Choć na konkretnej diecie nie jestem, a po prostu staram się zdrowo odżywiać - to wciąż mam słabość do fast-foodów i słodkości ( czasem jakieś kokosanki mnie ratują). Ochota na te gorsze opcje nachodzi mnie ... raz na jakiś czas, mniej więcej 10 razy w ciągu ... dnia ( ups!).
No i raz na jakiś czas zdarzy się, że spełnię sobie taką zachciankę. Problem tkwi w tym, że jak już dopadnę się do zakazanego owocu, to ciężko mnie od niego oderwać. Kokosanki pochłaniam w ilościach ...ach. Szkoda gadać. W ogóle zdrowe odżywianie jest mega ciężkie. Gdybym to ja była sama, to luuuz! Ale nie! Nie jestem! Przyjdzie Ci taki chłop po pracy, wkroczy do domu, pocałuje w polik, a ty ... witasz go taka dumna, po trzech pełnowartościowych zdrowych posiłkach... na stole już czeka pyszna, zdrowa kolacja, ach! Ależ ja będę szczupła jak tak będę jadła! I skaczesz tak po kuchni z wizją siebie na plaży z płaskim brzuchem, jędrnymi pośladkami...i do akcji wkracza on. Otwiera lodówkę i rozpakowuje zakupy, a tam...ulubione wafelki. Takie z dwóch warstw, jedna śmietankowa, jedna czekoladowa. Kolejny zakup - pepsi. Ale to już mnie nie rusza. Kranówa the best, zawsze i wszędzie, a nie tam jakieś sztuczne gazy. No, ale zaraz po pepsi...dubletka. Z lidla! Jedliście kiedyś? Jezus mówię Wam! Kulinarny orgazm za 59 groszy. Miazga! A po dubletce to ci wyłoży chleb pszenny, taki biały, puszysty, a fuuu! Nie tknę, aż niedobrze mi się robi. I znów pogadanka się zaczyna, czy on wie co w takim chlebie jest, czy on zdaje sobie sprawę jak się truje. Chłop już słuchać nie może o tym brzuchu pszenicznym... "Sobie przeczytaj co w tej Twojej dubletce jest" - Ci odpowie cwaniak. I pozamiatane, koniec dyskusji! No i ja tupie nogą i mówię: czemu znów kupiłeś te wafelki? I słyszę..."Przecież nie musisz jeść"...rozumiecie? Nie musisz jeść...nie muszę. Pewnie, że nie. Nie muszem, ale chcem! Bardzo chcem. No dobrze, otwieraj! - zarządzam. A on na to: "Ale Alicja...nie łapczywie. Delektuj się, niech zostanie na jutro."... szkoda, że jeszcze nigdy nie zostało.
W ogóle życie z człowiekiem, który w nosie ma zdrowe żywienie jest ciężkie. O ile stoisz nad garami i pichcisz smaczne posiłki, jest super! Ja to zjem, dziecko zje, facet zje. Ale co jak poza pięcioma posiłkami dochodzi Ci wieczorna uczta składająca się z pierdyliarda niezdrowych rzeczy?! No i co...no i jedyną opcją, choć wcale nie jest ona najlepszym wyjściem jest... robienie słodkości samemu. Czegoś co pozwoli mi wiedzieć co jem i nie mieć aż takich wyrzutów sumienia. W końcu jeśli jeść słodkie to przynajmniej na bazie 4 składników, a nie... 40. Jest jednak taki problem, że to i tak na marne, bo wciąż nie mam umiaru. Wyjściem byłoby ani nie kupować, ani nie robić...ale skoro Twój rycerz na białym koniu, wraca z zapasem wafelków każdego dnia - to nie ma innej opcji. Kobito! Precz do kuchni...tam gdzie twe miejsce ( nie no bez jaj! ). No i kto by pomyślał, że z kulinarnej kaleki zrobi się ze mnie taka kuchareczka! Omlety, naleśniki, spaghetti, ciasteczka... a nawet kokosanki, o!
Z tymi kokosankami to jest śmieszna sprawa... ciasteczka orkiszowe to robiłam kilka razy, bo nie wychodziły. A kokosanki...one wyszły i za pierwszym razem i za drugim. Tylko jakby to ująć...nie zdążyłam zrobić zdjęć po prostu. Raz zrobiłam pod wieczór. Miałam robić zdjęcia dnia następnego. Ale wieczorem jak to zazwyczaj o tej porze bywa... tak nas przyssało, że wcięliśmy wszystkie. Drugi raz - sprawa podobna. A trzeci raz...trzeci raz to wczoraj był. Zrobiłam. Wyszłam na spacer. Wróciłam, a w domu... ciemno. Nici ze zdjęć, to myślę "schowam!". I budzi się z drzemki mały głodomór i chce jedną i druga i trzecią. Matka też się skusi na dwie, a co! Ile zostało? 15! No i wierzcie lub nie... 15 przetrwało do dziś! Dobry dzień wczoraj miałam. Po prostu jak F. wszedł do domu, to ja wyszłam. Nikt nic nie kupił, nikt nikogo nie kusił. Ha! No i mamy to! To ja Wam teraz powiem jak takie cuda zrobić. Na walentynkową ucztę, będą w sam raz!
