinnych. Dolna warstwa to pianka poliuretanowa z dodatkiem oleju kokosowego. Pierwsza warstwa charakteryzuje się odpornością na odkształcenia i zapewnia prawidłowe ułożenie ciała podczas snu. Poprawia też krążenie krwi. Druga warstwa zapewnia wygodę i komfort.

Materac mam od dwóch lat i bardzo łatwo utrzymuje mi się go w czystości. Wystarczy odpiąć przyszyty zamkiem materac nawierzchniowy i wrzucić go do pralki. Z materacem nie dzieje się kompletnie nic. Nie ma na nim żadnych wgnieceń, nie zmienia się struktura. Wszystko w dalszym ciągu jest w stanie idealnym. Niedawno sprzedawałam identyczny materacyk Poli, tylko że w mniejszym rozmiarze.

Ufff… to chyba na tyle. Bo tak co chwilę coś wpada mi do głowy, że warto o tym wspomnieć. Ale raczej nie ma już o czym wspominać. Wszystko Wam opisałam :) Jestem ciekawa jak Wam się podoba obecny stan sypialni? Dla zobrazowania zmian, wrzucam Wam małe porównanie:

PRZED:

PO:

To miejsce jest totalnie moje. Zależało mi na naturze, na ekologii. Na prostocie i cieple. To wnętrze takie własnie jest. Uwielbiam je! Kocham całym swoim sercem. Tak naprawdę do pełni szczęścia brakuje właśnie tych żaluzji, lampy i jakiegoś dywanika. Ale… wszystko w swoim czasie. Cieszę się, że udało mi się osiągnąć taki efekt za pomocą dosłownie kilku zmian.

Ściskam i całuję, A.

Author

Jestem internetowym twórcą i właścicielką firmy marketingowej. Prowadzę autorskie warsztaty rozwojowo-relaksacyjne dla kobiet. Od 6 lat zajmuję się prowadzeniem strony internetowej, która całkiem niedawno zmieniła swoją nazwę. Przez ostatnie lata działałam pod nazwą MAMALA. Obecnie tworzę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszę o świadomym i zdrowym życiu, o jego blaskach i cieniach. Pomagam tysiącom kobiet odnajdować równowagę i harmonię w swoim życiu.

4 komentarze

  1. O wooooow, naprawdę cudownie to wszystko wygląda <3 Uwielbiam Twoje wnętrza, kupiłam już bardzo dużo rzeczy z Twojego polecenia - zasłony, stół vox, lampkę na biurko, dodatki do kuchni. Haha jak jakaś psychofanka :D Ale wszystko się sprawdziło. Ufam Twoim poleceniom i dziękuję za to co robisz w sieci :*

    • No teraz to mi szczęka opadła :D Ale wierzę, że jesteś zadowolona, bo ja również! Szitu nie polecam! Bardzo się cieszę, że mi ufasz <3 Ściskam!

  2. Wow, no rzeczywiście, zmiana jest kolosalna! A co do pustej ściany – myślę, że póki na książki byłyby bardzo spoko :)

Napisz komentarz

Zapisz się na newsletter

Jeśli lubisz dostawać listy - to ten newsletter jest dla Ciebie! Zostaw swój e-mail, a ja raz na jakiś czas odezwę się do Ciebie z porcją przemyśleń, przepisów i inspiracji... może któraś z nich odmieni Twoje życie. Co Ty na to?