KOKOSANKI można zrobić na dwa sposoby.
SPOSÓB I :
- 250 G wiórków kokosowych
- 100-150 g ksylitolu
- 5 białek
- wanilia
Wiórki prażymy na suchej patelni na lekko złocisty kolor. Zdejmujemy z ognia i studzimy. Białka ubijamy na sztywną pianę, dodajemy wanilię i stopniowo wsypujemy ksylitol. Na końcu dodajemy ostudzone wiórki i mieszamy. Ręką ( lub łyżką) formujemy nasze kokosanki. Powinny być mniej więcej wielkości orzecha włoskiego, ja tam lubię nawet większe. Tak uformowane kokosanki, układamy na papierze umieszczonym na kratce do pieczenia. Piekarnik powinien być nagrzany do 140 stopni, a kokosanki powinny piec się ok 20-25 minut, muszą się lekko zarumienić. Jeśli lubicie dodatek czekolady, możecie gotowe kokosanki polać czekoladą roztopioną w kąpieli wodnej.
SPOSÓB II
- 250 g wiórków kokosowych
- 80-100 g ksylitolu
- 100 g masła
- 4 łyżki mleka
- 2 białka
- wanilia
Masło roztapiamy w garnku i dodajemy: ksylitol, mleko, wanilię i wiórki. Gotujemy przez moment na małym ogniu, do czasu rozpuszczenia się ksylitolu ( cały czas mieszamy). Zdejmujemy garnek z ognia i czekamy aż przestygnie. Do zimnej masy dodajemy pianę ubitą z białek. I tak samo jak w sposobie nr 1 - ręką ( lub łyżką) formujemy nasze kokosanki, układamy na papierze umieszczonym na kratce do pieczenia. Tym razem piekarnik powinien być nagrzany do 180 stopni, a kokosanki powinny piec się ok 15-20 minut, do lekkiego zezłocenia. I tutaj również możecie polać je czekoladą.
Smacznego! :)






























Kokosanki..pierwsza moja myśl to biszkoptowe kwadraciki polane czekoladą i obtoczone wiórkami.. A tu zonk! Insza wersja kokosanek! ;-)
Ja to też niby STARAM się zdrowo odżywiać ale jak już mnie dopadnie świnia to koniec ;-)
No to są prawdziwe kokosanki kochanaaaa! :D
Dla mnie bomba :* A Poldek wymiata :)
:*
Jak się oczyści organizm z pasozytow to i chęć na nie zdrowe jedzenie zniknie. Trzeba tylko przekonać do tego naszych mężów, a to wyzwanie. Dzieci moje po odrobaczeniu zupełnie inne. Nawet pani od pianina się mnie pytała co się stało, że mój syn tak wspaniale się koncentruje i dobrze myśli.
O proszę :)
Jakie cudowne zdjęcia! <3
Dziękuję :*
Kurde zawsze kupuje takie ciasteczka moje dziewczyny uwielbiają, dzięki za przepis jutro robie ;)
Zrób koniecznie, przynajmniej wiesz co jesz :)
Super fryzurka :D
Świeetna :D
Słodka Polcia, a kokosanki proste niczym konstrukcja cepa, dzięki kochana, jutro robię :)))
Widziałam, widziałam :D
To mi dałaś zajęcie na jutro.... :D Pozdrawiamy z Anielką :* Nie mogę się doczekać, aż swojej takie koczki zrobię! :D Słodko to wygląda :)
Też nie mogłam się doczekać hehe :) Pozdrawiamy :*
Polcia jest tak piękna, że mój Franio całuje ekran hahahha :D
Hahaha, no to całujemy Frania :*
Pyszności ❤️
<3 Aaa sobota tak blisko! <3
Kokosanki pierwsza klasa :D
A ja polecam na kondycję i schudnięcie posiadanie psiaka :D
Tudzież drugiego dziecka dla większego rozbiegania i przysiadów ;)
Daj mi spokój z psem!!! :D i drugim dzieckiem! (choć kusi!) haha :D
Tylko podpowiadam co działa :D
Rękawem cukierniczym formowałas kształt? Pozdrawiam
Już odpisywałam "Tak jak napisałam we wpisie..." oh wait ... ;) Tak, rękawem :) Niestety bez niego ich kształt pozostawiał wiele do życzenia ;)
Alu przepiękne poduszki, w szczególności urzekła mnie ta miętowa. :)
Są cudowne! :) Jak wszystko z tej firmy :)